opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z tagiem: historia

Żelazna maska cz.I

Brak komentarzy

Pytanie w teleturnieju:
Ponieważ Gaston Orleański cały czas spiskował i przyspożył swemu bratu, Ludwikowi XIII, mnóstwa problemów, zdecydowano wychować Filipa, brata Ludwika XIV…
A. w Orleanie
B. w wiezieniu
C. w Hiszpanii
D. jako dziewczynkę

Wreszcie

Brak komentarzy

Ponad 30 lat temu, w „Mówią Wieki”, ktoś żartobliwie napisał, że Robinson Cruzoe, zamieszkując bezludną wyspę przy ujściu Orinoko, byłby poddanym Jana Kazimierza. Zawsze ciekawiło mnie wyjaśnienie i wreszcie w artykule: „Kolonialne projekty dawnej rzeczypospolitej”

http://azjaafrykaameryka.salon24.pl/415517,kolonialne-projekty-dawnej-rzeczypospolitej

znalazłem to:

Po śmierci Władysława IV w Polsce królem został Jan Kazimierz. Kettler ponownie „uderzył” na dwór w Warszawie, oferując suwerenowi udział w spółce handlowej, a równocześnie wspólne rozszerzenie dotychczasowych posiadłości afrykańskich i zbadanie możliwości kolonizacji. Ambitny kurlandzki książę zamierzał także przy poparciu polskiego monarchy i papieża Innocentego X zorganizować flotyllę złożoną z 40 okrętów celem uzyskania terenów w Ameryce.
Założenia planów ekspansji w Nowym Świecie były takie, że Rzeczpospolita otrzyma tereny bezpośrednio na północ od równika, czyli z grubsza obszar dzisiejszej Gujany, Surinamu i północnej Brazylii, a Kurlandia uzyska tereny bardziej na zachód (obszary dzisiejszej Wenezueli i może północno-wschodniej Kolumbii). Pod bezpośrednią władzą papiestwa miały znaleźć się tereny na północ od polskich kolonii, a więc na Karaibach. Jak wiadomo, nic z tych ambitnych projektów nie wyszło.


KSIĘGA XXX
171
Senat niezwłocznie uchwalił wojnę przeciwko Perseuszowi. Wysłuchał jego posłów ale nie udzielił im żadnej odpowiedzi. Polecił konsulom rozpowszechnić tą uchwałę na zgromadzeniach oraz nakazał posłom i wszytkim innym Macedończykom opuścić Rzym tego samego dnia, a Italię w ciągu 30 dni.

Kotys, król Persów, był człowiekiem dobrej rady, doświadczonym w sztuce wojennej. Bardzo mądry, umiarkowany w piciu, i co więcej, bardzo obcy złym obyczajom Traków.

Perseusz zdobywszy miasto Chalestros, wyciął wszystkich mieszkańców, z wyjątkiej 500, którzy uzbrojeni, schronili się w zamku. Zapewnił im prawo wyjścia, o co go prosili i kazał złożyć broń. Ale Macedończycy, czy to spontanicznie, czy z rozkazu króla, rzucili sie na tych nieszczęśników i wyrżnęli do ostatniego.

Epirota Charops, był synem tego Charopsa, który podczas wojny przeciw Filipowi przysłał Flamiminusowi przewodnika, żeby poprowadził Rzymian ścieżkami górskimi i pomógł im niespodziewanie opanować przełęcze. Wychowany w Rzymie, młody Charops, stał się dzięki zasługom swojego rodzica, przyjacielem i gościem najwybitniejszych Rzymian. Z charakteru zły i zuchwały, oczerniał wobec Rzymian przywódców epirockich, i wzbudzał strach we wszystkich, którzy mogli mu się narazić. Miało się wrażenie, jakby już był panem całego Epiru. To pchnęło Epirotów do wysłania posłów do Macedonii, do Perseusza i do oddania mu kraju.

Gdy Eumenes oblegał Abdery i już zaniechał myśli wzięcia miasta szturmem, wysłał potajemnie swojego człowieka do Pythona. Był on jednym z naczelników Abderytów, najbardziej wpływowym, czy to z powodu liczby niewolników, czy 200 wyzwoleńców. Skuszony wielkimi obietnicami Python wprowadził nieprzyjaciela wewnątrz murów i Eumenes opanował miasto. Python, zdrajca własnego miasta, otrzymawszy skromną nagrodę, popadł w rozpacz widząc swoją ojczyznę zrujnowaną z jego winy.

Kiedy rozeszła się po rzymie pogłoska, że Perseusz został podstępnie pokonany i bez uciekania sie do broni, niektórzy chcieli wychwalać ten sukces. Ale najstarsi krytykowali go, mówiąc, że niegodne Rzymian naśladować Kartagińczyków i zwyciężać przeciwnika raczej podstępem niż dzięki odwadze.

Andonikos, który zamordował synów Seleukosa, doświadczył tego samego losu. Winny czynu bezbożnego i zdradzieckiego, padł pod ciosem przeznaczenia.

Władcy mają zwyczaj wychodzić z zagrożenia poświęcając przyjaciół.

Senat dał dowód wielkiej przezorności dostosowując się do okoliczności i w każdej sprawie działając z umiarkowaniem. Perseusz prowadził wojnę energicznie i szala zwycięstwa zawisła niezdecydowana. Wielu Greków patrząc na tą walkę, odzyskiwało nadzieję, ale Senat, kontunując rozdzielać Grekom nowe dobrodziejstwa, pozyskiwał jednego zwolennika po drugim, przyciągając życzliwość tłumów. Jakiż chciwy władzy polityk, nie chciałby naśladować takiego postępowania, albo jaki historyk nie chciałby przyklasnąć tej przezorności Senatu? Bo cały świat rozumie, że to dzięki tej metodzie, Rzymianie podporządkowali sobie olbrzymią część ziemii. Umieć nagiąć się do okoliczności, czy to udawać, że się nic nie widzi, nic nie słyszy, czy to powstrzymać odruch nierozważnego gniewu, czy to odkładając na bok godność władzy. Przybyć na pomoc gnębionym. Takie są zasady użyteczne w praktyce, tak zachowuje się człowiek doskonały, ale także Zgromadzenie czy inna władza miasta, która rozumie swoje interesy. Senat rzymski dał je jako wzór do naśladowania politykom, a także tym, którzy chcą wiedzieć jak trzeba się zachować w różnych okolicznościach życia.
169
Perseusz wysłał w kwestii sojuszu poselstwo do Gentiosa, króla Illyrii, a więc największego władcy w tamtych stronach. Ten odpowiedział, że chciałby walczyć z Rzymianami, ale nie ma pieniędzy. Perseusz wysłał mu nowe poselstwo, bez wspominania o pieniądzach. Otrzymawszy tą samą odpowiedź, Perseusz wysłał mu trzecie poselstwo, dodając w zawoalowany sposób, ponieważ znał zamiary Gentiosa, że mógłby mu uczynić zadość, jeśli sprawy potoczą się, jakby sobie życzył. Perseusz, nie chcąc tracić swoich skarbów, wysłął znowu posłów do Gentiosa, nie proponując mu żadnych pieniędzy. Pokazał mu wielkie andzieje, jeśli przedsięwzięcie zostanie zakończone. Jest się zakłopotanym gdy trzeba ocenić głupotę, szaleństwo podobnych wybiegów. Ci ludzie porwali się na wielkie rzeczy i postawili własne życie, a równocześnie nie pamiętali o rzeczach najważniejszych. I to mając w swoich rękach wszystko potrzebne do osiądnięcia sukcesu. Z pewnością, Filip Amyntasa, człowiek o umyśle niezwykle praktycznym, nie oszczędziłby nigdy pieniędzy w podobnych okolicznościach – rozdając pełnymi dłońmi, znalazłby szybko wielu zdrajców i sojuszników. Tenże Filip, wymieniany początkowo wśród najmniejszych królów w Europie, zostawił potęgę z którą Aleksander, jego następca, ujarzmił olbrzymią część ziemii. A Perseusz, żeby nie ruszać licznych skarbów zgromadzonych przez niego i jego przodków, pozbawił się tylko sprzymierzeńców i przez to, wzbogacił swoich zwycięzców. Jest pewne, że jeśli by sięgnął do skarbca, pozyskałby do sojuszu wielu władców i wiele ludów. Jednak dobrze, że tak nie zrobił, bo gdyby Perseusz został zwycięzony, pociągnąłby za soba całą Grecję ku ruinie. Jeśłiby zwyciężył, zarzyciłby swym poddanym jarzmo piękne, ale nieznośne.

Podczas gdy Los ofiarował Perseuszowi, przepiękną okazję zniszczenia całej armii rzymskiej, ten przebywał bezczynnie w Dion w Macedonii, bardzo blisko armii rzymskiej, którą mógł roznieść. Faktycznie, wystarczyłoby tylko wznieść okrzyk wojenny i kazać zagrzmieć trąbom, aby wziąć całą armię, która znajdowała się w nieprzebytych wąwozach i jarach. Macedończycy, rozstawieni na wzgórzach, naśladowali przykład króla i trzymali straż niedbale.

Podczas gdy Perseusz troszczył sie o swoje ciało w Dion, jeden ze strażników wszedł do łaźni i zawiadomił o obecności nieprzyjaciela. Król był tak przerażony, że wyskoczył z kąpieli, i bardzo uderzył się w podudzie. O bogowie wydajecie więc nas haniebnie nieprzyjacielom bez walki.

Perseusz, sądząc, że wszystko stracone, stracił całkowicie odwagę. Wysłal Nikona, swojego skarbnika, z rozkazem rzucenia do morza wszystkich kosztowności, które znajdowały sie w Facus. Następnie kazał wyjechać Andronikowi do Thessalonik, żeby spalić jak najszybciej budowane okręty. Andronik, lepiej zorientowany w sytuacji, nie wykonał tego rozkazu, gdyż miał nadzieję przypodobać się Rzymianom, jeśli im wyda całą flotę. Sam Perseusz kazał zabrać z Dion złote posągi i opuścił miasto zabierając z sobą mieszkańców razem z ich żonami i dziećmi. Nie mógł popełnić większego błędu.

Rzymianie zmusili do ucieczki swojego zwycięzcę. Faktycznie, rozpacz niekiedy pozwala ludziom odważnym dokonać rzeczy niespodziewanych.

Cydoniaci dokonali czynu bezpożnego i całkowicie niezgodnego ze zwyczajami greckimi. W okresie pokoju zostali przyjęci przez Aploloniatów jako przyjaciele i korzystając z okoliczności opanowali miasto, wybili ludnośc męską i rozdzieli między siebie kobiety i dzieci.
168
Na wiadomość, że doborowy korpus Galów przekroczył Dunaj, aby przybyć z pomocą, Perseusz, pełen radości, wysłał posłów do Medyki (kraju Majdów), żeby przyśpieszyć przybycie swoich sprzymierzeńców. Wódz Gallów poprosił najpierw o umówioną zapłatę, czyli 50 talentów. Perseusz obiecał zapłacić, ale ponieważ był zbyt skąpy, żeby dotrzymać obietnicy, Galowie wrócili do siebie.

Emiliusz Paulus zebrał żołnierzy na zgromadzeniu i zachęcał ich do nabrania odwagi. Ten poważny obywatel miał wtedy około 60 lat i jego czyny zapewniały mu największe poważanie u Rzymian. Dokonał wielkiego postępu w sztuce wojennej. Pokonał Macedończyków tyle swoim geniuszem co swoimi oddziałami. Perseusz, żeby zachęcić licznych spośród swoich przyjaciół do ucieczki razem z nim morzem, dał pozwolił im zagarnąć przez rabunek około 60 talentów. Będąc w Galepsos powiedział tym, którym pozwolił na rabunek, aby przynieśli mu wspaniałe rzeczy ruchome, spadek po Aleksandrze, ddodając, że wypłaci im ich wartość. Wszyscy ochoczo zrobili co im powiedział, ale Perseusz wziął rzeczy i nie dotrzymał obietnicy.

Perseusz odzyskawszy srebro, które pozwolił zrabować, nie dotrzymał słowa tym, którym obiecał, wypłacić równowartość. Pokazał na swoim przykładzie, że chciwość, oprócz innych nieszczęść, które za sobą ciągnie, pozbawia człowieka umiejętności myślenia. Nie tzeba się więc dziwić, że Macedończycy toczyli wojnę z Rzymianami, ale że przez cztery lata znosili takiego władcę.

Aleksander miał naturę całkiem przeciwną niż Perseusz. Jego szczodrość proporcjonalna do planów, zapewniłą mu imperium. Natomiast Perseusz, przez swoje sknerstwo, odrzucił pomoc Celtów, i dokonał innych podobnych czynów, które doprowadziły do upadku wielkiego i starożytnego imperium.

Po ucieczce Perseusza, Emiliusz Paulus szukał młodszego ze swych synów, Publiusza Afrykańskiego, który, syn naturalny Emiliusza, stał się synem adoptowanym Scypiona, zwycięzcy Hannibala. Publiusz, jeszcze bardzo młody, miał tylko około 17 lat, Biorąc udział od lat młodości w tak licznych walka, nabrał pewnej niechęci do wojny. Zyskał sławę nie mniejszą niz dziadek. Po szuaniu go wszedzie, przywiedziono go do obozu i konsul uwolnił się od trwogi, gdyż kochał swojego syna nie jak zwykle ojciec, lecz, że tak powiem, jak kochanek.

Konsul Emiliusz Paulus wziął Perseusza za rękę, posadził obok siebie i pocieszał go słowami odpowiednimi do okoliczności. Następnie postarał się, aby członkowie Senatu, a zwłaszcza młodzi, zwrócili uwagę na los Perseusza i nie przechwalali się za bardzo w chwili powodzenia, nigdny nie zachowali się aroganccko, nigdy nie byli pewni swojego szczęścia. To zwłaszcza w życiu prywatnym i w działaniach publicznych, nie należy nigdy zapominać o złym losie i pamiętać, że jest się człowiekiem. Różnica między mądrymi i głupimi, że głupi uczą się na własnych nieszczęsciach, a mądrzy na nieszczęściach innych. Rozwijając wiele podobnych wątków, poruszył członków Senatu i skłonił ich do takiej pokory, że zwycięzców, możnaby uznać za pokonanych.

Emilisz potraktował Perseusza po ludzku. Zaprosił go do stołu, dał mu miejsce w radzie i pokazał wszystkim, że był równie przerażający wobec wroga stawiającego opór, co miły wobec pokonanego wroga. Podobne zachowanie było naśladowane przez innych wodzów. Rzym posiadając takich ludzi jako wodzów, zdobył niedzielone z nikim panowanie nad światem.

Posłowie Rodos oświadczyli, że przybyli rozmawiać o pokoju, i dodali, że wojna byłaby szkodliwa dla wszystkich.

KSIĘGA XXXI
168
Na początku Antioch głosił, że poczynił wielkie przygotowania wojenne żeby zapewnić tron ojca starszemu Ptomeleuszowi, i że nie ma żadbych pretensji do Egiptu. W rzeczywistości to nie była prawda. Po pojmujaniu obu młodzieńców, miał nadzieję znaleźć okazję aby uzyskać uznanie i zagarnąć Egipt, nie wyjmując miecza. Przeznaczenie, ujawniając zamiary Antoicha, pokazało dobitnie, że ten ostatni, był jak tylu innych królów, którzy przedkładają swoje własne korzyści nad moralność.

Antioch szedł na spotkanie posłów rzymskich, pozdrowił ich z daleka głosem i gestem. Ale Popiliusz wreczył mu zwój, który zawierał uchwałę senatu i kazał mu go przeczytać. Popiliusz zachowywał się tak, żeby nie podać ręki Antiochowi, zanim ów nie zadeklaruje się czy jest przyjacielem czy wrogiem Rzymu. Król przeczytawszy uchwałę, powiedział, że chce najpiearw naradzić się z przyjaciółmi. Słysząc te słowa, Popiliusz zachował się butnie i niegrzecznie, patykiem- gałązką winorośli, którą miał w ręce, zaznaczył pkrąg wokół miejsca gdzie stał Antioch, i wezwał go do udzielaenia odpowiedzi. Antioch zdziwiony widząc zachowanie tak nieoczekiwane i obawiając się potęgi Rzymian, powiedział w tym momencie zagrożenia, gdzie nie mógł zasięgnąć niczyjej rady, że zrobi wszystko, czego Rzymianie wymagają. Ci, wśród nich Popilusz, natychmiast wyciągnęli ręce ku królowi i gratulowali mu wyboru. Poleceniem senatu było, że Antioch ma natychmiastzakończyć wojnę, którą toczył z Ptolemeuszem. Król, zgodnie z tym rozkazem, odwołał swoje wojska z Egiptu, gdyż tym bardziej obawiał się potęgi Rzymian, że otrzymał wiadomości o klęsce Macedończyków. Jeśliby nie poznał tej nowiny, nie wykonałby tak szybko uchwały senatu.

