opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z tagiem: ksiazki

Dzieciństwo i młodość spędziłem wśród książek. Czy to im zawdzięczam ten idealizm, czy może ułożeniu gwiazd w dniu momencie urodzin, nie wiem. W każdym razie byłem bardzo krytyczny wobec literatury erotycznej. Nie to żebym był przeciwko jej istnieniu, albo uciekał napotkawszy ją. Po prostu to ta prymitywna część natury ludzkiej. Zresztą nie spotkałem prozy, któraby nie była wulgarna. W poezji starożytnej znalazłoby się coś stosownego, ale o pezji sądzę to samo co bohater filmu „Siedem”, grany przez Brada Pitta, kiedy zagłębił się w „Opowieści kanterberyjskie”. Niestety nie zacytuję; słów tych nie ma w moim słownictwie. Tak więc wszelkie kontakty z prozą traktowałem jako dowód swojej niedoskonałości. Aż jakieś 10 lat temu trafiłem na blog z tytułu notki. Gość opisywał to w sposób godny … nie wiem jaka tam jest teraz dobra i uczciwa nagroda w literaturze pięknej. Ale opisy, słownictwo, komentarze, wszystko było idealne, odpowiednio dobrane, dopasowane. No może poza ostatnim akapitem, gdzie napisał, że teraz jest zakochany, ale nie może być ze swoją miłością i nie może napisać dlaczego. Brzmiało sztucznie. Ale wcześniej opisał wszystkie swoje pasje i przygody przegenialnie, idealnie. I wkrótce potem skasował blog. Myślałem, że to może próba przed publikacją książkową, ale nie usłyszałem, nie przeczytałem nic potem. I nie natknąłem się nigdy na nic równie dobrego w tej materii.

Branki

Brak komentarzy



Czytam Dymitra Samozwańca Czerskiej.
Po śmierci Borysa Godunowa, jego syn Fiodor został koronowany za cara, ale poza Kremlem, powszechne uznanie uzyskał rywal jego ojca. Szybko Fiodor został zdetronizowany, i wkrótce potem wraz z matką zamordowany. Jego siostrę, Ksienię, Dymitr zmusił do zostania nałożnicą. Czerska zapytuje Co czuła, co myślała Ksenia w objęciach człowieka, który przyczynił sie do śmierci jej ojca i na którego polecenie zamordowano jej matkę i brata?
 Gdy czytałem historie po- trojańskie, uderzało mnie jak łatwo branki akceptowały swój los. W Iliadzie Andromacha jest idealną matką i żoną. Achiles zabił w walce jej męża Hektora. Po zwycięstwie wrogowie zabili jej syna. Według jednej wersji zrobił to Odyseusz, według innej syn Achillesa, Neoptolemos. I ona potem, oddana w podziale łupów temóż Neoptelemosowi, kontynuowała jakby nic bycie kobietą idealną dla człowieka, która zniszczył jej szczęście. Urodziła mu trzech synów… Aż sięgnąłem do dramatu greckiego. Nie pamietam, czy w Andromasze czy w Trojankach Eurypides mówi, że jedna noc wystarczy, żeby zniszczyć nienawiśc kobiety do mężczyzny.
Z punku widzenia męskiego to zapewne rodzaj samosprawdzenia sie, obycia z niebezpieczeństwem. Tylko co myślec o Alboinie, królu Longobardów, zdobywcy Italii. Był geniuszem? Chyba. W 568 przed wyprawą, wspólnie z Awarami zniszczył panstwo Gepidow, rządzonych przrz Kunimunda. Ten, zaatakowany z dwóch stron, zdecydował sie zmierzyc najpierw z Longobardami. Jednak jego armia została rozgromiona a on sam zginął, podobno zabity osobiście przez Alboina. Z jego czaszki Alboin kazał sobie zrobic puchar, patere. Chyba bardzo lubil ryzyko, skoro po smierci pierwszej zony, córki Chlotara frankijskiego poślubił córkę Kunimunda, swoją brankę, Rozemundę.
Wyprawa była pasmem sukcesów, których ukoronowaniem było zajęcie w 572 ważnej twierdzy w Pawii. Wkrótce potem, został zamordowany za sprawą Rozemundy .
Zdenerwowała się nieco wcześniej w Weronie, kiedy się dowiedziała, że właśnie piła z czaszki swego ojca.
Pomogł jej przyjaciel i mleczny brat Alboina, Helmegis, który nosił zaszczytny tytul Skilpor, czyli nosiciel tarczy. To on doradził wciągnąć do spisku siłacza Peredeusa. Ten początkowo nie chciał, ale kiedy zajarzył, że właśnie przeleciał królową, a nie, jak myślał,  jej dwórkę, zmienił zdanie. Swoją drogą ciekawe jakie były motywacje Helmegisa, jeśli zaakceptował sposób argumentowania Rozemundy.
 Jak pisze o Alboinie kronikarz Paweł Diakon, ten najwaleczniejszy i najodważniejszy z ludzi, zginął jak debil, zadźgany podczas sjesty. Modercy działali prawdopodobnie w porozumieniu z Longinem, egzarchą Rawenny, przedstawicielem Bizancjum, bo kiedy nie zdołali przejąć władzy, schronili się u niego, nie zapominając zabrać skarbu królewskiego i jedynej corki Alboina, Albsuindy. Rozemunda mając nadzieje poślubić Longina i powrocić na tron Longobardów, dała do wypicia Helmigisowi trucizne. Ten zorientował się za późno, ale zdążył jeszcze zmusić królowę do skosztowania, pociagając ją za sobą do grobu. Longinus przekazał Albsuinde i skarb do Bizancjum.
To chyba najciekawsza z historii tragicznych branek, potwierdzająca przy okazji przesłania wielu mądrości ludowych.