Niektórzy mędrcy starożytni głosili piękną dewizę, że lepiej wybaczać niż karać. Cenimy tych, sprawowali władzę z życzliwością, a odczuwamy niechęć do tych, którzy byli bezlitośni dla pokonanych. Zauważmy, że ci pierwsi, jeśli popadną w nieszczęścia, są wspomaganych przez tych, których potraktowali łagodnie, natomiast ci drudzy, jeśli popadną w nieszczęścia, nie tylko doświadczają tej samej srogości losu, którą wyrządzli innym, ale jeszcze traktowanycjh jako niegodnych litości. Nie jest sprawiedliwe, w rzeczywistości, gdy ten, który się okazał bez litości wzgledem innych, doświadcza efektów potęgi zwycięzcy, gdy popada w nieszczęście. Mimo to, istnieja ludzie wystarczająco nieczuli, żeby gloryfikować/chwalić się przesadną zemstę , której dokonali na zwyciężonych? Co za chwała za za wielkośc dla zwycięzców znęcać się nad zwyciężonymi. Czego możemy oczekiwać po odniesieniu zwycięstwa, jeśli, nadużywając z pychą naszych sukcesów, stracimy dobrą opinię i okażemy się niegodnymi faworów Losu. Reputacja, zbudowana na szlachetnych czynach, jdaje więcej i o nią powinni zabiegać chcący sprawować włądzę. Nie będziemy umieli wystarczająco się dziwić, widząc, że niemal wszyscy, którzy akceptowali tę dewizę, czynili odwrotnie, kiedy doszli do władzy. Ludzie mądrzy, osiągnąwszy wielkość, myśląc o złośliwości Losu, i jako zwycięzcy wroga dzięki męstwu, powinni dać sie pokonać łagodności i litości dla zwyciężonych. Ta zasada bardzo pomogła wszystki, którzy osiągnęli wielkość, zwłaszcza sprawując władzę. Zwykli ludzie, gdy się poddają i są gorliwie posłuszni , chetnie czynią przysługi. Również Rzymianie zazwyczaj starali się zdobywać wdzięczność innych ludów, kierowało nimi doświadczenie/zręczność polityczna. Gdyż obsypując pokonanych dobrodziejstwami, wzbudzali w nich uznanie wieczyste i jednozceśnie stawali się godnymi podziwu wszystkich ludzi. W powodzeniu rzymianie zajmowali sie z wielką uwagą w jaki sposób powinni czerpać korzyści ze swoich przewag, co wydaje się łatwiejsze niz zwyciężać wrogów bronią. Tymczasem jest odwrotnie. Łatwiej jest znaleźć ludzi, którzy błyszczą odwagą w niebezpieczeństwie, niż zobaczyć takich którzy potrafią się mądrze zachowywać w pomyślności. …

W tym czasie, posłowie Rodyjczyków przybyli do Rzymu, żeby wytłumaczyć miasto za zdrady, o które je oskarżano. Gdyż podczas wojny przeciw temu królowi, wydawali się sprzyjać temu królowi i zdradzić przyjaźń φιλίαν ludu rzymskiego. Nie mogąc wypełnić misji, bardzo zasmuceni, z łzami molestowali na ulicach najwpływowszych z Rzymian. Trybun ludowy, Antoniusz, wprowadził ich do Senatu. Philokron jako pierwszy zabrał głos, żeby przedstawić sprawę, po nim mówił Astymedes. Po mowach w tonie błagalnym, czy jak mówi przysłowie po zaprezentowaniu łąbędziego śpiewu, w trudem otrzymali odpowiedź, która rozwiewała ich obawy. Tej odpowiedzi towarzyszyły ostre wymówki.

…To co spowodowało, że najsłynniejsi ludzie są rzymianami, to rywalizacja w celu powiększenia chwały ludu, który im powierzył władzę. W innych państwach, obywatele zazdroszczą sobie, podczas gdy w Rzymie obsypują się wzajemnie pochwałami. Stąd ci pragną tylko zwiększać pomyślność państwa, podczas gdy tamci pożądając sławy niesłusznej, przeszkadzają sobie wzajemnie i powodują ruinę swojej ojczyzny.

W tym samym czasie ze wszystkich stron przybywali do Rzymu wysłannicy żeby gratulować ludowi rzymskiemu wielkich rzeczy, których ów dokonał. Senatorowie odpowiadali im z życzliwością i szybko odsyłali każdego do jego kraju.

W tym czasie, posłowie Rodyjczyków przybyli do Rzymu, żeby bronić się przed zarzutem zdrady, o którą je oskarżano powszechnie. Gdyż podczas wojny przeciw temu królowi, wydawali się sprzyjać temu królowi i zdradzać przyjaźń z Rzymianami. Ci wysłannicy, widząc w mieście powszechną niechęć ku nim, zwątpili w powodzenie. A kiedy jeden z pretorów zgromadził lud by go zachęcać do wojny z Rodyjczykami, obawiali się upadku swojej ojczyzny. Byli do tego stopnia przerażeni, że ubrali szaty żałobne. W spotkaniach z przyjaciółmi, nie tylko uciekali się do błagań, ale też zaklinali, ze łzami w oczach, aby nie stosować środków zbyt okrutnych dla ich ojczyzny. W końcu i zostali wprowadzeni do Senatu przrz jakiegoś trybuna ludowego. Antoniusz. Ten trybun pozbawił głosu pretora, który nakłaniał Rzymian do wojny. Po długiej przemowie, w której błagali o litość, uzyskali odpowiedź, która uwalniała ich od wszelkich obaw, ale mimo to musieli znieść bardzo ostre i kąśliwe wyrzuty.

W tym czasie przybywało mnóstwo innych wysłanników. Senat najpierw dał posłuchanie Attallosowi, którego brat Eumenes, był mocno podejrzewany, w świetle przechwyconych listów, że sprzymierzył się z Perseuszem przeciw Rzymianom. Wielu posłów z Azji formułowało te oskarżenia, a głównie wysłannicy króla Pruzjasza i Galatów Ale Attalos wytłumaczył sie we wszystkich punktach i został odesłany do siebie z wszystkimi honorami. Mimo to senat nie przestał podejrzewać wierności Eumenesa. Gajusz został więc wysłany do krain tego króla, żeby go mieć na oku.

Pruzjasz, niegodny być nazywania królem, całe swoje życie haniebnie schlebiał ludziom potężnym. W przeddzień przyjęcia posłów rzymskich, zdjął oznaki władzy królewskiej, diadem i strój purpurowy, założył ubranie świeżo wyzwolonego niewolnika, głowa wygolona, biały kapelusz, tunika i stosowne obuwie. Zbliżył się do posłów i powiedział. Staję przed wami jako wyzwoleniec Rzymu. Trudno znaleźć słowa niższe. Juz wcześniej robił rzeczy tego typu. Kiedyś wprowadzony do Senatu. Zatrzymał się przy wejściu, na wprost członków tego zgromadzenia, i z opuszczonymi rękami skłonił się uniżenie i powiedział do nich Pozdrawiam was bogowie zbawcy. Zszedł poniżej tchórzliwych pochlebstw używanych przez kobiety. Senatorowie, zrażeni tymi słowami króla, odpowiedzieli mu jak zasługiwało jego schlebianie. Gdyż Rzymianie wola bardziej zwyciężać mężnego nieprzyjaciela niż dusze podłe i upadłe.

Perseusz, ostatni król Macedonii, często szukał przyjaźni Rzymian. Często także toczył z nimi walki na czele dość silnej armii. W końcu Emiliusz Paulus wziął go do niewoli i uzyskał zaszczyt wspaniałego triumfu. Perseusz, chociaż tak przytłoczony przez największe nieszczęścia, że opowiadanie o nich wydałoby się wymysłami, nie chciał rozstać się z życiem. Zanim senat zdecyduje o jego losie, jeden z pretorów miejskich kazał go zamknąć wraz z dziećmi w więzieniu Albańskim. Ten loch jest podziemną piwnicą o pojemności 9 łóżek, obskurnym i odpychającym z powodu mnóstwa zaskazanych na śmierć, którzy w tym czasie, znajdowali się tam zamknięci. W tej ciasnej przestrzeni, nieszczęśni więźniowie stłoczeni, stawali się prymitywni jak dzikie zwięrzęta. Pożywienie i ekskrementa wymieszane, robuły taki smród, że nikt nie mógł łatwo się zbliżyć. Perseusz spędził tam 7 dni, zmuszony , przez żałosne położenąie, prosić o pomoc innych więźniów, którzy dziedzili się swoimi racjami. Jego towarzysze, dotknięci tak wielkim nieszczęściem, płacząc oddawali jakąś cześć porcji, którą im przydzielano. Podrzucano sztylet do zadania sobie ciosu, sznur do powieszenia się, aby łatwo się posłużył, gdyby uznał to za stosowne. Ale nic nie wydawało się nieszczęśnikom słodsze od życia, chciaż cierpieli katusze piekielne. Perseusz zakończyłby swe dni w tym stanie żałosnym, gdyby Marek Emiliusz, princeps senatus, martwiąc się o swój autorytet i reputację swojej ojczyzny, nie oznajmił z oburzeniem senatorom, że jeśli się nie lękają ludzi, powinni przynajmniej obawiać się Nemezis, która karze tych, którzy nadużywają bezczelnie jej mocy. Perseusz został więc przeniesiony do bardziej znośnego więzienia. Choć obudziło to w nim nowe nadzieje, jego koniec był żałosny jak jego życie. Żył jeszcze dwa lata. Ponieważ obraził swoich barbarzyńskich strażników, został przez nich pozbawiony snu i umarł…

Wódz Gallów, powróciwszy z pościgu, zebrał jeńców i dokonał czegoś, równie barbarzyńskiego, co dziwnego. Wybrał najpiękniejszych i najsilniejszych, i złożył ich w ofierze bogom, jakby podobna ofiara podobała się nieśmiertelnym. Rozkazał poprzebijać pozostałych strzałami. Nie oszcędził żadnego z nich, choć byli z nimi związani więzami gościnności i przyjaźni. Nie dziwi więc, gdyż barbarzyńcy nie znają umiaru w powodzeniu.

Eumenes zatrudnił najemników, płacił im dobrze i dawał prezenty, czynił im nawet obietnice tak, że byli mu wierni i dobrze ustosunkowani do niego. Perseusz nie czynił tak, gdy 20 tyś. Galów przybyło zaoferować swe usługi. Odrzucił tą pomoc, żeby zaoszczędzić pieniędzy. Eumenes, chociaż nie był tak bogaty, był bardzo hojny wobec żołnierzy, których przyjmował, i którzy mogli być użyteczni dla niego. Perseusz, który zamiast wspaniałości królewskiej, zademonstrował ohydne skąpstwo, doczekał się, że wszystkie jego bogactwa, które z tyle troski zachował, przeszły wraz z podległymi mu krainami, w ręce zwycięzców. Tymczasem Eumenes, nie widzący nic ważniejszego niż odniesienie zwycięstwa, nie tylko uwolnił swoje królestwo od wielkiego niebezpieczeństwa, ale jeszcze zddał na swoją łaskę cały lud Gallów.

Wśród czynów Antiocha, jest wiele godnych króla i uznania. Inne, przeciwnie, są obrzydliwe i wulgarne. Kiedy urządzał igrzyska, nie zachowywał się jak inni królowie, którzy pragnąc pomyślności swojego królestwa dzięki bogactwu i sile, skrywają jego obraz z obawy przez ludem rzymskim. Antioch zachowywał się odwrotnie. Zapraszał na swe imprezy najsławniejsze osoby na świecie, ozdabiał swój pałac przewspaniale, i gromadząc w jednym miejscu wszystkie bogactwa kraju, kładł wszystko na pokaz i nic nie skrywał przed Rzymianami, co powinien. Antioch przewyższył władców jeśli chodzi o wspaniałośc igrzysk i uroczystości. A przecież organizowanie igrzysk jest zajęciem niskim i godnym pogardy. Jechał często w procesji na narowistym koniu, i narzucając przez to tempo marszu jednych popędzał, drugich wstrzymywał. Jeśliby mu zabrać diadem, nikt z tych, którzy go nie znali, nie wziął by tego człowieka za pana imperium, widząc powierzchowność zwykłego sługi. Podczas posiłku zajmował miejsce przy wejściu, wpuszczał jednych, kazał zająć miejsce innym, dyrygował wnoszącymi potrawy. Potem siadał obok przypadkowych gości, to kładł się, kładł puchary, podawał chleb, podnosił się i zmieniał miejsce. Przebiegał między biesadnikami składając i przyjmując życzenia zdrowia i akompaniując chórowi muzyków. Niekiedy uroczystości się przedłużały i kiedy część biesiadników wyszła, król zakryty woalem, bywał wnoszony przez mimów i stawiany na ziemii. Następnie, pobudzony przez muzykę, zrywał się całkiem nagi, i wykonywał wraz z mimami wyuazdane tańce, które wywoływały taki rodzaj wesołości, że biesiadnicy uciekali zniesmaczeni. Mimo to, nikt z tych, którzy uczestniczyli w uroczystościach, nie mógł się powstrzymać od zachwytu nad wspanałością organizacją igrzysk i przepychem, który pochłaniał olbrzymie koszty. Wszyscy byli zdziwieni bogactwami króla i jego królestwa, tym bardziej, że patrząc na naganne obyczeje króla, trudno było uwierzyć, że tyle zalet i wad było połączonych w jedną osobę. Kiedy igrzyska zostały zakończone, wysłannicy Grakchusa zwiedzili królestwo. Król przyjął ich tak przyjaźnie, że wysłannicy nie podejrzewali wcale intencji króla, mimo zniewagi jakiej doznał w Egipcie, i której wydawał się zachować odczucie. Tymczasem Antioch nie był szczery, gdyż żywił ku Rzymianom nieubłaganą nienawiść.

Emiliusz mawiał tym, którzy podziwiali staraność z jaka wydawał zarządzenia w teatrze, że drzeba takich samych umiejętności, żeby zorganizować igrzyska i uczty, co żeby ustawić armię do bitwy.

Królestwo Macedonii było w kwitnącym stanie, kiedy Demetriusz z Faleronu, w swoim dziele o Losie/Powodzeniu, napisał prorocze słowa o tym co mogło przydarzyć się temu królestwu, Jeśli się cofnie myślą, do czasów niezbyt dalekich, gdzieś 50 lat temu, ani Persowie, ani ich król, ani Macedończycy, ani ich król, nie uwierzyliby, nawet gdyby bóg im przepowiedział, że 50 lat później, imię Persów całkowicie zniknie, a Macedończycy, ledwie co znani z imienia, będą panami świata. Los, który rozdaje swoje dobro przypadkowo, według własnego uznania, pokazał jaki jest, instalując Macedończyków w imperium Persów. Przydzieliła im ich dobra, każąc czekać, aż im je odbierze. To zdarzyło się w naszych czasach. Dlatego uznaliśmy za stosowne przytoczyć teraz te słowa Demetriusza. Wydają się być ponadludzkie, gdyż przepowiadały wydarzenia, które się dokonały dopiero 150 lat później.

Wobec nieoczekiwanej śmierci dwóch synów Emilisza, cały lud podzialał boleśc ojca. Ten, zwołał zgromadzenie, na którym wygłosił mowę, w której opowiedzaił o swych działaniach wojskowych i zakończył słowami Przeprawiając oddziały Itali do Grecji, czekałem na wschód słońca, żeby podniśc żagle. O dziewiątej przybiłem bez straty choćby jednego żołnierza, na Korkyrę. z niej czwartego dnia przybyłem do Delf, gdzie złożyłem pomyślne ofiary, Pięć dni później dotarłem do granic Macedonii. Stanąłem na moich odziałów i w ciągu tylko 15 dni sforsowałem przełęcze koło Petry, stoczyłem bitwę i zwyciężyłem Perseusza. Następnie ukazał Rzymianom, że w takim samym okresie czasu ujarzmił całą Macedonię. Ja sam byłem zadziwiony tym niesłychanym powodzeniem, a stałem się jeszcze bardziej, kiedy wkrótce potem, stałem się panem króla, jego dzieci i jego skarbu. W końcu, kiedy armia, obładowana łupem, powróciła szybko i szczęśliwie do ojczyzny, nie wiedziałem czemu zawdzięczać tyle szczęścia. I kiedy wszyscy mi gratulowali, ja prosiłem bogów, żeby chronili ojczyznę od wszelkiego zła, a jeśli jakiś cios fatalny jest przeznaczony, to żeby uderzył we mnie. Tak więc miałem nieszczęscie stracić moje dzieci. Jestem niewątpliwie dotknięty przez tę stratę, ale jestem uspokojony, o los ojczyzny, gdyż cios fatalny który zazdrosne przeznaczenie nam wymierzyło uderzył nie republikę, a mój własny dom. Cały lud podziwiał tę wielkoduszną mowę i okazywał najżywsze współczucie dla straty dzieci, jaką Emilliusz dopiero co poniósł.

Po klęsce Perseusza, król Eumenes doświadczył zadziwiającej odmiany losu. Wbrew wyobrażeniu, że zniszczenie najbardziej wrogiego mu królestwa zapewni bezpieczeństwo jego posiadłościom, znalazł się w olbrzymim niebezpieczeństwie. Tak to los wywraca to, co wydaję się być najsolidniej osadzone. I w chwili gdy wydaje nam się sprzyjać, niszczy przez ruch przeciwstawny, co dobrze uczynił. .

Kilku młodych ludzi kupiło pięknego niewolnika w cenie jednego talentu, i beczkę solonych (ryb) pontyjskich za trzysta drachm attyckich. Marek Porcjusz Katon, człowiek szanowany, oburzał sie z tego powodu i mówił do ludu, że jest to znak dekadencji obyczajów i upadku republiki, kiedy jeden niewolnik kosztuje więcej niż pole, a beczka ryb więcej niż para wołów.

Emiliusz Paulus, zwycięzca Perseusza, umarł więc. Był cenzorem i jeśli chodzi o przymioty, pierwszym obywatelem Rzymu. Kiedy wieść o jego śmierci się rozniosła, i zbliżała się godzina pogrzebu, całe miasto przepełnione się smutkiem. Nie tylko rzemieślnicy i plebs podązyli w pochodzie pogrzebowym, gdyż urzędnicy i Senat zawiesili tego dnia swe funkcje. Nawet mieszkańcy okolic Rzymu, którzy mogli przybyć na czas, śpieszyli się wziąć udział w pochodzie, też z ciekawości ,co dla uczczenia pamięci wielkiego obywatela.

Po opowiedzeniu jak wspaniałe były uroczystości pogrzebowe Emiliusza Paulusa, zwycięzcy Perseusza, historyk dorzuca słowa: Z okazji śmierci sławnych i najwybitniejszych obywateli, Rzymianie robią podobizny, przedstawiające rysy i kształt ciała zmarłego. W ciągu całego życia, mają oni ze sobą artystów, którzy obserwują zachowanie i cechy fizyczne wybitnych obywateli. Podobizny przodków, poprzedzają orszak pogrzebowy w ten sposób, że widzowie, mogą rozpoznać do jakiego stanu należał każdy zmarły i jakie godności osiągnął.