Cudnow

Brak komentarzy


Siostra przywiozla mi swieze ksiazki z Polski, glownie biografie Ossolineum i bitwy historyczne Bellony. Na pierwszy ogien poszedl Cudnow 1660 Romanskiego.  Warta przeczytania, choc mnie denerwuje ten zwyczaj historykow od XVII wieku umieszczania dwustronicowych cytatow z pamietnikow tego okresu. Zeby to akurat jedyne zrodlo, ale nie, jest tych diariuszy w brod, nie rozumiem dlaczego jakis jeden zasluguje na szczegolne zacytowanie.
Trzy rzeczy
1. Piszac o husarii cytuje François- Paulina Daleraca i jego Anecdotes de Pologne. Nie slyszalem o tym ale okazalo sie, ze znajduje sie w to dzielo w bibliotece Google.
O samym autorze znalazlem w necie, tylko na stronie o Wilanowie, ze byl francuskim dworzaninem Jana III i Marii Kazimiery.
2. Hetman wielki Stanislaw Rewera Potocki zazwyczaj jest przedstawiany jako stary zgred, ktorego jedynym osiagnieciem jest zbyt dlugie zycie i blokowanie Czarneckiemu dostepu do bulawy. W kampanii sprawowal sie bardzo dobrze, nie pozostajac w cieniu Lubomirskiego, ani go nie spowalniajac. Anegdotyczne jest jego uzaleznienie od ryzyka i szczeku broni. Swiadome tego, jego otoczenie nie reagowalo kiedy sie narazal na ostrzal podczas bitew. Jednak pod Lubartowem, pierwszej bitwie kampanii, sprzymierzeniec – murza tatarski nie wytrzymal, przypadl do niego z szabla, krzyczac lamana polszczyzna: Twoja Panka! Twoja Hetmanka! Nie trzeba tu;
3. Bitwa pod Slobodyszczami miala przebieg niespotykany. 10 tys Polakow zaatakowala 40 tys okopanych Kozakow i ich wyparlo. Kozacy zaczeli zwiewac do lasu, a Polacy zajeli sie rabowaniem obozu. Kiedy jednak sprzymierzeni Tatarzy, datad bierni, ruszyli do ataku, spanikowanii Kozacy dokonali zwrotu o 180°, i zaatakowali wlasny oboz, wypierajac ostatecznie Polakow. Romanski ten zwrot tlumaczy logika, ze wieksze szanse mieli w walce z spieszonymi Polakami w obozie niz z jazda tatarska w polu. Ale moze Kozacy nie mysleli tak subtelnie. Woleli tylko wszytko inne niz wioslowianie miedzy Soczi i Batumi.

Wstyd

2 komentarzy

Biegnę sobie na pociąg na dworzec RER w Sceaux ok. 21-ej, a tu zrównał się ze mną samóchód i miły głos zabrzmiał:
-La police nationale. Ca va bien?
Potwierdziłem, podziekowałem, poszedłem dalej. Mimo to, chcięli mnie znać bliżej. Poprosili o dokumenty, nie miałem, dałem bilet miesięczny- carte orange, spytali skąd idę – od przyjaciół, nazwisko przyjaciół? – podałem, ulica?- podałem, mój adres? podałem, zrewidowali mnie – nawet mnie to rozbawiło- pierwszy raz, zajrzeli do torby – a tam książka – co za wstyd - L. Marcou Stalin. Vie privee.  Jak już odchodzili próbowałem, się tłumaczyć, mówiąc, że jestem antykomunistą. Poszli. I sobie pomyślałem, że tu komunista nie ma tak pejoratywnego znaczenia jak w Polsce. Około tysiąca merów we Francji to komuniści. Swego czasu sie zszokowałem, jak zobaczyłem, że jedna z głównych ulic  Ivry-sur-Seine, niemałego miasta na przedmieściach Paryża to Aleja Lenina. Popatrzyłem potem na spisy ulic Paryża i okolicy i stwierdziłem, że to nie jest wyjątek. Z kolei przyszło mi do głowy, że nie znam w Paryżu ulicy Robespierra. Okazało, się, że nie ma. Znowu indeks i …. Francuzi dużo bardziej cenią rewolucjonistę rosyjskiego niż swojego własnego.
Wracając do biografii Stalina, dobra ale trochę rozczarowująca, bo nie mająca nic sensacyjnego. Jedna anegdota jest ponadczasowa.
W 1935 Stalin, udał się do Tbilisi i odwiedził bardzo stara matkę:
- Synku, a co ty tam robisz w tej Moskwie?
- Jestem pierwszym sekretarzem KPZS.
- No dobrze, ale co robisz?
- Mamo, pamiętasz cara?
- Pamiętam.
- No to jestem czymś w rodzaju cara.
- Co byś nie robił najlepiej to jakbyś popem (księdzem) został.

Grzegorz Wieliki

Brak komentarzy

Umieściłem na stronach Bellony recenzję biografii Grzegorza Wielkiego(autor R. A. Markus), wydanej przez PIW.
Napisałem, że to makulatura. Ze to nie jest biografia, tylko wyciąg z Listów Grzegorza. Ze nie ma żadnych podsumowań, porównań, nic o Longobardach, sytuacji w Italii, gdziekolwiek. I że lepiej było wydać Listy.
Usunęli.

Thietmar

Brak komentarzy

Przeczytałem Kronikę biskupa. Parę cytatów:
o Wlodziwoju nie mogl on wytrzymac nawet jednej godziny bez picia.
Kiedy bp Brescii powiedzial cos co sie nie spodobalo Arduinowi, ten chwycil go za włosy i cisnal nim o ziemie, jakby jakimś pastuchem.
Boleslaw Rudy zebrawszy wszystkich możnych, najpierw własnorecznie zabił ziecia, a potem rozkazal wymordowac wszystkich. dopuścił sie tego w swiętym okresie Wielkiego Postu.
Zmarla …. bardzo byla niepodobna do wspolczesnych kobiet, ktorych wiekszosc, obciskajac w sposob nieprzyzwoity swoje ksztalty, pokazuje jawnie swoim milosnikom co ma do sprzedania. I przechadzaja sie tak owe niewiasty na oczach calego tlumu.

Czasy katedr (2)