Emiliusz Paulus zostawił po swej śmierci tylko dobra oszacowane za jego życia. Żaden z jego współczesnych nie przywiózł z Hiszpanii tyle złota. Zdobył niezmierzone skarby królów macedonii. Miał w rękach największe bogactwa, a mimo to nie przywłaszczył sobie nawet najmniejszej części i że po jego śmierci, jego synowie, których oddał do adopcji, odziedziczywszy ojcowiznę, nie mogli, po sprzedaniu całego majątku ruchomego, uzbierać wystarczającej ilości pieniędzy by spłascić posag żony Emiliusza Paulusa, musieli sprzedać część nieruchomości. Wydaje się, że Emiliusz Paulus przewyższył w bezinteresowności najsławniejszych Greków, Arystydesa i Epaminondasa. Ci ostatni, nie przyjęli darów, które im ofiarowane za poparcie czichś interesó, a Emiliusz Paulus nie dotknął nawet pieniędzy, które były w jego władzy. Żeby rzecz nie wydała się niektórym niewiarygodna, nie należy osądzać bezinteresowności dawnych Rzymian na podstawie chciwości Rzymian w naszych czasach, którzy uchodzą za nację najbardziej niezaspokojoną.

Skoro wspomniałem o tym wzorcu obywatela, powiem słowo o charakterze tego Scypiona, który później zniszczył Numancję, żeby wiedząc jaką okazywał w młodości skłonność do dobrych zachowań, nikt nie dziwił się, że zrobił potem taki postęp w drodze ku doskonałości. Publiusz Scypion, był jak dopiero co powiedziałem synem Emiliusza Paulusa, który triumfował nad Perseuszem a adoptowany został przez Scypiona, syna tego, który uspokoił Hannibala. Miał więc przez adopcję za dziadka Scypiona, nazywanego Afrykańskim, największego z Rzymian, jacy żyli przed nim. Pochodząc z takiego rodu, i spadkobierca innego wybitnego, okazał się godny chwały przodków. Od dzieciństwa czynił znaczne postępy w nauce Greków. W wieku 18 lat zagłębiał się w filozofii, mając za nauczyciela Polibiusza z Megalopolis, historyka. Żył długo z tym nauczycielem i demonstrując wszytkie rodzaje zalet, przewyższył w mądrości, w uczciwości i wielkości ducha, nie tylko swoich rówieśników, ale nawet wszystkich ludzi starszych od siebie. Mimo to, na początku, zanim jeszcze zajął się filozofią, uchodził za umysł ospały, niegodny dziedzica domu tak wybitnego. Kiedy osiągnął pełnoletność, zaczął wyrózniać się mądrością. Były to czasy kiedy obyczajność się rozluźniła. Młodzi oddawali się przyjemnościom i nieumiarkowaniu. Jedni spędzali swój czas z młodymi chłopcami, inni z kobietami publicznymi, jeszcze inni oddawali się róznego rodzaju imprezom, gdyż od czasu długiej wojny z Perseuszem, Rzymianie naśladowali rozwiązłe obyczaje Greków, i trwonili w zabawach wielka część zdobytych bogactw. Scypion wiódł życie odmienne. Zwalczając wszelkie pasje niczym dzikie bestie, zdobył wszędzie w ciągu pięciu lat, reputację człowieka ułożonego i mądrego. Poza tym, starał się wyróżnić wielkodusznością i szczodrością. Najlepszy pod tym względem wzorzec znalazł w w swoim ojcu, Emiliuszu Paulusie, w czasie, kiedy ów żył. Przypadek sprawił, że miał okazja okazać swa bezinteresewność, kiedy Emilia, żona wielkiego Scypiona, siostra Emiliusza Paulusa, zwycięzcy Perseusza, umierając zostawiła zostawiła fortunę, która odziedziczył nasz Scypion. To w tych okolicznościach, okazał po raz pierwszy, szlachetność swojego charakteru. Długo przed śmiercią jego ojca, jego matka, Papiria, żyła w separacji ze swoim mężem. Jej własny majątek nie pozwalał jej żyć zgodnie ze stanem. Tak więc, skoro matka jego ojca przez adopcję, która zawsze dzieliła życie i los wielkiego Scypiona, zostawiła bogate posiadłości, oprócz wspaniałego majątku ruchomego i licznej służby, Scypion ofiarował te dobra ruchome, warte kilkanaście talentów, swojej matce. Podczas uroczystości, pokazywała się publicznie, opływając luksusem i bogactwem, które podarował jej syn. Przez podobne zachowanie, najpierw wśród kobiet, a później wśród mężczyzn, zdobył opinię obywatela wielkodusznego i pobożnego. Ten piękny czyn był podziwiany w całym mieście, zwłaszcza wsród Rzymian, wśród których nikt nie czyni chętnie darów komukolwiek. Później, Scypion zapłacił duże sumy jako posagi córek Scypiona wWielkiego, od razu i w całości, choć Rzymianie mieli zwyczaj płacić posag w częściach, co trzy lata. Wkrótce po śmierci swojego ojca biologicznego, Emiliusza Paulusa, po którym odziedziczył dobra wspólnie z bratem, Fabiuszem, dokonał czyny pięknego i godnego pamięci. Widząc, że jego brat jest mniej bogaty niż on, oddał mu swoja część, szacowana na 60 talentów i zrównał się majątkiem ze swym bratem. Chociaż stał już bardzo sławny dzięki swej szlachetności, dokonał czynu jeszcze wspanialszego. Jego brat Fabiusz, chciał urządzić na grobie ojca, pojedynek gladiatorów, ale majątek nie wystarczał mu na taki wydatek. Scypion zapłacił własnymi dobrami połowę kosztów. Ze śmiercią matki, daleki od chęci odzyskania dóbr, które jej dał, przekazał je, jak również resztę jej majątku, swoim siostrom, którym, w świetle prawa, nic nie był zobowiązany. Tak oto Scypion zyskał reputację uczciwości i wielkoduszności, nie dzięki rozrzutności, ale dzięki swym darom czynionym stosownie do sytuacji. Jeśli chodzi o umiarkowanie, osiągnął je, nie tracąc pieniądze, lecz zakładając cugle na swe żądze. To dzięki swojemu życiu zgodnemu z pryncypiami, zawdzięczał końskie zdrowie i wszelkie inne daru losu. Jeśli chodzi o sprawność ciała, tak niezbędną dla wszystkich, ale zwłaszcza dla Rzymian, nabył ją dzięki ćwiczeniom. Los i tu sprzyjał mu szczególnie. W Macedonii, gdzie królowie są najbardziej zapaleni jeśli chodzi o polowanie, przewyższył wszystkich w tej zabawie.

KSIĘGA XXIX

Ptolemeusz V Epifanes (204 – 180), król Egiptu, w początkach swego panowania zasługiwał na pochwały. Szanował jak ojca Arystomenesa, swojego opiekuna, który rozważnie zarządzał królestwem i nic nie robił bez jego wiedzy. Później, pod wpływem dziwkarzy, zniechęcił się do Arystomenesa, który traktował go bezceremonialnie i w końcu zmusił go do wypicia cykuty. Coraz bardziej okrutny i tyrański, hańbiący godność królewską, stał się obiektem nienawiści Egipcjan i nieomal nie utracił władzy.

Swiątynia Delion znajduje się niedaleko Chalkis.

 Grecy przeklinali król Antiocha, że takim bezbożnym czynem wywołął wojnę przeciw Rzymianom. To wtedy  w Koryncie, Flamininus wziął bogów i ludzi na świadków, że to król jako pierwszy zaczął wojnę.

Antioch spędzał zimę w Demetrias. Ponad pięćdziesięcioletni, zamiast zając się przygotowaniami do wojny, zakochał się w młodej dziewczynie wielkiej urody i spędzał czas na świętowaniu małżeństwa i wydawaniu wspaniałych uczt. Działąjąc tak, nie tylko osłabił swoje ciało i umysł, ale także schłodził zapał swoich oddziałów. Źołnierze, którzy spędzili zimę wśród przyjemności i wygód, źle przyjęli, że ich czas się skończył. Nie mogli znosić ani braku wody, ani innych niedostatków. Niektórych dotknęły choroby, inni, którzy opuścili chwilowo szeregi podczas marszu, zostawali zapomniani.

Poinformowany, że miasta tessalskie opowiedziały się po stronie Rzymian, że spóźniają się oddziały mające dołączyć z Azji, że opieszali Etolowie ciągle znajdują pretekst, aby się droczyć, król Antioch zaczął się niepokoić. Zwracał się z gniewm do tych, którzy radzili mu zacząc tę wojnę bez odpowiednich przygotowań, tylko z nadzieją na sojusz z Etolami. Tym bardziej szanował Hannibala, który sprzeciwiał się tej wojnie i w nim pokładał całą swoją nadzieję. Odtąd Hannibal, co do lojalnośći którego Antioch miał dotąd wątpliwości, stał się jego najbliższym przyjacielem i Antioch nic nie czynił, nie zasięgając jego rady.

Pokonany Antioch zdecydował się opuścić Europę i bronić się w Azji. Rozkazał mieszkańcom Lizymachii opuścić całkowicie miasto i udać się zamieszkać miasta Azji. To rozwiązanie wydało się wszystkim bezsensowne. Wydawano Rzymianom bez walki dobrze położone miasto, które mogło przeszkodzić nieprzyjacielom przeprawić oddziały z Europy do Azji. Wskutek tego, Scypion zastał miasto opuszczone i wiele dzięki temu zyskał.

Etolowie wysłali do Rzymu poselstwo, żeby rozmawiać o pokoju. Senat odpowiedział, że muszą zdać się ma łąskę, lub zapłacić na miejscu Rzymianom tysiąc talentów srebra. Etolowie, dotknięci surową odpowiedzią, odrzucili polecenia Senatu i zmierzali ku zagładzie. Najwięksi zwolennicy króla drżeli nie widząc żadnego wyjścia z tego tragicznego położenia.

Na wojnie, jak mówi przysłowie, pieniądz jest najlepszym towarzyszem wojska. Temu który posiada pieniądze, nigdy nie brakuje wojowników. Kartagińczycy doprowadzili Rzymian do największego wysiłku, nie dzięki wojskom obywatelskim, ale masom najemników. Bardzo użytecznych, dla tych którzy się nimi posługują i bardzo uciążliwych dla nieprzyjaciól. Mając trochę pieniędzy można zebrać wystarczająco najemników, narażających się dla tych, którzy płacą . Jeślisię przegra, można jeszcze znaleźć innych, aby przeciwstawić się wrogowi. Gdy natomiast jest się pobitym mając wojsko obywatelskie, traci się wszystko. Z oddziałami obcych, odwrotnie, jest się spokojnym, dopóki się ma pieniądze. Rzymianie nie byli bogaci i nie mieli zwyczaju korzystać z wojsk najemnych.

Zołnierze naśladują zwykle swojego wodza.
Antioch szybko odpokutował swoje szleństwo- dzięki wielkiemu niepowodzeniu docenił jak ważne jest być rozsądnym w okresie powodzenia.

Dowiedziawszy się, że rzymianie przeszli do Azji, Antioch wysłał do konsula Heraklidesa z Bizancjum, żeby rozmawiać o pokoju. Zaoferował, że zapłaci połowę kosztów wojny i odstąpi miasta Lampsakos, Smyrnę i Aleksandrię, które wydawały się być przyczyną wojny. Te miasta, najważniejsze z miast greckich w Azji, wysłały poselstwo do Senatu w celu uzyskania wolności.

Antioch obiecał Publiuszowi Scypionowi, princepsowi senatu, oddać mu bez okupu syna, którego wziął do niewoli podczas pobytu na Eubei. Zaoferował mu nawet dużą sumę pieniędzy, w pzrypadku, gdyby ten zdołał uzyskać dla niego zawarcie pokoju. Scypion odpowiedział, że dziękuje królowi za dostarczenie syna i że nie potrzebuje pieniędzy. Odnośnie tego, o co tamten zabiegał poradził mu nigdy nie mierzyć się z Rzymianami, skoro poznał ich wartość. Antioch uznał warunki, które ów chciał mu narzucić za zbyt surowe i odrzucił uchwały senatu.

Zeby zabezpieczyć się przed kaprysami losu, Antioch uznał za korzystne zwrócić Scypionowi jego syna. Odesłał go więć z mnóstwem podarunków.

Przed klęską Antiocha, wysłannicy etolscy, wprowadzeni do Senatu nie mówili nic o swoich błędach, ale rozwodzili się o usługach jakie oddali Rzymianom. Na to podniósł się jeden z senatorów i zapytał wysłanników czy Etolowie chcą się zdać na wolę Rzymian. Posłowie zachowali milczenie i Senat podejrzewał Etolów, że nie przestali być po stronie Antiocha i odesłał ich do Grecji bez ustosunkowania się do ich misji.

Antioch, nie myśląc już o kontunuowaniu wojny, wysłał posłów do konsula błagać o wybaczenie mu błędówi przyznanie mu pokoju o znośnych warunkach. Konsul wierny tradycyjnej szlachetności Rzymu i za namową swojego brata Publiusza przyznał pokój na następujących warunkach: król odstąpi rzymianom Europę i kraje położone ponad górami Taurus z miastami i ludami, które tam się znajdują; wyda swoje słonie i długie okręty, zapłaci koszta wojny ocenione na 15 tys. Talentów eubejskich; wyda Rzymianom Kartagińczyka Hannibala, Etola Thaosa i kilku inny a także 20 zakładników wybranych przez Rzymian. Pragnąc szczerze pokoju, Antioch zaakceptował te warunki i uniknął niebezpieczeństw wojny.

Po klęsce Antiocha, wszystkie miasta i wszyscy władcy Azji wysłali posłów do Rzymu; jedni żeby zabiegać o wolność, inni żęby prosić o wynagrodzenie usług, które oddali Rzymowi w wojnie przeciw Antiochowi. Senat dał im wszystkim nadzieje pozytwnych rozstrzygnięć i polecił wysłać do Azji dziesięciu komisarzy,,którzy we wszystkich kwestiach mieli się porozumieć z wodzami. Po udaniu się do nich i po porozumieniu się z Scypionem i Emiliuszem, komisarze oznajmili, że kraje położone ponad górami Taurus i słonie bedą należały do Eumenesa, a Karia i Lycja będą przyznane Rodyjczykom, Miasta pod władzą Eumenesa, bedą płaciły mu trybut, a miasta podporządkowane Antiochowi będą zwolnione od wszelkich podatków.

Prokonsul Gnejusz Manliusz odpowiedział wysłannikom Gallów, żeby rozmawiać o pokoju, że nie zawrze pokoju jeśli królowie nie przybędą do niego osobiście.

Ten sam prokonsul przybył do Lyakonii i otrzymał od Antiocha zboże, które powinno być dostarczone, a także tysiąć talentów, który zgodnie z traktatem powinien być płacony każdego roku.

Marek Fulwiusz wódz rzymski poniósł zasłużoną karę, ponieważ źle zachował się wobec sprzymierzeńców z Ligurii. Przybył jako przyjaciel do Cenomanów i zabrał im bezpodstawnie broń. Poinformowany o tym czynie konsul, oddał Cenomanom ich broń, a Marka skazał na grzywnę.

Antiochowi brakowało pieniędzy. Wiedział, że świątynia Bela w Elymaidzie była bogata z złotych i srebrnych darów. Postanowił ją złupić. Przybył do Elymaidy, oskarżył mieszkańców o wzniesienie broni przeciw niemi, złupił świątynie i zagarnął dużo pieniędzy. Ale wkrótce dostał od bogów zasłużoną karę.

Tessalowie, skoro dzięki interwencji rzymian niespodziewanie odzyskali niezależność, znieważali swoich dawnych panów. Filip powiedział im tonem wymówki, że powinni wiedzieć, że ciągle świeci słońce. To słowo rzucone przypadkowo, wywołalo w tych, które je usłyszeli, podejrzenie, że Fillip przygotowuje się do wydania wojny Rzymianom. Poirytowani, zdecydowali, że bedzię posiadał żadnego miasta poza Macedonią.

Podczas gdy Związek Achajski zebrał się na Peloponezie, Rzymianie przysłali tam posłów, oświadczając, że Senat jest niezadowolony z zniszczenia murów Lacedemonu. Te mury zostały zniszczonew czasach kiedy Związek Achajski opanował Spartę i wciągnął Lacedemończyków do swojej organizacji. Po wysłannikach rzymskich wprowadzono tych od Eumenesa’. Ci przywieźli 20 talentów, którymi król pragnął wspomóc utrzymanie Związku Achajskiego. Achajowie odrzucili te pieniądze. Następnie, przybyli posłowie Seleukosa IV Filopatora (187 – 175) , żeby odnowić stary sojusz z królem Antiochem. Achajowie odnowili ten sojusz i przyjęli zaoferowane dary.

Filopojmen , wódz Achajów, wyróżniał sie mądrością, umiejętnościami wodzowskimi i wieloma innymi zaletami. Całe jego życie jako polityka było bez zarzutu. wW ciągu 40 lat wielokrotnie był wynoszony do dowództwa armii i stanowiska szefa władz. Przyczynił się bardziej nż ktokolwiek do rozrostu Związku Achajskiego. Był uprzejmy wobec obywateli. Ze względy na swą cnotę zdobył szacunek Rzymian. Mimo to koniec miał nieszczęsny. Po śmierci opatrzność bogów wydawała się wynagrodzić zło, jakie doznał za życia. Oprócz zaszczytów, jakie przyznał mu Związek Achajski, jego ojczyzna wzniosła mu posą i uczwaliła składaniu mu co roku ofiary z byka. W jej trakcie młodzi mieli śpiewać hymny ku czci Filopojmena.

Z powodu wielkości swoich dokonań, Scypion wydawał się odgrywać ważniejszą rolę, niżby mogła na to pozwalać ranga ojczyzny. Oskarżany z tego powodu przez domagających się nawet kary śmierci, zabrał głos i powiedział tylko Nie wypada Rzymianom skazywać tego, który umożliwił swoim oskarżycielom swobodnie się wypowiadać. Słowa te wywołały taki efekt, że lud opuścił natychmiast zgromadzenie. Opuszczony przez wszystkich oskarżyciel, wrócił do domu okryty wstydem. Kiedy indziej, senat potrzebował pieniędzy, a kwestor odmawiał otwarcia skarbca. Scypion od razu wziął klucze, z zamiarem otwarcia osobiście, dodając, że to dzięki niemu kwestorzy mają skarbiec do zamykania. Innym razem, ktoś poprosił go w Senacie o zdanie rachunków z wydatków na utrzymanie wojsk. Scypion oświadczył, że prowadził dokładny rejestr, ale go nie przedstawi, gdyż nie ma obowiążku zdawania rachunków komukolwiek. Kiedy oskarżyciel nalegał, wysłał do swojego brata, kazał przynieść zwoje rachunków, podarł je i kazał oskarżycielowi przystąpić do głosowania. Następnie zapytał senatorów, dlaczego proszą o z rachunki z wydatków na 3 tysiące talentów, a nie proszą o te z 10 500 talentów otrzymanych od Antiocha. Dlaczego nie robią dochodzenia: jak Rzymianie, niemal w ciągu chwili, stali się panami Hiszpanii, Libii i Azji. Na te wyzywające słowa, nie odważył się odpowiedzieć ani oskarżyciel, ani żaden z członków zgromadzenia.

Gdy wysłannicy królów z Azji przybyli do Rzymu, ci od Attalosa zostali przyjęci z wielkimi honorami. Przyjęto ich gościnnie, z pompą wychodząc naprzeciw i oferowano im kwatery i inne tradycyjne prezenty. Ci królowie kochali bardzo Rzymian i we wszystkim byli posłuszni senatowi. Gościnnie przyjmowali Rzymian, którzy podrózowali w ich krainach. To dlatego zostali tak dobrze przyjęci w Rzymie. Senat udzielił posłuchania wszystkim wysłannikom i okazał się szczególnie życzliwy tym Eumenesa, którzy otrzymali odpowiedź, że senat wyśle posłów i wykorzysta wszelkie środki, żeby zakończyć wojnę z Farnakesem.

Leokryt, wódz Farnakesa, zaciskając oblężenie Tios w Bitynii, zmusił najemników stamtąd do poddania się. Ze swej strony zobowiązał się pozwolic im odejść. Następnie zgodnie z umową najemnicy pod eskortą wyszli poza miasto, Leokryt otrzymał od Farnakesa rozkaz wycięcia ich wszystkich. Posłuszny rozkazowi, Leokryt, rzucił się na najemników którzy wyszli z Tios i zabił wszystkich w drodze strzałami.

Seleukos na czele potężnej armii, przygotowywał się, żeby przekroczyć Taurus, i przyjść z pomocą Farnakesowi, ale przypomniawszy sobie układy, jakie jego ojciec zawarł z Rzymianami, porzucił plany.

Ci, którzy porwali się na podobny czyn, jak i zabójcy Demetriusza, nie uniknęli kary jakiegoś Boga zemsty. Nawet ci, którzy rzucili w Rzymie fałszywe oskarżenia, doznali nieco później niełaski króla i ponieśli śmierć. Jeśli chodzi o Filipa, nie przeżył dwóch lat, męczony przez ponure myśli i świadomość, że dał się wplątać w śmierć swojego szlachetnego syna. Umarł zjedzony przez wyrzuty i żale. Perseusz, główny sprawca tego zamachu, został zwyciężony przez Rzymian i schronił się na wyspie Samotrace. Bogowie rozgniewani bezbożnym zabójstwem jego brata, pozostali głusi na jego prośby.

Propretor Tyberiusz Grakchus prowadził energicznie wojnę. Mimo, że jeszcze młody. Przewyższył wszystkich współczesnych odwagą i rozwagą. Podziwiany z powodu nadziei jakie dawał na przyszłość, zdecydowanie przewyższył w sławie swoich wspólczesnych.

Konsul Emiliusz, który został panem Macedończyków, wyróżnił się swoim szlachetnym pochodzeniem, swoją urodą i inteligencją. Ojczyzna uczciła go przyznając wszystkie największe urzędy. Podczas życia, obsypywany pochwałami, po śmierci jego imię stało się symbolem oddania sprawom republiki.

Miasto Kemelety, zamieszkane przez łotrów i zbiegów wydało wojnę Rzymianom. Wysłało posłów do Fulwiusza żeby domagać się zwrotu włóczni, krótkiego miecza i konia tych, którzy padli w bitwie, dodając, że w przypadku odmowy, rozpocznie wojnę. Fulwiuszidąc do wysłanników odpowiedział Nie trudźcie się, udam sie do waszego miasta i będę razem z wami. Dorzucił czyn do słowa i natychmiast udał się przeciw Barbarzyńcom, w ślad za posłami.

Przyjaciel zapytał króla Ptolemeusza V dlaczego nie myśli o Celesyrii, do której ma prawa.
- Przeciwnie , myślę dużo.
- I skąd weźmiesz środki na wojnę.
- Patrz, to tam są moje wędrowne skarbce
– pokazał przyjaciół.

Perseusz, chociaż miał te same uczucia względem Rzymian co jego ojciec, starał się je ukrywać. Wysłał posłów do Rzymu, żeby odnowić przyjaźń jaką mieli z jego ojcem.Senat, choć znał stan rzeczy, odnowił traktat, podstępem odpowiadając na podstęp.

Imperia rosną nie tyle dzięki strachowi jaki wzbudzają bronią, ile dzięki umiarkowaniu względem zwyciężonych. Tak Senat, mając w swej władzy Thoasa, który został mu wydany, miał wielkoduszność uniewinnić go od oskarżeń wniesionych przeciw niemu.

Antioch IV Epifanes, dopiero co wstąpiwszy na tron, wiodł życie dziwacznie i całkiem inaczej niż inni królowie. Po pierwsze opuszcza potajemnie pałac bez wiedzy służby, przechadzał się po mieście w towarzystwie pierwszego napotkanego. Następnie, lubił wmieszać się miedzy plebs i pić współnie z podróżnikami niskiego stanu z innych krajów. W końcu,jeśli dowiedział się, że jacyś młodzi przygotowywują spotkanie, zęby się zabawić, udawał się tam ze swoim flecistą i muzykami. Biesiadnicy, zaskoczeni niezwykłością sytuacji, badź to uciekali, bądź zawstydzeni, milczeli. Zdejmował też czasami swój płaszcz królewski, zakładał togę w sposób jaki widywał w Rzymie u ubiegających się o urząd, pozdrawiał napotkane osoby, obejmował je i zabiegał o głosy każdego, żeby zostać czy to edylem, czy trybunem. Kiedy uzyskał urząd, zasiadał zgodnie z rzymskim zwyczajem na krześle z kości słoniowej i dawał posłuchania procesującym się żeby rozstrzygać sprawy majątkowe. Używał przy tym tyle gorliwości i zapału , że najrozsądniejsi nie wiedzieli co mi powiedzieć. Jedni oskarżali go o naiwność, inni o głopotę, jeszcze inni o szaleństwo.

Długi zostały zniesione u Etolów. Ten przykład był naśladowany w Tessalii. W każdym mieście powstawały stronnictwa i zamieszki. Senat podejrzewał, że Perseusz jest źródłem zamieszek i oświadczył jego posłom, że wybaczy Perseuszowi wszystkie zbrodnie, jeśli odda kraje należące do Traka Abrupolisa.

Harpalos, wysłannik Perseusza, zachował milczenie, Senat przyznał Eumenesowi honorowe krzesło z kości słoniowej i po obsypaniu go innymi dowodami uznania, odesłal go do Azji.

Wskutek spisku uknutego przeciw Eumenesowi, rozeszła się w Pergamonie pogłoska o jego śmierci i Attalos stawał się coraz bliższy królowej Stratoniki . Eumenes wróciwszy szybko, udawał, że nic nie wie, objął brata i okazywał mu taką samą życzliwość jak wcześniej.