Brak komentarzy

„Czasy katedr” oswiecily mnie za to w dwoch kwestiach. I to za jesnym zamachem. Nigdy nie potrafilem zrozumiec genezy feudalizmu. Rozumialem jak to wszystko funkcjonowalo, senior, lennik itd., ale nie potrafilem tego zrozumiec, jak to sie zaczelo. W podrecznikach pisza, ze to byl wynik oslabienia wladzy krolewskiej i wzmosnienia feudalow, ale nie rozumialem przyczyn. Ta obrzedowosc, te rytualy wydawaly sie sztuczne, jakies takie wymyslone, jakby zaczerpniete z literatury, na zasadzie mody. Ale z kolei zawsze w historii takie zjawiska byly poczatkowo odzwierciedleniem jakiegos realnego ukladu. Wiec cos mi tu nie gralo. Druga kwestia to Normanowie. Potrafilem rozumiec ich podboje w Anglii czy w Italii, a nie potrafilem zrozumiec w jaki sposob potrafili w niecale 30 lat po smierci Karola Wielkiego zlupic Paryz i dokonowac tego od czasu do czasu. Nie rozumialem z czego wynikala slabosc Karolingow. Wszyscy pisza o nieudolnosci nastepcow Karola (to swietnie obrazuje przyklad Karola L’ysego, ktory sie modli w Saint Denis o ocalenie, kiedy Wikingowie zabawiaja sie w Paryzu), o wykrwawieniu Frankow w bratobojczych wojnach zwlaszcza w bitwie pod Fontenoy w 841. Ale to jakos nie wystarczalo. Duby mi wszytko pogodzil. Armia Frankow dzialala w ten sposob, ze krol … Kazdej wiosny, kiedy pojawila sie trawa i mozna bylo dosiasc konia, gromadzili wokol siebie wszystkich przyjaciol, hrabiow, biskupow, opatow z wielkich klasztorow. Z ta chwila rozpoczynalo sie dla tak zebranego oddzialu wielkie doroczne swieto niszczenia, zabijania, gwalcenia i rabowania, i krol, na czele swych rozesmianych towarzyszy, oddawal sie na nowo rozkoszom dzialan zaczepnych. (str42). Jednak ci wredni Normanowie atakowali niespodziewanie. Armia krolewka przystosowana do z gory zaplanowanej agresji, niemrawa, powoli sie gromadzaca, wolno sie poruszajaca, okazywala sie calkowicie niezdolna do oporu, do odparcia, do uprzedzenia tych zagonow. (str. 43) I tu sie zmienila rola feudalow. O ile dawniej zyskujac na wyprawach u boku wladcy byli bardziej od niego zaleznii, to teraz oraganizujac opor przeciw najezdzcom na swoich ziemiach, musieli liczyc na siebie, musieli sobie radzic bez krola. Wiec przestawal im byc potrzebny. Skupieni na swoich ziemiach starali sie je maksymalnie eksplatowac. Z biegiem XI w. mozni panowie przywlaszczyli sobie wiekszosc uprawnien, pozwalajacych wyzyskiwac lud. Pozbawili w ten sposob krolow zyskow plynacych z ich urzedu (str.48-49) Budowali twierdze, by opieraly sie najezdzcom, a skoro juz je mieli mogli probowac opierac sie wladcy. I w ten sposob porzucam ambitna probe zrozumienia ksiazki Duby’ego. Bede sie zachowywal teraz jak prawdziwy historyk. Bede bral z niej to co mi pasuje, udajac, ze nie widze sprzecznosci.