1. Większość historyków zgadza się, że dom Emiliuszy był patrycjuszowskim i jednym z najstarszych w Rzymie. Pierwszym i tym, który dał rodowi swoje imię, był Mamerkos, syn Pitagorasa, nazwany Emilios z powodu łagodności i wdzięku swojej mowy. Tak uważają ci, którzy przypisują Pitagorasowi kształcenie króla Numy. Wszyscy z tego rodu, którzy stali się sławni, zawdzięczali sukces umiłowaniu cnoty. Nawet nieszczęsny pod Kannami Lucjusz Paulus, błyszczał mądrością i odwagą. Nie mógł przekonać swojego kolegi, by nie ryzykować walki, ale nie wziął udziału w ucieczce Warona. I tak gdy ten, który spowodował nieszczęście opuścił pole bitwy, Lucjusz Paulus trwał na stanowisku i zginął z bronią w ręku. Zostawił córkę, Emilię, którą poślubił Scypion Wielki, i syna Emiliusza Paulusa – to tego życie opisuję.
Urodzony w 227, Emiliusz Paulus osiągnął pełnoletniość w czasie kiedy rozkwitły osobowości najwybitniejsze dzięki ich cnotom i sławie. Zabłysnął, mimo, że nie przyswoił sobie upodobań innych młodych ludzi z wielkich rodów i podążał inną drogą. Wcale nie kształcił się w mowie sądowej, a nawet zabronił sobie gestów żarliwości i zapału, dzięki którym zyskuje sie zazwyczaj przychylność ludu i wkrada się w jego łaski. Takich jak pozdrawianie obywateli po imieniu, branie ich pod rękę przy przechadzaniu się ulicą czy obcałowywanie. Nie dlatego,że mu brakowało czegoś do osiągnięcia sukcesu tą czy inna drogą, ale wolał od tych pospolitych sposobów, chwałę, która była owocem wartości, sprawiedliwości i zaufania, czyli zalet, w których szybko prześcignął przedstawicieli swojego pokolenia.
2. Pierwszą funkcją o jaką się ubiegał był edylat
(kurulny, 193), i osiągnął go pokonując dwunastu wspólzawodników, którzy wszyscy, jak przekazuje tradycja, osiągnęli później konsulat. Wybrany augurem, tzn. jednym z tych kapłanów którzy są w Rzymie specjalistami od wróżenia z lotów ptaków i znaków na niebie, tak bardzo zaangażował się w badanie zwyczajów ludowych i tak dobrze poznał ceremonie religijne, oglądane od najmłodszego wieku, że kapłaństwo, w którym widziano tylko honor i pożądano tylko dla prestiżu, stało się dzięki jego staraniom jedną ze sztuk najbardziej cenionych. I przykładem dla potwierdzenia poglądu tych filozofów, którzy zdefiniowali religię jako naukę o służbie bogom. Wkładał w wykonywanie swojej powinności tyleż wprawy co gorliwości. Cały oddawał się obowiązkowi, zawsze bez roztargnienia, zaniedbania, nowinek. Spierał się z kolegami o najdrobniejszy mankament, o najmniejszy detal. Mówi się , że bogowie są wielkoduszni i wybaczają nasze niedociągniecia. Wy wierzycie w to i ja pragnę tego. Ale szczególnie dla państwa, może się to okazać zgubne. To nie od wielkiej zbrodni zaczyna sie upadek państwa, ale ponieważ ci którzy gardza dokładnością w małych sprawach, wkrótce potem zaniedbują spraw bardziej ważnych. Ta sama surową postawę prezentował w studiowaniu dawnych zwyczajów wojskowych i przestrzeganiu dyscypliny. Nigdy nie schlebiał żołnierzom, nie wykorzystywał, jak niemal wszyscy inni, jednego dowództwa do kupienia następnego, starając się przypodobać oddiałom przrz zbytnia łagodność, ale niczym kapłan zobowiązany wtajemniczyć w straszne obrzędy, tłumaczył pokolei reguły służby wojskowej i się okazywał bezlitosny dla winnych nieposłuszeństwa i niezdyscyplinowania. Jego dewizą było Zwycięstwo nad nieprzyjacielem, jest tylko środkiem aby wychować dobrych obywateli. I to dzięki tej postawie jego ojczyzna zawdzięcza tyle sukcesów.
3. Kiedy Rzymianie wypowiedzieli wojnę w 192 Antiochowi i najbardziej doświadczeni dowódcy zostali wysłani przeciw niemu, wybuchła nowa wojna na Zachodzie. Cała Hiszpania się zbuntowała w 190  i Emiliusz Paulus pośpieszył tam jako pretor. Zamiast 6 liktorów, jak zazwyczaj pretorowi, towarzyszyło mu 12, czyli miał w tej misji atrybuty konsularne. Zwyciężył w dwóch bitwach, zabijając około 30 tys. przeciwników (Luzytanów). Ten sukces był dowodem geniuszu dowódcy, który wybrał korzystne pole do bitwy i przeprawiając się przez rzekę, ofiarował swoim oddziałom łatwe zwycięstwo. 250 miast poddałosi i otworzyło przed nim swoje bramy. Uspokoił prowincję, zapewnił jej wiernośc i powrócił do Rzymu nie powiększywszy swojego majątku nawet o drachmę podczas tej kampani. Zawsze mało dbałl o swoje interesy. Nie oszczędzał i łatwo wydawał mimo, że jego majątek był tak skromny, że po jego śmierci ledwie wystarczyło na spłacenie posagu jego żony.
4. Pierwszą jego żoną była Papiria, córka byłego konsula (231), Papiriusza Mazona. Po wielu latach wspólnego życia odprawił ją, mimo że dała mu dzieci wybitne, gdyż z nią miał sławnego Scypiona i Fabiusza Maksymusa. Przyczyna rozwodu nie dotarła do nas, lecz w tej sprawie, nic nie wydaje mi się bardziej prawdziwe niz słowa pewnego Rzymianina, który odrzucił swoja żonę. Przyjaciele mu czynili wymówki, czyż nie jest mądra? czyż nie jest piękna? czyż nie jest płodna? Rzymianin podniósł stopę, pokazał sandał i powiedział czyż nie ma eleganckiego kształtu?, czyż nie jest nowy? A mimo to żaden z was nie może wiedzieć gdzie mnie rani. Rzeczywiście, o ile ciężkie przewinienia z hukiem prowadzą do rozwodów, to przecież częściej, lżejsze problemy, ale częstsze, skutek niechęci lub niezgodności charakterów, nie znane publicznie, tworzą w domostwie przeciwności nie do pokonania. Emiliusz Paulus po separacji z Papiria, poślubil inną kobietę z która miał 2 synów, których zachował przy sobie. Dwaj z pierwszego małżeństwa przeszli przez adopcję do najmożniejszych i najsławniejszych rodzin. Najstarszy do domu Fabiusza Maksymusa, pięciokrotnego konsula, drugi został adoptowany przez syna Scypiona Afrykańskiego, swojego krewnego (żoną Scypiona Afrykańkiego była siostra Emiliusza Paulusa) i przybrał nazwisko Scypion. Spośród dwóch córek Emiliusza Paulusa jedna poślubiła syna Katona, druga Eliusza Tuberona, człowieka wielkiej dobroci, który spośród wszystkich Rzymian najlepiej znosił ubóstwo. Było ich 16 z jednej rodziny i jednego nazwiska: Eliusz. Mieli dla siebie tylko jeden dom w Rzymie i jedną skromną posiadłość na wsi, i zamieszkiwali je wszyscy wraz z licznymi dziećmi i żonami. Tam też przebywała córka Emiliusza Paulusa, dwukrotnego konsula i dwukrotnego triumfatora i daleka od czerwienienia się z powodu ubóstwa swojego męża, podziwiała jego zalety, które uczyniły go biednym. Dzisiaj bracia i krewni, o ile nie mieszkają w odległych krajach, to choć granice ich posiadłości wyznaczają rzeki i mury, i oddzielają je rozległe przestrzenie, pozostają w niezgodzie. Oto przykłady, które historia daje do przemyślenia i podziwiania tym, którzy chcą korzystać z jej wskazań.
5. Emiliusz Paulus, wybrany konsulem (182), wyruszył na wojne przeciw Ligurom, mieszkającym u podnóża Alp, przez niektórych nazywanych Ligustynami. Był to naród dumny i waleczny, który dzięki sąsiedztwu z Rzymianami nauczył się taktyki. Zamieszkiwali na wprost Afryki, na tych krańcach Italii, które sięgają Alp i te regiony Alpy, które sa otoczone przez Morze Tyrreńskie. Są przemieszani z Galami i nadmorskimi Iberami. W tamtych czasach zajmowali się korsarstwem. Na statkach pirackich, rabowali i niszczyli handel. Zapuszczali sie aż po Słupy Heraklesa (Gibraltar). Kiedy Emiliusz Paulus wkroczył do ich kraju, mieli pod bronią 40 tys. ludzi. On, który miał wszystkiego 8 tys. ludzi zaatakował pięciokrotnie liczniejszego przeciwnika, zmusił go do ucieczki i zamknięcia sie w murach. Zaofiarował Ligurom łagodne i humanitarne warunki, gdyż Rzymianie nie chcieli niszczyć całkowicie ludu, który był jakby barierą i szańcem przeciw ruchom Galów, którzy wciąż nie przestawali zagrażać Italii. Ligurowie zdali się na łaskę Emiliusza Paulusa, przekazali swoje okręty i miasta. Zwrócił im miasta nie wyrządzając żadnego zła, oprócz zniszczenia murów, ale zatrzymał wszystkie okręty i nie zostawił im nawet jednej barki, która miałaby  więcej niż trzy rzędy wioślarzy. Uwolnił wielką liczbę jeńców, których zagarnęli tak na ziemii, jak na morzu, tak Rzymian, jak i cudzoziemców. Takie były najsławniejsze czyny jego pierwszego konsulatu. Wielokrotnie pokazał w następnych latach, że pragnął następnego. Kandydował, ale został odrzucony. Po tym niepowodzeniu wycofał sie z życia publicznego, zajmując się tylko obowiązkami kapłańskimi i wychowaniem dzieci. Wychowywał ich w starodawnej dyscyplinie rzymskiej, tak jak był sam wychowany. Kształcił ich z większą troską niz Grecy. Cały czas był przy nich, kiedy brali lekcje, nie tylko od gramatyków, sofistów i retorów, ale również od rzeźbiarzy, malarzy, wybitnych jeźdzców, myśliwych, żołnierzy. Kiedy tylko nie zatrzymywały go obowiązki państwowe, sam uczestniczył w ich nauce i ćwiczeniach, gdyż był tym ze wszystkich Rzymian, który najbardziej lubił swoje dzieci.
6. Wracając do spraw państwowych. Był to czas kiedy Rzymianie toczyli wojnę (171- 168)  przeciw Perseuszowi, królowi Macedonii . Byli niezadowoleni ze swoich wodzów. Oskarżali ich, że poprzez swoje niedoświadczenie i tchórzostwo, wydali republikę na pogardę i pośmiewisko. Oraz, że więcej zła doznali od nieprzyjaciela, niż mu zadali. Dopiero co zmuszono Antiocha, zwanego Wielkim, opuścić część Azji i wycofać za góry Taurus. Zamknięty w Syrii, poczytywał za szczęcie, że mógł kupic pokój za 15 tys. talentów (pokój w Apamei 187). Nieco wcześniej, zniszczono w Tessali siły Filipa (197) i wyzwolono Greków z jarzma Macedonii. Wreszcie, ten z którym żaden król, nie mógł sie porównać, ani, jeśli chodzi o odwagę, ani jeśli chodzi, o potęgę, Hannibal, został pokonany (202). Dlatego cięzko było znieść myśl o walce z Perseuszem, jak z równym. Jakby był godnym przyciwnikiem Rzymu ktoś stający na czele niedobitków, ocalałych w klęsce jego ojca, ktoś, kto nie walczył z nimi od tak dawna. Lecz Rzymianie nie wiedzieli, że Filip, poprzez swoja przegraną uczynił armię macedońską silniejszą i bardziej doświadczoną. Wytłumaczę
7. Antygon Jednooki, najpotężniejszy z wodzów i następców Aleksandra, uzyskał dla siebie i dla swoich potomków tytuł króla. Miał jednego syna, Demetriusza, który był ojcem Antygona, zwanego Gonatas. Z niego narodził się Demetriusz (II, 239-229), który umarł po dosyć krótkim panowaniu, zostawiając małoletniego syna, Filipa. Najwybitniejsi spośród Macedończyków, obawiając się anarchii, wybrali Antygona, bratanka zmarłego króla za małżonka matki Filipa i powierzyli mu najpierw tytuł – opiekuna, księcia i wodza armii, a później, kiedy poznali jego umiarkowanie i skuteczność w działaniu, -króla. Nazwano go Doson, ponieważ ciągle obiecywał i nigdy nie dotrzymywał obietnic. Po nim królował Filip (V. 221-179), który się wyróżniał od najwcześniejszej młodości spośród najsławniejszych królów. Dał nadzieję, że przywróci Macedoni jej dawna pozycję. Ale został zwyciężony przez Tytusa Flaminusa niedaleko Skotuzy (bardziej znana jako bitwa pod Kynoskefalai, 197). Powalony przez ten cios Fortuny, zdał się na łaskę Rzymian i czuł się szczęśliwy, bądąc zapomnianym przez nich po zapłaceniu skromnego odszkodowania. Później, źle znosząc tą sytuację i czując, że panować tylko dzięki łasce Rzymian, to dobre dla niewolnika zadowalającego się tylko przyjemnościami życia, a nie dla człowieka wielkiego serca i rozumu, nie myślał o niczym innym jak tylko o wojnie i przygotowywał sie do niej z teleż przebiegłości, co tajemnicy. Pozostawił miasta położone na głównych szlakach komunikacyjnych, lub na wybrzeżach morskich, w ich stanie zniszczenia i opuszczenia, żeby nie wzbudzać nieufności, i zgromadził poważne siły w głębi kraju. Wypełniał wnętrza zamków, fortec i miast bronią, pieniędzmi i dobrymi żołnierzami. Ćwiczył ich i przygotowywał wojnę troskliwie skrywając to przez czyimkolwiek wzrokiem. Miał w magazynach w rezerwie broń dla 30 tys. ludzi, 8 mln. medymnów (1 medimnos – ok. 52 litry) zboża w magazynach i tyle pieniędzy w gotówce, że mógłby w razie potrzeby obrony kraju płacić żołd 10 tys. najemników przez 10 lat. Lecz nie miał czasu zacząć cokolwiek. Daleki od wykończenia swych projektów, został pokonany przez żal i desperację, które wywołało odkrycie niesprawiedliwości, jaką popełnił rozkazując zabić swojego syna, Demetriusza, wskutek kłamliwego oskarżenia. Perseusz, syn, który go przeżył, odziedziczył wraz z królestwem jego nienawiść do Rzymian. Ale podłośc i przewrotnośc jego (Perseusza) charakteru uczyniły go niezdolnym dzwigać takie brzemię. Uległy wszelkim żądzom i wadom, zdominowany był przez chciwość. Niektórzy przypuszczają, że nie był wogóle synem Filipa i że żona tego władcy przyjęła zaraz po jego urodzeniu, krawcową z Argos, Gnatheję, która była w rzeczywistości jego matką i która potajemnie podłożyła własnego syna. To, jak sądzę popchnęło go do pozbycia się Demetriusza, ze strachu, żeby rodzina królewska, która miała już legalnego dziedzica, nie odkryła, że inny jest bękartem.
8. Wbrew temu, mimo swojego tchórzostwa i podłości, poważne siły, którymi dysponował, pchnęły go do wojny i podtrzymywały go długo z powodzeniem. Zwyciężał konsulów rzymskich, stawiał czoła potężnym armiom, poknywał liczne floty i zagarniał wiele okrętów. Publiusz Licyniusz jako pierwszy wkroczył do Macedonii (171). Perseusz zmusił go do odwrotu w bitwie jazdy, zabił 2,5 tys jego najlepszych żołnierzy i wziął 600 jeńców (bitwa pod Kallinikos). Ponadto, gdy flota rzymska stała na redzie Oreos, zaatakował ją niespodziewanie, zagarnął 20 statków transportowych wraz z ładunkiem, zatopił inne ze zbożem i zdobył 4 pięciorzędowce. Doszło do drugiej bitwy na lądzie (170), odparł konsula Hostyliusza, który próbował przedrzeć się drogą do Elimei, żeby wkroczyć do Macedonii. Pożniej wtargnął niepostrzeżenie do Tessali. Hostyliusz nie odważył się przyjąć bitwy oferowanej przez Perseusza. Na obrzeżąch tej wojny, wyprawił się przecie Dardanom. Nie śpieszył się, żeby pokazać, że nie obawia sie Rzymian. Posiekał na kawałki 10 tys. barbarzyńców i zagarnął wartościowe łupy. Poruszył Galów zamieszkałych nad Dunajem, zwanych też Bastarnami, wojowniczy lud z bardzo dobrą jazdą. Proponował Illyrom, za pośrednictwem Gentiosa, ich króla, wziąć udział w tej wojnie razem z nim. Krążyła nawet pogłoska, że ci wszyscy barbarzyńscy, opłaceni przez niego, mieli najechać Italię, przechodząc przez Galię Niższą wzdłuż Adriatyku.
9. Kiedy dotarły te wieści, Rzymianie postanowili nie przywiązywać wagi do gestów i obietnic kandydatów, a raczej przywołać na stanowisko wodza naczelnego osobę kompetentną, zdolną dokonać wielkich dzieł. Takim był Emiliusz Paulus. Był już posunięty w latach, miał ponad 60 lat, ale nic nie stracił ze swej sprawności fizycznej, Otoczony był zresztą przez zięciów i synów w kwiecie wieku oraz tłum przyjaciół i krewnych bardzo wpływowych. Wszyscy mu radzili ulec woli ludu, który wzywał go do konsulatu. Początkowo okazywał największą niechęć i długo opierał się naciskom i życzeniom tłuszczy; pod pretekstem, że nie jest z stanie dowodzić. Jednak widząc, że każdego dnia ludzie śpieszą pod jego drzwi, i że wzywają go na Forum głośnym wołaniem i wyrzutami , w końcu skapitulował. Możnaby powiedzieć, że jego pojawienie na liście kandydatów, zamiast wzmóc walkę o urząd, zakończyło ją , bo pozwalając obywatelom zejść na Pole Marsowe głosować na siebie, dawał zwyciestwo i szczęśliwe rozstrzygnięcie wojny. Tak wielkie i jednomyślne były nadzieja i entuzjazm. Uczyniono go po raz drugi konsulem (168). Lud nie pozwolił, jak zazwyczaj losować prowincje, lecz na miejscuwyznaczono  mu prowadzenie wojny w Macedonii. Opowiada się, że w dniu w którym ogłoszono go wodzem sił rzymskich przeciw Perseuszowi, odprowadzono go z szacunkiem do domu, zastał zapłakaną córkę, Tercję, jeszcze małą dziewczynkę. Pocałował i zapytał o powód smutka. Rzuciła się na szyję i oddając pocałunek powiedziała Nie wiesz więc tato, że nasz Perseusz jest martwy. To był pies, którego chowała. Super, córko. Przyjmuję to jako dobrą wróżbę. Cyceron cytuje to w De la Divination.
10. Było zwyczajem, że świeżo nominowany konsul wstępował na trybunę i wygłaszał mowę do ludu z podziękowaniem i zapewnieniami o wdzięczności. Emiliusz Paulus zwołał zgromadzenie i zwrócił sie do obywateli : »Ubiegałem się o pierwszy konsulat dla mnie, jako zaszczyt, którego potrzebowałem, drugi przyjmuję, bo to wy potrzebujecie wodza, więc nie mam żadnych zobowiązań wobec was. Jeśli sądzicie, że ktokolwiek inny jest w stanie poprowadzić tę wojnę lepiej niż ja, ustępuje mu dowództwa, ale jeśli mi ufacie, to żadnej kontroli nad moimi decyzjami, ani w czynach, ani w słowach. To czego potrzebuję, to, że wykonuje się bez słowa to co uznam za użyteczne dla sukcesu na wojnie. Kontunujcie kierować wodzami! a okażecie się większym pośmiewiskiem niż  teraz jesteście. Tą mową, utrwalił w umysłach obywateli głęboki respekt dla swojej osoby i dał, jeśli chodzi o przyszłość, wielkie nadzieje. Wszyscy gratulowali sobie pominięcia w głosowaniu pochlebców i wybrania za wodza człowieka szczerego i mądrego. Tak to lud rzymski, aby stać się panem wszystkich ludów i największym pośród nich, sam czynił się niewolnikiem cnoty i honoru.
11. To, że Emiliusz Paulus, po załadowaniu się na okręty miał łatwą żeglugę i szczęśliwa przeprawę, jest moim zdaniem, dziełem Fortuny, która szybko i bezpecznie dostarczyła go na teren. Mimo to sądzę, ze swoje sukcesy w tej wyprawie zawdzięczał on swojej nieustraszonej odwadze, mądrości swoich planów, żarliwości z jaką jego przyjaciele go wspomagali, jego wytrwałości w chwilach trudnych, w końcu umiejętności wyboru rozwiązań odpowiednich do okoliczności, a nie szczęściu, co możnaby powiedzieć o wielu innych wodzach. Chyba, że uzna się za objaw emiliuszowego szczęścia skąpstwo Perseusza, który przez tą podłą wadę obalił i zniszczył chwalebne i wielkie nadzieje, pokładane przez Macedończyków w tej wojnie. Przybyło do Perseusza , na jego prośbę, 10 tys. jeźdźców Bastarnów i tyleż, walczących u ich boku piechurów. Wszyscy byli najemnikami, nie potrafiązymi żyć ani z uprawy roli, ani z żeglowania, ani z pasterstwa, ani żadnego innego zajęcia poza nieustanną wojną i zwyciężaniem przeciwników. Przybywszy do Medyki, obozowali wraz z oddziałami króla. Macedończycy, zachwyceni ich wzrostem, wielką wprawą w posługiwaniu się bronią, dumą i butą wobec nieprzyjaciół, poczuli się bardziej ufni i przekonani, że Rzymianie, nie tylko nie oprą im się, ale wręcz się uciekną przestraszeni samym widokiem ruchów tych wspaniałych i dziwnych ludzi. Perseuszowi udało się w ten sposób rozpalić odwagę żołnierzy i wypełnić ich serca nadzieją, ale kiedy zażadali 10 tys. drachm dla każdego z wodzów, był tak oszołomiany tą sumą astronomiczną, że stracił zmysły. Dał się pokierować skąpstwu i odrzucił ofertę. Możnaby powiedzieć, że to nie król, który toczy wojnę z Rzymianami, ale ekonom, który pracuje dla nich i jest zobąwiązany przedstawić im rachunki z wydatków na wojnę. A przecież Rzymianie dali mu przykład, gdyż nie licząc wszystkich innych przygotowań, zebrali 100 tys. ludzi gotowych działać w razie potrzeby. Natomiast Perseusz, przecistawiając się tak olbrzymiej armii i bedąc zmuszonym toczyć wojnę rozrzutnie finansowaną przez przeciwnika, liczył swoje złoto, zapisując każdą sztukę i bojąc się ją ruszyć jakby należała do kogoś innego. I nie czynił tego potomek Lidyjczyków czy Fenicjan, ale ktoś, kto uważał się za dziedzica krwi i chwały Aleksandra i Filipa, dwóch ludzi, którzy podbili świat stosując zasadę, że należy nabywać władzę dzięki pięniądzom, a nie pieniądze dzięki władzy. Można powiedzieć, że to nie Filip zdobywał miasta greckie, a złoto Filipa. Aleksander wyruszając na wyprawę przeciw Indiom, widząc, że Macedończycy z trudem ciągną za sobą ciężkie i kłopotliwe łupy, zdobyte na Persach, pierwszy podpalił swój zdobyczny wóz królewski i zobowiązał innych zrobić to samo i wyryszyć na wojne lżejszymi i jakby wyzwolonymi. Perseusz, odwrotnie, pokrywał siebie, swoją rodzinę i swoje królestwo złotem, nie chciał kupić swojego ocalenia za skromną sumę. W końcu ten bogacz, wiedziony jako jeniec z wielką fortuną obok, wolał zaprezentować oczom Rzymian wszystko, co jego skąpstwo ocaliło dla nich .
12. Bastarnowie nie byli jedynymi, którym kazał odejść, oszukawszy ich. Również Gentiosa z Illyrii zmusił do rozpoczęcia wojny, obiecując 300 talentów. Przeliczył pieniądze w obecności wysłanników Gentiosa, którzy opieczętowali torby swoimi znakami. Więc Gentios, będąc pewnym, że otrzyma żądane pieniądze, dokonał strasznej zdrady. Rozkazał uwięzić i posłów wysłanych do niego przez Rzymian. Perseusz uznał, ze nie musi płacić, żeby Gentiosa zachęcić do wojny, bo zerwanie pokoju w sposób tak niegodny, zobowiązuje go wystarczająco. Pozbawił więc nieszczęśnika jego 300 talentów, i nieczuł się do niczego zobowiązny, gdy nieco poźniej, pretor Lucjusz Anicjusz przybył z armią do królestwa Gentiosa i niczym ptaszki z gniazda wybierał jego, jego żonę i dzieci. Stanąwszy naprzeciw takiego przeciwnika, Emiliusz Paulus gardził nim, ale doceniał jego przygotowania i siły. Perseusz miał 4 tys. jazdy, a falanga liczyła co najmniej 40 tys. piechurów. Zajął pozycję blisko morza, u stóp Olimpu, niedostępną z żadnej strony i wzmocnił murami i palisadami. Czuł się tam całkowicie bezpieczny i miał nadzieję, że czas i koszta wyczerpią Emiliusza. Lecz ten, był pełen energii i gotów zaakceptować odważne pomysły i próby rozwiązań. Gdy widział żołnierzy wyrwanych z poprzedniej bezczynności, wyrażających niezadowolenie, krytykujących polecenia Emiliusza Paulusa, z którch wiele wydawało im się bezcelowe, skierował do nich surowe napomnienia: Nie martwcie się tym ,czym nie powinniście. Macie tylko jedną rzecz do zrobienia: trzymać w gotowości wasze osoby i broń i posługiwać się mieczami jak Rzymianie, kiedy konsul stworzy wam okazję ku temu. Zarządził, że straże nocne mają czuwać bez oszczepów, żeby zdwoiły czujność i tym silniej zwalczały senność, wiedząc, że nie są w stanie obronić się w razie ataku wroga.
13. Żołnierze cierpieli najbardziej z powodu braku wody pitnej, gdyż było niewile źródeł wzdłuż brzegu morskiego, sączących słonawą wodę. Emiliusz Paulus widząc wielką górę pełną drzew, domyślił się po « bardzo zielonym » wyglądzie lasu, obecności wartstwy wód podziemnych. Dostał się do niej kopiąc na dole wiele dziur i studni. Szybko wypełniły się czystą wodą, która z miejsc gdzie była pod ciśnieniem szybko płynęła wydrążonymi kanałami…….
14. Jeśli chodzi o Emiliusza Paulusa, to tkwił kilka dni w bezruchu, Mówią, że nigdy nie zdarzyło się tyle spokoju między dwoma armiami tak potężnymi i tak blisko położonymi koło siebie. Dzięki poszukiwaniom i próbom dowiedział się, że jest jedno przejście niestrzeżone, które prowadzi przez Perrajbię do Pythion i Petry. Poddał sprawę dyskusji. Jako pierwszy wśród obecnych oficerów, Scypion Nazyka, zięć Scypiona Afrykańskiego, który dlatego posiadał duży autorytet w senacie, obiecał stanąc na czele oddziału okrążającego. Po nim, Fabiusz Maksymus, najstarszy syn Emiliusza Paulusa, bardzo młody jeszcze człowiek, podniósł się pełen zapału. Emiliusz Paulus zadowolony, dał im mniej żołnierzy niż to napisał Polibiusz, a dokładnie liczbę przedstawianą przez samego Nazykę w liście relacjonującym te wydarzenia skierowanym do jakiegoś króla (prawdopodobnie Massynissy). Italików z oddziałów pomocniczych było 3 tys. Skrzydło lewe składało się z 5 tys. ludzi, do których Nazyka dołączył 120 jeźdźców i 200 Kreteńczyków albo Traków, z oddziałó przysłanych przez Harpalosa. Wyprawa wyruszyła drogą morską i przybiła koło Heraklei, jakby chodziło o załadowanie się na okręty w celu dostania się morzem na terytorium nieprzyjaciela. Lecz po nakarmieniu żołnierzy, w nocy, wyjawił oficerom prawdziwe zamiary, po czym poprowadził ich w kierunku przeciwnym do morza, aż do murów Pythion, gdzie wstrzymał marsz. Góra Olimp, w tej okolicy ma ponad 10 stadiów wysokości, jak to zaznacza inskrypcja wykonana, przez tego, który to zmierzył: Szczyt Olimpu, gdzi czy to Pytia czy Appolon jest czczony, ma poziom (miara wzięta pionowo) 10 pełnych stadiów, a ponadto 1 plethron (100 stóp) bez 4 stóp Ten, który to wyliczył tą wysokość, to syn Eumelosa, Ksenagoras. Bądź pozdrowiony, Książę, i niech twoja łaska nam towarzyszy. Mimo to , geometrzy mówią, że nie istnieje góra wyższa, ani morzę głębsze niż 10 stadiów. Ale wydaje się, że Ksenagoras mierzył  nie tylko spojrzeniem, korzystał z metody naukowej i odpowiednich narzędzi.
15. W tym miejscu (Pythion) Nazyka spędził resztę nocy. Perseusz widząc Emiliusza Paulusa w bezruchu, nie domyślał się, co tamten czyni. Lecz dezerter kreteński, wymkąwszy się podczas drogi, powiadomił go o marszu Rzymian. Choć wstrząśnięty, nie zwinął obozu, a jedynie powierzył Milonowi 10 tys. najemników zagranicznych i 2 tys. Macedończyków, z poleceniem, aby szybko zajęli przejścia górskie. Polibiusz, pisze, że Rzymianie spadli na nich, gdy ci jeszcze spali. Z kolei Nazyka, przeciwnie, że doszło do zaciętej walki w górach i jego oddział znajdował się w niebezpieczeństwie. On sam zaatakowany przez żołdaka trackiego, uderzył go oszczepem w pierś, odwracając Śmierć. W końcu nieprzyjaciele zostali zmuszeni do odwrotu, a Milon uciekł haniebnie, bez broni, w samej tunice. Rzymianie ścigali ich bez żadnego już ryzyka i zeszli na równinę. Niespodziewany powrót uciekinierów spowodował, że Perseusz ze wstydem zwinął obóz i wycofał swoje oddziały. Tak był przestraszony i zawiedziony w swoich oczekiwaniach. Musiał albo zatrzymać się przed Pydną i podjąć ryzyko bitwy, albo rozdzielając oddziały po miastach, zgodzić się przyjąć w sercu kraju wojnę, która wkroczywszy raz, nie mogłaby już z niego wyść inaczej jak poprzez deszcze krwi i stosy martwych. Poza tym jego armia była liczniejsza od wrogiej, jego żołnierze demonstrowali więcej zapału broniąc swych żon i dzieci, pobudzani dodatkowo przez obecność króla, świadka ich czynów, który sam narażał się w pierwszym szeregu. Przyjaciele Perseusza dodawali mu otuchy i odwagi. Założył obóz, wydał dyspozycje do bitwy, zapoznał się z terenem i rozdzielił dowództwa poszczególnych oddziałów z zamiarem zaatakowania Rzymian niezwłocznie. Pole bitwy było równiną odpowiednią dla falangi, która potrzebuje terenu płaskiego i równego, otoczoną wzgórzami, które łacząc się jedne z drugimi, dawały lekkiej piechocie i łucznikom możliwość obejścia przeciwnika. Pośrodku przepływały rzeki Eson i Leukos, niezbyt głebokie o tej porze roku, gdyż działo to się pod koniec lata. Mimo to mogły Rzymianom sprawić pewne trudności w marszu.
16. Emiliusz Paulus po połączeniu się z Nazyką, zszedł prowadząc armię w szyku bitewnym naprzeciw nieprzyjaciela. Lecz kiedy zobaczył jego przygotowanie, zaskoczony jego liczebnością, wstrzymał marsz, aby zastanowić się nad sytuacją. Młodzi oficerowie pełni zapału do walki, odchodzili od swych oddziałów i prosili go, aby nie zwlekać ani chwili. Zwłaszcza Nazyka, któremu powodzenie na Olimpie dodało pewności siebie. Emiliusz Paulus śmiejąc się rzekł mu Tak, gdybym był w twoim wieku. Ale liczne zwycięstwa, odniosząc które, mogłem zobaczaczyć się jak się przegrywa, przeszkadzają mi wszcząc bitwę z marszu przeciw zwartej armii, przygotowanej do bitwy. Rozkazał oddziałom maszerującym na czele, widzianym przez przeciwnika robić wrażenie przygotowywania się do walki, a oddziałom z samego tyłu kazał zawrócić i budować obóz. Następnie zawrócił oddziały najbliższe pracujących i tak, po kolei, wszystkie inne, w końcu ustawione do bitwy. nie budząc wątpliwości przeciwnika, wprowadził całą armię do obozu bez żadnego zamieszania. Kiedy noc zapadłą, a żołnierze skończyli jeść i odpoczywali, nagle księżyc, który był w pełni, pociemniał, tracił więcej i coraz to więcej ze swego światła, aż zgasł calkowicie. Gdy Rzymianie, zgodnie ze swoim zwyczajem, wzywali powrotu światła uderzając w naczynia i podnosząc ku niebu zapalone świece i pochodnie, Macedończycy nie robili nic podobnego. Dreszcz strachu zmroził cały obóz. Szeptano, że zjawisko to zapowiada stratę króla. Emiliusz Paulus nie był ignorantem w sprawach astronomii. Słyszał o nieregularnościach powodujących zaćmienia, które w ustalonym czasie, rzucały księżyc , ciągnięty przez ruch okrężny, w strefę cienia rzucanego przez Ziemię, i kryją go do momentu, aż przekroczywszy strefę ciemności rozbłyska na nowo światłem, które zawdzięcza słońcu. Ale skoro w jego życiu wiele miejsca zajmowały znaki wróżebne i był bardzo przywiązany do ofiar i zajmował się wróżbiarstwem, jak tylko księżyc znowu stał się pełny, złożył ofiarę z jedenastu cieląt. O wschodzie (22 czerwca 168) złożył ofiary Herkulesowi. Zabił 20 ofiar bez uzyskania pomyślnego znaku, dopiero 21-a zapowiedziała zwycięstwo jeśli się ograniczy do obrony. Obiecał więc temu bogu hekatombę i igrzyska. Następnie nakazał oficerom ustawić armię do walki. Czekał aż słońce schyli się ku Zachodowi, żeby uniknąc, że żołnierze walcząc rano mieliby je w oczach. W tym czasie odpoczywał w swoim namiocie otwartym ku równinie i obozowi nieprzyjaciół.
17. Pod wieczór Emiliusz Paulus, jak podają niektórzy autorzy, wymyślił podstęp, żeby sprowokować nieprzyjaciół do rozpoczęcia ataku . Rzymianie puścili między swoimi szeregami konia i rzucili się w pogoń za nim, co rozpoczęło starcie.Według innych, transport żywności został zaatakowany przez Traków, dowodzonych przez Aleksandra. Spowodowało to gwałtowną reakcję 700 Ligurów, ale bardzo dużo ludzi przybywało ze wsparciem dla każdej ze stron, co doprowadziło do bitwy. Emiliusz Paulus niczym pilot okrętowy, po ruchach i ekscytacji obydwu stron, przewidział, że przygotowuje się starszny bój, wyszedł ze swojego namiotu i obszedł formacje ciężkiej piechoty dodając ducha. Nazyka udał się na koniu na miejsce potyczki i zobaczył, że niamal wszyscy wrogowie kroczyli z bronią w ręku. Na czele maszerowali Trakowie, których widok, jak potwierdza, przerażał wszystkich. Byli to ludzie wysokiego wzrostu, ich tarcze i nagolenniki  błyszczały bielą. Ubrani w czarne tuniki,wymachiwali ponad prawym ramieniem oszczepami prostymi i ciężkimi. Za Trakami przybywali najemnicy, różnie uzbrojeni, przemieszani z Peonami W końcu trzeci oddział, agemat, elita wojowników wpośrod Macedończyków, ze względu na swe walory i młodość. Błyszczeli pozłacana bronią i purpurowymi płaszczami, całkiem nowymi. Podczas gdy przyjmowali szyk bitewny, Chalkispidzi wychodząc z obwarowań obozowych i wypełnili równinę błyskami żelaza i wspaniałością brązu oraz masą bezładnego krzyku, którym dodawali sobie odwagi. Ci przybyli tak śmiało i tak szybko, że pierwsi martwi padli spośród nich dwa stadiony od obozu rzymskiego.
18. Podczas ataku, Emiliusz Paulus przybył i zobaczył, że już Macedończycy z korpusu elity oparli swoje sarissy przeciw tarczom Rzymian, pozbawiając ich możliwości walki mieczem. Równocześnie, inni Macedończycy biorąc w rękę tarcze, które mięli zawieszone na ramieniu, pochyli jednocześnie swoje włócznie i zaprezentowali się wrogowi. Na widok tego niemożliwego do przebicia żywego muru tarcz, ściśniętych jedna przy drugiej i fontu najeżonego włóczniami, Emiliusz Paulus poczuł się uderzony podziwem i obawą. Przyznał, że nie widział nigdy straszniejszego spektaklu i często mówił o wrażeniu jakie ten widok wywarł na nim. Ale chodziło w tym momencie o wsparcie odwagi swoich oddziałów. Przebiegał na koniu szeregi z miną skupioną i uśmiechniętą, bez hełmu i broni. Jeśli chodzi o króla Macedonii, jak pisze Polibiusz, w momencie najzacieklejszej walki, uległ panice i zawróciwszy konia udał się do miasta pod pretekstem złożenia ofiary Heraklesow. Ten jednak nie przyjmuje pośpiesznych ofiar składanych przez tchórzy i nie spełnia ślubów potępieńców. Czyż sprawiedliwe byłoby gdyby trafiał ten, który nie strzelał, żeby zwyciężał ktoś, kto nawet nie czekał na nieprzyjaciela, żeby niegodziwiec był szczęśliwy. Tak więc bóg nie był głuchy na wołania Emiliusza Paulusa, który prosił o zwycięstwo z bronią w ręku i który walcząc wzywał Herkulesa do pomocy. Pewien Posejdonios z Olbii, który, jak się mówi, żył w tamtych czasach i brał udział w tamtych wydarzeniach, zaświadcza w swoich wielotomowych dziejach Perseusza, że ten władca nie opuścił pola bitwy przez tchórzostwo i że ofiara nie była wcale zwykłym pretekstem. W przeddzień walki, miałby zostać zraniony w nogę przez kopnięcie konia. Wziął udział w walce mimo tej rany, i wysiłków przyjaciół, żeby po zatrzymać. Kazał sobie przyprowadzić osiodłanego konia, dosiadł go i wmieszał się bez tarczy między falangitów. Gdy pociski wszelkiego rodzaju spadały na niego, docięgł go oszczep, cały z żelaza.Nie trafił dobrze, a  tylko prześlizgnął się po lewym boku. To uderzenie rozcięło tunikę i pozostawiło krwawy siniak, którego ślady nosił długo. Takie są usprawiedliwienia Perseusza, przytoczone przez Posejdoniosa.
19 Kiedy Rzymianie atakujący falangę nie potrafili jej rozerwać, Salwiusz, dowódca Pelignów, wziął godło swojej kohorty i cisnął go w środek nieprzyjaciół. Natychmiast Pelignowie rzucili sie w to miejsce, gdyż nie było większej hańby ani zbrodni dla Italików niż utracić swój znak. Zdobywano się tam, po jednej i drugiej stronie, ma wysiłek maksymalny i rzeź był straszna, Rzymianie starali się obcinać swoimi mieczami włócznie nieprzyjaciół i je odpychać tarczami, a nawet łapać rękami i wyrywać. Przeciwnicy, dzierżąc twardo włócznie w obu dłoniach, uderzali atakujących, przebijali ich tarcze i zbroje, niezdolne ochronić, wywracając Pelignów i Marrucynów, którzy rzucali się jak dzikie bestie, niesieni przez ich własny szał, sami rzucając się na włócznie wrzeciwnika i na pewną śmierć. Pierwszy szereg został posiekany w kawałki podczas ataku, druga linia cofnęła się, to nie była ucieszka, ale walcząc cofali się ku górze Olokros. Jak mówi Posejdonios, na ten widok Emiliusz Paulus, rozerwał swa tunikę, zdesperowany tym cofaniem i strachem jaki wśród Rzymian, wzbudzała falanga,która nie ukazywała żadnej szczeliny, a wręcz przeciwnie, przeciwstawiającstawiając nieprzyjacielowi płot włóczni, była niedostępna ze wszystkich stron. Ale nierównośc terenu i wydłużenie frontu, uniemożliwiło utrzymanie tego muru tarcz bez żadnej przerwy. Emiliusz Paulus dostrzegł, że falanga odkrywa się miejscami i tworzy przerwy, jak to zdarza się często w wielkich armiach. Gdzie, poprzez różnice w zapale walczących, linia w jednych miejscach posuwa się do przodu i cofa w innych.Więc udał się do oddziałów, podzielił na małe i rozkazał im rzucać się w przerwy i luki w formacji nieprzyjaciela, wdzierać się wgłąb i wydawać w miejsce walki zorganizowanej, pojedynki jeden na jeden. Emiliusz Paulus wydał te polecenia oficerom, a ci przekazali je swoim ludziom, a ci wślizgiwali się wewnątrz falangi żeby ja dezorganizować. Atakowali z boku w miejscach słabiej bronionych. Zresztą przerwali ciągłośc falangi, przez manewr okrążenia. Tak, że to co decydowało o sile i skuteczności falangi, zostało rozbite. Walki, kóre nastąpiły to były człowieka z człowiekiem, lubb między małymi grupkami. Macedończycy, uderzając sztyletami żelazne tarcze, które chroniły wroga aż do stóp, i mając tylko lekkie tarcze opierali się mieczom Rzymianom, które dzięki cięzarowi i twardości ostrza przybijały wszystkie ochrony żeby docięgnąc ciała, szybko byli pokonywani.