Komentarze do

Brak komentarzy

Na okladce wydania PIW z 1986 r. „jest napisane” o tej ksiazce: Przynosi ona rozwazania nad splotem uwarunkowan politycznych, geograficznych, socjologicznych, pod wplywem ktorych sztuka danej epoki – w Czasach katedr wyznaczonej datami 980-1420 – zwierciadlo zycia spoleczenstw, a jednoczesnie jego wazki czynnik, przyjmuje ksztalt taki a nie inny. Proba odpowiedzi, jaka daje Duby, sprawia czytelnikowi gleboka satysfakcje intelektualna, poniewaz nie jest ciasna, ani uproszczona, poniewaz jest owocem nie tylko erudycji, ale i rozleglosci horyzontow, wyplywa nie tylko z umiejetnosci korzystania z archiwow, ale takze z umiejetnosci przenikliwego patrzenia na swiat i dostrzegania go. W osobie autora uczonemu przychodzi w sukurs artysta o duzej wrazliwosci, jezyk zas, jakim napisana jest ksiazka, pozwala ja zaliczyc do litertury pieknej, a nawet bardzo pieknej” Ten ktory to napisal jest jak zamaskowany bandyta, ktory wypada zza wegla, rzuca czyms i ucieka. Nawet sie nie podpisal. A ja to czytam i watpie w siebie. Zawsze mowilem panienkom na czacie, ze jestem inteligentny, a tu taka plama. Czytam, i czytam i jak w glowie mialem pustke, tak teraz mam pustke i kompleksy. Bo czytam ksiazke o ktorej wszyscy pisza, ze jest genialna, a ja nie rozumiem nawet pojedynczych zdan np. Gdyby totalna wladza bardzo ograniczonej liczebnie klasy nobilow i ludzi Kosciola nie byla rownie wielkim ciezarem spoczela na rzeszach wiernych, formy artystyczne, ktorych rozwoj sledzic bedziemy w tej ksiazce, nie bylyby sie narodzily wsrod tych niezmiernych ugorow, posrod wiesniakow tak pierwotnych, tak biednych jeszcze i nieokrzesanych.(str. 11) Po dlugich rozwazaniach doszedlem do wniosku, ze autor chce powiedziec, ze nieliczni lupili tych licznych, a potem czesc kasy przeznaczyli na „sztuke”. I nie chodzi o to, ze ona narodzila sie wsrod wiesniakow, tylko z kasy wiesniakow narodzili sie bogacze, ani zamieszkali troche wyzej niz chlopi i zaczeli sie sie otaczac „formami artystycznymi”. Tak wiec z poczatku wszysto skomplikowal ponad miare, a przy koncu wszystko skrocil, tez wg mnie ponad miare. Ale budza sie tez inne watpliwosci. Przeciez w sredniowieczu zyli nie tylko wiesniacy; od czasu do czasu trafialy sie na drogach mista. I tam tez bogaci wyzyskiwali biednych. I co tam sie dzialo? Nie rodzily sie formy artystyczne? I jeszcze ten zwrot „nie byla[by] rownie wielkim ciezarem spoczela. To co by bylo, gdyby ten ciezar byl nierownie wielki, albo troche wiekszy lub troche mniejszy? Mysle, ze Duby lze jak pies. „Formy artystyczne” i tak by sie narodzily. On pewnie nawet „Przypadku” Kieslowskiego nie ogladal. Zreszta on chyba tej ksiazki nie tylko nie napisal, ale nawet nie przeczytal. Rzucil temat asystentom i kazal kazdemu opracowac jeden rozdzial. Ci wzieli notatki z jego wykladow i pod szablon napisali szkice. Duby zaniosl do wydawnictwa, wzial kase i nawet nie przeczytal, bandyta drugi (pierwszym jest ten z okladki, choc w polskim wydaniu styl maja identyczny). Bo potem ja rozstroju dostaje przy czytaniu. Np. odnosnie sztuki XIII w pisze, ze na jej ksztalt najwiekszy wplyw mial lek przed smiercia i tym co po niej nastepowalo. Wiec normalne, ze czytajac to glupieje i zaczynam patrzec jak bylo w innych epokach. No i czytam, ze na sztuke XIw. najwiekszy wplyw mial lek przed smiercia, tak samo w XII, jak i XIV. To nie mogl geniusz napisac, ze o ksztalcie „form artystycznych” decydowal lek przed smiercia, przybierajacy w roznych epokach rozne formy? Chyba nie mogl. Bo wtedy len by musial napisac szczegolowiej o tych formach leku przed smiercia. A to chyba bylo by za trudne. Wiec po co oglupia tymi „podsumowaniami”, ktore sa makulatura. Lepiej mu idzie z wyjasnianiem oblicz sztuki przez zmienia sie sponsorow. Podwojne zmienianie. Bo z jednej strony zmieniali sie sponsorzy w ten sposob, ze raz byli nimi rycerze, raz monarcha, kiedy indziej wladza duchowna. Z drugiej strony liczne przemiany przechodzil sam w sobie najwiekszy sponsor – Kosciol. Choc nawet tu doprowadza do mnie do rozstroju. Na str. 15 pisze, ze po panowanie nad sztuka siegneli mnisi, poniewaz przemiany zycia kulturowego uczynily ich glownym posrednikami miedzy czlowiekiem i sacrum. Na str. 18-19 Spolecznosc ziemska uwaza sie w XIw. za obraz, odbicie panstwa Bozego, ktore jest krolestwem… Jako wzor wszelkiej doskonalosci ziemskiej postac krola zajmuje centralne miejsce na szczycie kazdej konstrukcji myslowej obrazujacej wowczas lad swiata widzialnego… Narodziny dziela sztuki, a zwlaszcza owych dziel najwiekszych, najwspanialszych bedacych probierzem dla innych, bylo scisle uzaleznione od wladzy krolewskiej, jej funkcji i zasobow, jakimi dysponowala. Na stronie 15 konczy sie rozdzial wstepny, wiec mozna by podejrzewac, ze da sie te sprzecznosc pogodzic przyporzadkowujac osobna kwestie roznym czasom. Sprobowalem, czytajac uwaznie ksiazke i probujac pisac. Skonczylo sie na bolu glowy. Pierwszy raz mi sie to zdarzylo podczas czytania ksiazki. Podejrzewam, ze dlatego ta ksiazka cieszy sie takim powodzeniem wsrod naukowcow, bo wobec licznych sprzecznosci kazdy tu moze znalezc potwierdzenie swoich ogolnych koncepcji, a zawiera wiele ciekawych spostrzezen odnosnie spraw bardziej szczegolowych. Wracajac do tekstu z okladki, to zastanawiam sie na czym polega umiejetnosc korzystania z archiwum. Pseudo-Duby odwoluje sie pare razy do jakiegos Raula Glabera, o ktorym nigdy nie slyszalem. Z jednego rozdzialu wynika, ze czytal Sugera. A reszta to mieszanina wiedzy podrecznikowej z roznych dziedzin. Z tego wynika, ze dzial „Encyklopedie” w bibliotece mozna uznac za archiwum.


  • RSS