20. To tam walczono z największą zaciętością. To tam również Marek, syn Katona i zięć Emiliusza Paulusa, dokonując cudów odwagi, stracił swój miecz. Młody człowiek, wychowany w wszystch zasadach zdrowej dyscypliny, i który miał dostarczyć wspomnianemu ojcu dzięki swoim dokonaniom, dowodów wspomnianych cnót, przekonany, że lepiej umrzeć niż będąc żywym, zostawić zdobycz w ręku przeciwnika, przebiegł pole bitwy opowiadając przyjacielom i towarzyszom swoje nieszczęście i błagając o pomoc. Odział zuchwałych zebrał się na jego wezwanie, skokiem przeszli w poprzek batalionów rzymskich i rzucili się na nieprzyjaciół. Po niewiarygodnym wysiłku i straszliwej rzezi, raniąc wszyscy i będąc ranionymi, wypchnęli wrogów z miejsca bitwy. Bedąc panami terenu wolnego i pustego, rzucili się na poszukiwania miecza. Znaleźli go, choć z wielkim trudem, przykrytego stosami broni i zwłok. Niesieni radością i śpiewając pieśń zwycięstwa, rzucili się z nowym zapałem na tych wrogów, którzy wciąż jeszcze trzymali sie dobrze. Trzy tysiące ludzi agematu utrzymało linię i nie przestając walczyć zostali posiekani w kawałki. Inni uciekali i doszło do tak wielkiej rzezi, że równina i tereny u stóp góry były wypełnione trupami, a wody rzeki Leukos, według opowieści Rzymian, jeszcze nazajutrz barwiły się krwią ludzką. Bo mówi się, że zginęło 25 tys. Macedończyków. Rzymian zostało zabitych 100 według Posejdoniosa, 80 według Nazyki.
21. Los bitwy rozstrzynął się tak szybko jak to było możliwe, gdyż zaczęto walczyć o 9-tej, Rzymianie stali się zwycięzcami przed 10-tą (17-tą czasu środkowoeuropejskiego). Resztę dnia poświęcili na pościg, który kontynuowali na przestrzeni 120 stadiów i przerwali dopiero kiedy noc zapadała. Zwycięzcy zostali przyjęci przez giermków, którzy wyszli na ich spotkanie z zapalonymi pochodniami w ręku, i powiedli ich z objawami radości do namiotów ozdobionych bluszczem i laurem. Tylko wódz był ofiarą wielkiego smutku, gdyż z dwóch synów, którzy walczyli w jego armi, nigdzie nie można było odnaleźć młodszego, tego którego kochał najbardziej i w którym widział naturę bardziej szlachetną niż u jego braci. Ten młodzieniec miał porywczego ducha spragnionego chwały, ale  jakikolwiek by nie był, był jeszcze dzieckiem. Ojciec obawiał się, że z braku doświadczenia dał się ponieść i zginął rzucając się na wroga. Jego smutek i przeogromna boleść zostały zauważone przez armię i żołnierze przerwali swój posiłek irozbiegli się we wszystkie strony z pochodniami, jedni do namiotu Emiliusza Paulusa, inni za wały obozowe, i zaczęli szukać wśród zwłok tych, którzy zginęli w pierwszym szeregu. Ponury smutek zapanował w obozie. Równina rozbrzmiewała wołaniami tych, którzy wzywali Scypiona. Od początku swojej kariery sprawił, że wszyscy go lubili, gdyż posiadał więcej zdolności wojskowych i politycznych niż którykolwiek z młodych ludzi jego czasów. Było juz późno i niemal utracono jakąkolwiek nadzieję, gdy wrócił z pościgu w towarzystwie dwóch czy trzech towarzyszy, cały okryty dymiącą krwią nieprzyjaciół,  jak młody pies myśliwski, który w radości zwycięstwa wypuścił się za daleko. To ten Scypion, który potem wymazał Kartaginę i Numancję i był zdecydowanie najodważniejszy i najpotężniejszy z Rzymian swojego pokolenia. Tak to Los, odkładając na później swoja fakturę za sukcesy Emiliusza Paulusa, chwilowo, pozwolił mu smakować przyjemności zwycięstwa bez żadnego gorzkiego dodatku.
22. Perseusz z Pydny uciekał do Pelli, wraz ze swoją jazdą, niemal nienaruszoną po klęsce. Ale piechurzy z jego straży, oskarżając jeźdźców o tchórzostwo i zdradę, zrzucali ich z koni i bili. Obawiając się tego zamieszania, zjechał z głownej drogi, zdjął purpurę, aby nie zostać rozpoznanym, położył ją przed sobą, wziął diadem w ręce. Później chcąc porozmawiać z przyjaciółmi w marszu, zsiadł z konia, i prowadził go za uzdę. Ale przyjaciele go opuszczali, jeden żeby naprawić sandał, inny wykąpać swojego konia, trzeci szukać czegoś do picia. Zostawali więc z tyłu i po trochu się wymykali. Mniej obawiali się nieprzyjaciela niż okrucieństwa swojego króla, gdyż choć wywołał nieszczęście, to pragnął zrzucić na cały świat odpowiedzialność za swoją klęskę. Przybywszy nocą do Pelli, został przyjęty przez Euktora i Eulesa, swoich skarbników, którzy czy to przez wypominanie mu jego postępków, czy przez szczerość nie na miejscu i swoje rady, wprawili go w szał. Zabił ich po kolei ciosami sztyletu. Nikt więc nie został przy nim oprócz Ewandra z Krety, Archedamosa z Etolii i Boety Neona. Z żołnierzy, towarzyszyli mu Kreteńczycy, nie z powodu przywiązania, lecz przyciągani przez jego bogactwa jak pszczoły przez miód, gdyż ciągnął przeogromne za sobą. I pozwolił im zagarnąć puchary, kratery i inne wazy ze srebra i złota, aż do wartości 50 talentów. Udał się najpierw do Amfipolis, z niego do Galepsus, i skoro już ochłonął trchę ze strachu, popadł w swoją wrodzoną chorobę, skąpstwo. Zalił się do swoich przyjaciół, żałując, że roztrwonił na rzecz Kreteńczyków wazy ze złota, które należały do Aleksandra Wielkiego . Błagał ciągle nowych posiadaczy o zwrot, obiecując rekompensatę w gotówce, Ci, którzy go znali, domyślili sie, że chciał postąpić z Kreteńczykami, jak Kreteńczyk. Ci, którzy mu uwierzyli i oddali mu przedmioty, stracili je i nie dostali ich wartości. Zarobiwszy na swoich przyjacielach 30 talentów, które wkrótce zagarną wrogowie, pożeglował z nimi ku Samotrace i schronił się w świątyni Dioskurów.
23. Macedończycy zawsze uchodzili za kochających swoich królów, ale wtedy, skoro podpora się rozpadła, wszetkie te uczucia zgasły w jednej chwili, zdawali sie na łaskę Emiliusza Paulusa i uczynili go w dwa dni panem całej Macedonii.I to jest jeden fakt, żeby potwierdzić opinię tych, którzy przypisują dokonania Emiliusza Paulusa szcześciu. Ponadto, to co mu sięprzydarzyło po dczas składania ofiary, było równie cudowne. Było to w Amfipolis. Powalał ofiary, kiedy poirun uderzył nagle w ołtarz, zapalił go i spalił. Lecz najbardziej nadzwyczajne, co pokazuje najlepiej boski fawor jest szybkośc rozchodzenia się wiadomości o sukcesie. Trzy dni po klęsce Perseusza pod Pydną, podcza wyścigów konnych w Rzymie pogłoska się nagle rozeszła w pierwszych rzędach widzów, że Emiliusz Paulus zwycięzca Perseusza, podbił całą Macedonię. Wieść krążyła wkrótce po całym ludzie, wybuchła radość, oklaski i aklamacje wypełniły tego dnia całe miasto. Następnie skoro żadny poważny znak nie potrafił dotrzeć do źródła informacji. , że widocznie, wszyscy dowiedzieli się w identyczny sposób, pogłoska się rozpłynęła i ulotniła. Wkrótce potem otrzymano informacje pewne i nastąpiło powszechne zdziwienie z tej przedwczesnej wiadomości, gdyż w kłamstwie była prawda.
24. Cytuje się fakty podobne. Walka Italików nad rzeka Sagra (VI w., Krotona kontra Lokry), została ogłoszona tego samego dnia na Peloponezie. Nie wolniej dowiedziano się pod Platejami o bitwie pod Mykale przeciw Persom (479). Kiedy Rzymianie zwycięzyli Tarkwiniuszy, popieranych przez ludy Lacjum (bitwa nad jeziorem Regillus, 496), widziano niemal natychmiast po zdarzeniu pojawiło się dwóch młodzieńców, nadzyczajnej urody i wzrostu. Przybyli z armii i opowiadali co się zdarzyło. Przypuszcza się, że to byli Bliźniacy/Dioskurowie. Pierwszy, który ich spotkał na Forum, kiedy w fontannie odświeżali swoje włosy z potu, świadczy, poprzez swe zdziwieni, że wątpił w zwyięstwo oznajmione tak szybko. Wieć, mówi się, dotknęli łagodnie jego brody i nagle, jak była czarna,, stała się ruda. Ten cud potwierdził prawdę ich doniesień, co dało temu Rzymianinowi imię Ahenobarbus, co znaczy z brodą koloru miedzi/brązu. Zresztą jest w tym co widzieliśmy za naszych dni, coś na podstawie czego można uwierzyć w te wszystkie fakty. Podczas rewolty Antoniusza przeciw Domicjanowi (92 n.e.), w momencie kiedy spodziewano sie groźnej wojny ze strony Germanii, nagle we wzburzonym Rzymie, lud sam z siebie zaczął rozpowszechniać wieść o zwycięstwie. Wiedziano, że Antoniusz został zabity, jego armia całkowicie rozbita i nie ocalał żaden oddział. Ta wiadomość zyskała taką popularność, i powszechną wiarygodność, że niektórzy urzędnicy składali bogom ofiary dziękczynne za zwycięstwo. Ale kiedy szukano pierwszego, który ja głosił, nikogo nie znaleziono. Każdy odsyłał do innego, źródło oddalało się bez końca, aż w końcu rozpłynęło się w tłumie nie zmierzonym jak szerkość morza. A Dominicjan maszerując z armią przeciw Antoniuszowi, po drodze napotkał posłańca z listami, które poinformowały go zwycięstwie. Dzień, kiedy zwyciężono, był tym samym, w którym wiadomość obiegła Rzym, pole bitwy było oddalone o ponad 20 tys. stadiów. Oto fakt, który zna każdy współczesny.
25. W tym czasie Gnejusz Oktawiusz, dowodzący flotą Emiliusza Paulusa, przybiwszy na Samotrakę, przez wzgląd na bogów, nie próbował pogwałcić prawa azylu Perseusza, ale postarał się pozbawić go możliwości załadowania się na okręt i ucieczki. Mimo to, Perseusz zdołał potajemnie pozyskać pewnego Kreteńczyka, imieniem Oroandes, który posiadał mały statek i umówił się, że ten przyjmie na pokład jego samego i jego bogactwa. Oroandes zachował się względem niego po kreteńsku, korzystając z ciemności załadował wszystko co Perseusz miał cennego i polecił mu udać siępośrodku nocy do innego portu w pobliżu przylądka Demeter, wraz ze swoimi dziećmi i służącymi, bez którym nie mógł się obyć, ale sam wieczorem podniósł żagle. Dla Perseusza, jego dzieci i jego żona, nieprzyzwyczajonych do wysiłku zejsćie przez wąskie okienko było straszną torturą. Lecz jakiż jęk bólu wydał, kiedy bładzącemu na plaży, ktoś napotkany powiedział, że widział Oroandesa, żeglującego po pełnym morzu. Dzień się zaczynał, wszelka nadzieja przepadła. Rzucił się do ucieczki z powrotem w stronę długiego muru z którego dopiero co zszedł. Zobaczono go tym razem, ale zdążył dopaść do miejsca swojego schronienia, zanim go Rzymianie mogliby dosięgnąć. Jeśli chodzi o dzieci, to sam je powierzył Jonowi. Jon był kiedyś faworytem Perseusza, ale wtedy go zdradził, I to z jego powodu poddał się, niczym dzikie zwierzę, której porwano małe, na łaskę tych którzy mieli w rękach jego dzieci. Miał olbrzymie zaufanie do Nazyki, i to o niego pytał, ale Nazyki nie było we flocie. Perseusz, ponarzekawszy na swoje nieszczęscie, zadumał się nad brakiem wyboru, do czego został doprowadzony i oddał się władzy Oktawiusza. Przy tej okazji okazało się, że posiadał wadę jeszcze gorsza niz miłość do pieniędzy – przywiązanie do życia. Pozbawił się przez to jedynego dobra, którego Los nie zabiera nieszczęsnikom – współczucia. Poprosił o zaprowadzenie go do Emiliusza Paulusa. Ten, sądząc, że ma do czynienia z wielkim człowiekiem, którego upadek był tylko i wyłącznie kwestią woli Losu, wyszedł z namiotu z oczami zalanymi łzami, i szedł mu na spotkanie w towarzystwie swoich przyjaciół. A Perseusz, przeciwnie, wydał poniżające przedstawienie, rozciągnął sie twarzą do ziemii i całował kolana Emiliusza Paulusa. Wyrzekł słowa tak haniebne i zszedł do błagań tak niskich, że Emiliusz Paulus nie mógł ich ani znieść, ani zrozumieć. Nieszczęśniku – powiedział rzucając na króla spojrzenie pełne smutku i oburzenia – dlaczego tłumaczysz Los z największym wyrzutem jaki możesz. Dlaczego udawadniasz przez swoją postawę, że zasłużyłeś na swoje obecne nieszczęścia i nie zasługiwałeś na minioną świetność. Dlaczego obniżasz wagę mojego zwycięstwa i umniejszasz chwałę sukcesu, okazując się człowiekiem tak małego serca i tak mało godnym przeciwnikiem Rzymu. Szlachetność u nieszczęśników zdobywa im duży szacunek, nawet jeśli są wrogami. Tchórzostwo, nawet jeśli daje powodzenie jest dla Rzymian tylko przedmiotem głębokiej pogardy.
26. Mimo to podniósł go i uścisnął mu rękę. Następnie przekazał go Tuberonowi. Kiedy do jego namiotu przybyły jego dzieci, zięciowie i przyjaciele, długo pozostał milczący, jakby zagubiony w swoich myślach, co ich bardzo zdziwiło. W końcu przerwał i milczenie i zaczął mówić o niestałości Losu i zmienności losów ludzkich. Czy to dobrze, gdy jest się tylko człowiekiem, popadać w pychę w teraźniejszym powodzeniu, przechwalać się podbojem jakiegoś ludu, miasta czy królestwa. Czy nie powinniśmy się raczej zastanowić, nad niestałością Losu, nad tym przykładem tak uderzającym słabości ludzkiej, która pokazuje się oczom człowieka wojny, aby skłonić do nieoglądania niczego jako stałego i trwałego. Przez jaki okres czas możemy czuć się bezpieczni, jeśli nawet moment zwycięstwa służy do trzymania nas lepiej na baczności wobec kaprysów przypadku i jeśli ruchy koła przeznaczenia, które nosi z każdym ruchem swoje fawory raz na tą , to na tamtą stronę, dają nam tak słuszne powody do nieufności. Kiedy dom tegoż Aleksandra, który został wyniesiony na tak wysoki stopień potęgi, i który podbił tak wielkie imperium, wy rzuciliście pod stopy w jedną godzinę. Kiedy ci królów, którzy otaczali się niedawno tyloma tysiącami piechoty i jazdą tak liczną, widzicie zredukowanych do przyjmowania dziennej racji żywnościowej z rąk swoich wrogów. Wierzycie, że istnieje na świecie powodzenie naprawde trwałe i oporne na próbę czasu? Wy, młodzi, nie pozwólcie, żeby was obaliła prózna pycha i arogancja, zrodzona z tego zwycięstwa, żeby was poniżyć i rzucić na kolana wobec przyszłości, czychającej ciągle na moment, w którym bóstwo odbierze swoją zapłatę za obecny sukces. Emiliusz Paulus rozwijał, mówia, długo tą myśl, poźniej odesłał młodych ludzi, słusznie ostrzeżonych przez tą wypowiedź, która na podobieństwo hamulca, zmniejszała ich pychę i butę.
27. Emiliusz Paulus rozesłał swoja armię na leża zimowe, a sam udał się zwiedzać Grecję i skorzystać z odpoczynku, równocześniedając odpocząc ciału i sycąc ducha. Wszędzie na swej drodze, uwalniał ludy, przekształcał rządy, rozdawał miastom czy to zboże, czy oliwę, wzięte z magazynów królewskich. Widząc w Delfach prostokątną kolumnę z białego kamienia, na której miała stanąć złoty posąg Perseusza, kazał postawić swój. Powiedział Pokonani powinni ustąpić miejsca zwycięzcom. W Olimpii wypowiedział, podobno, to zdanie, tak często odtąd powtarzane Fidiasz wyrzeźbił Zeusa homerowego. Wraz z przybyciem 10 komisarzy przysłanych z Rzymu, oddał Macedończykom ich ziemie, ogłosił ich miasta wolnymi, i pozwolił im sie rządzić własnymi prawami. Nałożył tylko 100 talentów rocznego trybutu, to była tylko połowa tego co płacili swoim królom. Wydał igrzyska dla uczczenia bogów i złożył ofiary. Towarzyszyły im zabawy i uczty. Skarby króla dostarczyły środków na te świętowania, to sam Emiliusz Paulus troszczył się o porządek, wyznaczenie miejsc, przyznanie ich stosownie to zasług i tytułow, odpowiednie przywitanie uczestników. Okazał tyle obycia, tyle uwagi i dokładności, że Grecy uwielbiali widzieć jak rozstrzyga sprawy, z pilną troską, a czasem z rozbawieniem. Człowiek obarczony tak poważnymi sprawami, zachował, róznież w najmniejszych, wielki umyśł. On sam z przyjemnością uczestniczył w tych imprezach, gdzie wśód przygotowanych wspaniałóści, sam był największą atrakcją. Mówił tym, którzy podziwiali dobry smak jego dyspozycji Trzeba mawiał takiej samej inteligencji, żeby ustawić armię w bitwie co zoorganizować ucztę. Armia musi być groźną dla nieprzyjaciela, uczta przyjemną dla uczestników. Ale ceniono przedewszystkim jego bezinteresownośc i wielkoduszność. Nie chciał nawet zobaczyć ilości złota i srebra, które wypełniały skarbiec króla. Kazał kwestorom przekazać wszystko do skarbu publicznego. Pozwolił tylko swoim synom, którzy kochali literaturę, zabrać książki króla. Przyznając nagrody za odwagę, tym, którzy odznaczyli się w bitwie, swojemu zięciowi, Eliuszowi Tuberonowi, dał tylko srebrny puchar ważący 5 funtów (5*327g= ok 1,6 kg). To był ten Tuberon, który jak powiedziałem, żył ze swoją rodziną, jako szesnasty, na małym kawałku ziemii, z której dochód utrzymywał wszystkich. Mówi sie, że była to pierwsza rzecz ze srebra, jaka znalazła się w domu Eliszów, dzięki cnocie i odwadze. Dotąd oni, ani ich żony, nie widzieli, wśród swoich rzeczy ani srebra, ani złota.
28. Po mądrym uregulowaniu spraw, opuścił Greków i upominał Macedończyków, żeby pamiętali, że to Rzymianom zawdzięczaja swoją wolność, że muszą ją zachować poprzez respekt dla praw i jedność. Następnie udał sie do Epiru z poleceniem Senatu, aby żołnierzom, którzy razem z nim walczyli przeciw Persueuszowi, wydać na rabunek miasta tego kraju. Żeby nie można było domyślić się jego planu i żeby zaskoczyć wszytkich naraz, kazał przybyć dziesięciu najważniejszym obywatelom każdego miasta, i nakazał im, aby określonego dnia znieśli wszystko złoto i srebro jakie mają w swoich domach i świątyniach. Każdego z nich wysłał w towarzystwie oddziału żołnierzy i centuriona, niby do odebrania złota i pomocy. Gdy nastał ustalony dzień, wszystkie te oddziały jednocześnie w tej samej chwilirzuciły się na miasta, łupiąc i zagarniając wszystko. Wystarczyła jedna godzina, żeby uczynić niewolnikami 150 tys. Epirotów i złupić 70 miast. I mimo to, ta odrażająca łupież, to bezlitosne zniszczenie dało nie więcej niż 11 drachm każdemu żołnierzowi. Cały świat drżał z przestrachu widząc zakończenie tej wojny, gdzie, z ruiny całego narodu, wyciągnięto łup tak skromny do podziału i zysk tak mały. 29. Po wykonaniu tych poleceń tak obrzydliwych dla jego łagodności i humanitas, Emiliusz Paulus udał się do miasta Orikos. To tam załadował sie wraz za armią na okręty do Italii.Wpłynął na Tybr szesnastorzędową galerą królewską, ozdobioną zdobytą bronią, z pomieszczeniami w szkarłacie, obłożoną purpurą. Rzymianie tłumnie wyszli mu naprzeciw, i szli rónolegle do okrętu, który płynął powoli. Robiło to wrażenie pochodu triumfalnego i dawało przedsmak uroczystości, które się przygotowywały. Ale żołnierze, którzy rzucili swe chciwe spojrzenia na skarby króla, a którzy nie mieli spodziewanego udziału, od tego rozczarowania, żywili wobec Emiliusza Paulusa skrywaną niechęć. W końcu okazali jednak swoją nieprzychylność. Oskarżali go o sprawowanie dowództwa w sposób twardy i despotyczny i okazali się nieskłonni do wspierania jego zabiegań o przywilej triumfu. Serwiusz Galba, osobisty wróg Emiliusza Paulusa, pod którym służył jako trybun wojskowy, wykorzystał te nastroje żołnierzy, żeby się odważyć powiedzieć publicznie, że nie należy przyznawać mu trimfu. Rozpowiadał wsród tej soldateski tysiące kalumni o wodzu. Z istniejącego fermentu robił kwas niezadowolenia. Później, poprosił trybunów ludowych, o przeniesienie głosowania na następny dzień, twierdząc, że nie będzie miał dosyć czasu, żeby przedstawić oskarżenia, mimo, że pozostało jeszcze kilka godzin. Trybunowie polecili mu przedstawić natychmiast, co ma do powiedzenia i on zacął czynić długą przemowę pełną zniewag i kalumni, która pochłonęła reszte dnia. Kiedy noc zapadła, trybunowie zamknęli zgromadzenie. Żołnierze, stali się bardziej zuchwali, zgromadzili się wokół Galby i umówili się: od świtu zajmą jak dzień wcześniej miejsce zgromadzenia. To był Kapitol, który trybunowie wyznaczyli.
30. W szczycie dnia, wezwano lud do głosowania. Pierwsza tribus odmówiła Emiliuszowi Paulusowi triumfu. Wiadomość o tym szybko rozeszła sie wśród reszty ludu i dotarła do Senatu. Kiedy lud, wyrażał boleść nad tą zniewagą wyrządzoną Emiliuszowi Paulusowi nic nie dającym krzykiem,  najbardziej znani senatorowie przekrzykiwali się przeciw niegodziwości faktu i zachęcali się wajemnie do okiełznania arogancji i buty żołnierzy, którzy mogliby się dopuścić wszelkich przestępstwa i przemocy, jeśli nic nie przeszkodziłoby im odebrać Emiliuszowi Paulusowi jego prawa do triumfu. Przecisnęli się przez tłum, wstąpili na Kapitoli i nakazali trybunom zawieszenie głosowania, żeby mogli przedstawić ludowi swoje opinie. Zgodzono sie na zwłokę i zapanowało milczenie. Marek Serwiliusz Puleks, były konsul (202), który zabił 23 wrogów własnoręcznie w boju, wstąpiłl na trybunę i rzekł: Poznaję dzisiaj lepiej niż kiedykolwiek talenty wodzowskie Emiliusza Paulusa, kiedy widzę z jaką armią, zdołał dokonać tak wielkich i sławnych dokonań. I dziwię się, że lud, który się cieszy z triumfów odniesionych nad Illyrami i Ligurami, odmawia sobie widzieć żywego króla Macedonii i w jego osobie chwałę Filipa i Alaksandra, prowadzonego jako jeńca armi rzymskiej. Dziwna niekonsekwencje. Składaliście ofiary bogom na pierwszą wątpliwą pogłoskę o zwycięstwie, jaka pojawiła się w mieście, prosiliście ich by okazała się prawdą, a kiedy wasz wódz przywozi wam wraz z sobą dowód zwycięstwa, pozbawiacie bogów należnych im honoró, a siebie samych usprawiedliwionej radości, jak gdybyście bali się podziwiać wielkość waszych sukcesów i pragnęli oszczędzić nieprzyjaciela. Czy więcej jest warta odmowa z powodu litości nad pokonanym niż waszej niechęci do wodza? Ale, z waszej winy, cwaniactwo pozwala na takie wypaczenie wolności, że ktoś może mówić o wojnach i triumfach, choć nie ma żadnych ran, tryska zdrowiem, a kolor jego cery świadczy o życiu miejskim. I on  mówi w naszej obecności nam, którzy nauczyliśmy się kosztem tylu blizn, osądzać odwagę czy tchórzostwo naszych wodzów. Mówiąc to, odkrył swoją suknięi pokazał na swych piersiach niezliczone ślady otzymanych ran. Później, kiedy się odwrócił odsłonił niechcący trochę z tych części ciała, które nie wypada obnażać publicznie. Zwracając się do Galby, rzekł: Ty śmiejesz się ze stanu tych fragmentóe, a ja się chwalę nimi przed współobywatelami, to spędzajać dnie i noce na koniu w ich służbie zdobyłem te siniaki. Ale chodźmy, weź głosy żołnierzy, Ja zejdę i bedę obserwował, żeby rozpoznać złych, niewdzięcznych i tych, którzy na wojnie raczej jak im się schlebia a nie dowodzi nimi.
31. Tą interwencją przekonał tak silnie żołnierstwo i tak bardzo zmienił stan umysłów, że wszystkie tribus przyznały jednomyślnie trimf Emiliuszowi Paulusowi. Poniżej porządek marszu, jak to przedstawili świadkowie. W teatrach, zwanych Circus, przeznaczonych do wyścigów zaprzęgów konnych, jak również wokół Forum i w dzielnicach miasta, skąd możnaby dobrze widzieć pochód ustawiono trybuny, na których zajęli miejsca widzowie ubrani w białe suknie. Wszystkie świątynie zostały otwarte, ozdobione festonami, wypełnione zapachem perfum. Liczni liktorzy i woźni odpychali na ich miejsca widzów zbyt wpychających się, kierowali bezładnie biegających i sprawiali, że ulice były oczyszczone i wolne. Pochód trumfalny został podzielony na trzy dni (wrzesień 167). Pierwszy ledwie wystarczył na obejrzenie wszystkich zdobytych rzeźb, olbrzymich posągów, obrazów, wiezionych na 250 wozach – widowisko wspaniałe. Nazajutrz przeewieziono na licznych wozach najpiękniejszą i najbogatszą broń Macedończyków. Błyszczała ona blaskiem świeżo wypolerowanej miedzi i żelaza. Chociaż ułożono je z mnóstwem starań i artyzmu, robiły wrażenie rzucanych byle jak na stosy: hełmy na tarczach, zbroje na nagolennikach, tarcze z Krety, z Tracji, wypchane kołczany pomieszane z końskimi wędzidłami i uzdami, nagie miecze i długie piki, wystające z wszystkich stron i prezentujące ich niebezpieczne ostrza. Cała ta broń była podtrzymywane przez powrozy sośc luźne, więc ruchy wozów trąc jedne z drugimi, dawały przeszywający i przerażający dźwięk. Po wozach dzwigających broń, maszerowało 3 tysiące ludzi niosących 750 waz z pieniedzmi, z których każda była podtrzymywana przez czterech ludzi. Inni byli obładowani srebrnymi kraterami, pucharami w kształcie rogów, flakonami, kubkami, tworzonymi dla piękna, i wyróżniającymi się i wielkością i urodą rytych zdobień.
32. Trzeciego dnia, od świtu, odezwały się trąby; które wypełniły powietrze dźwiękiem, nie parady czy procesji, ale takim, którym Rzymianie pobudzają swe oddziały do bitwy. Po nich wiedziono 120 tłustych wołów, z rogami złoconymi, ciałami ozdobionymi wstążkami i girlandami. Prowadzili je młodzi chłopcy przepasani, do ofiary, białymi fartuchami, bogato hatowanymi. Za nimi, również młodzi, chłopcy nieśli srebrne i złote wazy. Za nimi widziano tych, których obładowano złotymi pieniędzmi, podzielonymi, podobnie jak srebrne, w wazach, z których każda zawierała 3 talenty (1 talent attycki – ok. 36 kg). Było 77 waz. Następnie, ludzie podtrzymujący, święty puchar z czystego złota, o wadze 10 talentów, wysadzany szlachetnymi kamieniami, wykonany na rozkaz Emiliusza Paulusa dla Jowisza Kapitolińskiego. Z kolei wazy nazywane antygonidzkimi, seleudzkimi, theriklejskimi i wszystkie wazy Perseusza, w końcu wóz Perseusza, jego broń i na wierzchu jego diadem. W pewnym odstępie maszerowały jego pojmane dzieci, i wraz z nimi, tłum ich opiekunów, nauczycieli i sług, płacząc, wyciągali ręce do widzów i ucząc te mlode dzieci jak proosić i błagać o łaskę. Było dwóch chłopców i dziewczynka, niezdolni z powodu swojego wieku pojąć wielkość nieszczęścia. O tyle bardziej zasługiwali na łaskę, że byli mniej czuli na zmianę ich losu. Nie wiele trzeba byłoby, żeby Perseusz przeszedł niezauważony, tak współczucie skupiało spojrzenia Rzymian na tych biednych dzieciach. Nie było nawet jednej osoby, która powstrzymałaby łzy na ich widok.
33. Sam Perseusz szedł za swoimi dziećmi, ubrany w czarną suknię i buty, typowe dla swojego kraju. Widać było w jego twarzy, że wielkość jego nieszczęść, uczyniła go przerażonym i przypominającym kogoś, kto postradał zmysły. Za nim grupa przyjaciół i krewnych, z twarzami wypełnionymi bólem, z oczami pełnymi łez, skierowanych bez ustanku na Perseusza, sprawiającymi ma widzach wrażenie, że opłakuja tylko zły los Perseusza, a nie zdaja sobie sprawy z własnego nieszczęścia. Perseusz wysłał prośbę do Emiliusza Paulusa, żeby nie brał uziału w widowisku, i żeby mu uszczędzić poniżeń trimfu. A Emiliusz Paulus, bez wątpienia kpiąc z jego tchórzowstwa i miłości do życia, odpowiedział To o co prosi, było w jego mocy, i jest jeszcze dzisiaj, jeśli chce, dając do zrozumienia, że powinien wybrać śmierć od poniżenia. Ale tchórz nie miał odwagi. Zmiękczony przez, nie wiem jakie, nadzieje, stał się jednym z łupów, zdobytych na nim przez zwycięzcę. W dalszej części tego oddziału wieziono 400 złotych wieńców, nagrody za zwycięstwo, które miasta wysłały Emiliuszowi Paulusowi wraz ze swoimi ambasadorami. W końcu pojawił się triumfator, na zaprzęgu wspaniale ozdobionym, osoba sama z siebie, nawet bez tego wspaniałego pochodu, wystarczająco godna, aby skupiać wszystkie spojrzenia. Ubrany w suknię purpurową, przetykaną złotem. Trzymał w swojej ręce gałązkę oliwną, podobnie jak cała armia, ustawiona kohortami i legionami, która śpiewała na przemian kpiące, satyryczne piosenki w stylu rzymskim i hymny zwycięstwa sławiące czyny Emiliusza Paulusa. Podziwiany i oklaskiwany przez wszystkich, przedmiot zazdrości, Nie, bez wątpienia, żaden dobry człowiek, nie zazdrościł mu. Ale istnieje bez wątpienia, bóg zobowiązany przez przeznaczenie, zabierać zawsze coś wielkim powodzeniom, i tym ktorzy przekraczają miarę. Czyni taką mieszankę w życiu ludzkim, że ono nie będzie dla nikogo całkowicie czyste i pozbawione zła. Tak, że ci są powszechnie uznawani za najszczęśliwszych, jak mówi Homer, którym przypadek rozdaje w równych proporcjach i dobry i zły los.
34. Emiliusz Paulus miał w rzeczywistości czterech synów, z których dwóch, jak powiedziałem wyżej, zostało przeniesionych przez adopcję do innych rodzin, a dwóch innych, zrodzonych z drugiej żony, jeszcze dzieci, zostało przy nim. Starszy z nich zmarł pięć dni przed triumfem Emiliusza Paulusa, w wieku 14 lat, a młodszy, w wieku 12 lat, trzy dni po triumfie. Nie było Rzymianina, który nie czuł się współuczestnikiem tej żałoby. Wszyscy drżeli ze strachu, widząc okrucieństwo Losu, który nie miał wstydu wprowadzić takiego bólu do domu pełnego szczęscia, radości i podziękowań. I mieszać jęki i łzy z pieśniami zwycięstwa i triumfami.
35. Emiliusz Paulus przyjął rzecz z mądrością, pomyślał, że człowiek potrzebuje odwagi i siły ducha, nie tylko wobec broni i włoczni, ale jeszcze bardziej wobec ataków Losu. Tak że uczynił z tych zdarzeń przeciwnych i zmieszanych z sobą, rodzaj równowagi i uzupełnienia, uważając zło zrównoważone przez dobro, i jego straty osobiste przez powodzenie państwa. Również wielkość triumfu nie została pomniejszona, ani waga zwycięstwa osłabiona. W każdym razie, ledwo co pochował starszego, co również powiedziałem, kiedy nadszedł triumf, i po triumfie drugi umarł. Zwołał zgromadzenie ludu i tam, daleki od tego, co mowi człowiek potrzebujący pocieszenia, to on pocieszał obywateli z bólu, który im spowodował swoimi własnymi niepowodzeniami. Nigdy nie bałem się niczego co pochodzi od człowieka, ale wśród spraw boskich, to czego najbardziej się obawiałem to nieskończonej niestałości Losu i niewyczerpanej różnorodności jego ciosów. Zwłaszcza w tej wojnie, gdzie sprzyjał on jak pomyślny wiatr, wszystkim moim przedsięwzięciom. W każdej chwili, spodziewałem się zobaczyć, jak odwraca moje powodzenie i wznieca jakąś burzę. Gdyż w jeden dzieć przebyłem Morze Jońskie z Bryndyzjum na Korkyrę, i z Korkyry w pięć dni przybyłem do Delf, gdzie złożyłem ofiary Appolinowi, Pięć dni jeszcze i sięgneliśmy, moja armia i ja, Macedonii i dokonałem tradycyjnej ceremonii oczyszczenia armii. Natychmiast rozpocząłem działania wojskowe i, 15 dni później, zakończyłem wojnę najwspanialszym zwycięstwem. To pasmo szybkich powodzeń spowodowało moją nieufność wobec Losu. Nie obawiając się żadnego niebezpieczeństwa z ich strony wroga, lękałem się niestałości bogini w powrotnej przeprawie , kiedy przyprowadzałem taką armię, tak szczęśliwie zwycięską, łupy olbrzymie i królów wziętych do niewoli. Przybywszy między was, bez żadnego wypadku, i widząc miasto pełne radości , uroczystości i ofiar dziękczynnych, nie mniej obawiałem się Losu, gdyż wiedziałem, zę nie zostawia on żadnego z dobr, którymi zarządza w bezpieczeństwie i poza zacięgiem swej chciwości. Mój umysł, pełen tego bolesnego niepokoju i lękający się tego, co Przyszłość przewidziała dla Rzymu, dopiero wtedy został uwolniony od tych obaw, kiedy zobaczyłem mój dom umierający w tej strlaszliwej katastrofie, gdzie musiałem, nawet pośrodku świętych dni mojego triumfu, pochować własnymi rękami, cios po ciosie, dwóch synów, pełnych tak wielkich nadziei, jedynych jakich zachowałem jako dziedziców mojego nazwiska. Teraz bezpieczny od wielkich niebezpieczeństw, mam absolutną pewność, że wasze powodzenie pozostanie stałe i trwałe. Los jest wystarczająco opłacony za moje sucesy, złem, które wylał na mnie. Zademonstrował na przykładzie triumfatora, jak i jeńca prowadzonego w triumfie, zastanawiający przykład zmienności losów ludzkich, z tym, że zwyciężony Perseusz ma ciągle swoje dzieci, a zwycięzca stracil swoje.
36. Taka była szlachetna i subtelna przemowa Emiliusza Paulusa na zgromadzeniu ludu, inspirowana przez wrodzoną godność i pozbawiona afektacji. Jeśli chodzi o Perseusza, mimo litości jaką spowodowała jego katastrofa i wielkich wysiłków, jakie czynił, żeby mu pomóc, udało mu się jedynie uzyskać jego przeniesienie z lochu, jak mówili Rzymianie do miejsca suchego, gdzie jeniec korzystał z bardziej ludzkiego traktowania. To tam go wieziono i to tam, wg większości historyków, umarł z własnej woli z głodu. Niektórzy przydają jego śmierci okoliczności dziwne i niespotykane. Żołnierze go pilnujący mieli mieć jakieś pretensje do niego i w swym niezadowoleniu, nie mogąć dalej posunąc się w torturach, przeszkadzali mu w zaśnięciu, nie ważne w jaki sposób skrupulatnie dbając, żeby nie zmrużył oka. W końcu umarł ze zmęczenia. Dwa z jego dzieci umarły także. Trzeci, Aleksander, stał się biegły w cyzelerstwie. Nauczył się także pisać i mówic po łacinie i został sekretarzem publicznym, zawód który wypełniał z inteligencja ku zadowoleniu urzędników.
37. Dorzuca się do osiągnięć Emiliusza Paulusa w Macedonii, przysługę, którą oddał masom Rzymian, a która uczyniła go bardzo popularnym. Wpłacił do skarbu takie sumy pieniędzy, że lud nie musiał płacić podatków, aż do czasów Hircjusza i Pansy, konsulów podczas pierwszej wojny Antoniusza i Cezara- Augusta. I to właśnie było w przypadku Emiliusza Paulusa nadzwyczaj rzadko spotykaną cechą , że będąc szczegolnie drogim i miłym ludowi, postał ciągle w parti arystokratycznej, nic nie mówiąc i nie czyniąc w celu przypodobania się tłumowi. We wszystkich sprawach państwowych współdziałał zawsze z najważniejszymi i najznaczniejszymi spośród obywateli. To jest istota wyrzutu, który później Appiusz czynił Scypionowi Afrykańskiemu. Byli w tamtym czasie dwoma najwybitniejszymi osobowościami w Rzymie. Obaj ubiegali się o cenzurę. Appiusz był niesiony przez Senat i arystokrację, którą Appiusze zawsze reprezentowali. Scypion, wielki już wówczas sam w sobie, miał duże zaufanie i dużą popularnośc u ludu. Widząc go przybywającego na Forum w otoczeniu ludzi niskiego stanu, nawet dawnych niewolników, ale wszystkich obytych z Forum, zdolnych pobudzić masy i w rywalizacji wyborczej, zdecydować o zwycięstwie dzięki swoim wrzaskom, zaczał krzyczeć Emiliuszu Paulusie! jęcz pod ziemią dowiadując się, że krzykacze Emiliusz i Licyniusz wiodą twojego syna ku cenzurze. Scypion posiadał łaski ludu, gdy z wspierał tę klasę jak najbardziej mógł. Emiliusz Paulus, przeciwnie, choć z partii arystokratycznej, był nie mniej kochany przez plebejuszy, niż ci którzy starali się im schlebiać i przypodobywać. Rzymianie dlatego właśnie przyznali mu, oprócz mnóstwa zaszczytów, cenzurę (164), która jest najbardziej świętym ze wszystkich urzędów i powierzyli olbrzymia władzę, a w szczególności sprawdzanie obywateli. Gdyż cenzorowie maja prawo wykluczyć z senatu tych, którzy wiodą zycie niegodne i wprowadzić tam najbardziej wartościowych z Rzymian. Także mogą skazać na infamię młodych ludzi żyjących rozwiąźle, odbierając im konia. To oni także szacują dobra prywatnych osób i sprawdzaniem prawa do obywatelstwa. Za cenzury Emiliusza Paulusa, liczba zapisanych obywateli to 337452. Mianował pierwszym senatorem Emiliusza Lepidusa, uhonorowanego już czterokrotnie tym tytułem. Zdegradował trzech senatorów, ale nie sposród najznaczniejszych. Okazał się, podobnie jak jego kolega Marcjusz Filip, bardzo pobłażliwy podczas kontroli stanu ekwitów.
38. Niemal wypełnił najważniejsze z zadań cenzorskich, kiedy dosięgnęła go choroba, z początku bardzo niebezpieczna, która póżniej zmniejszyła zagrożenia dla życia, ale pozostała bolesna i przewlekła. Za radą lekarzy udał się do Elei italskiej, gdzie mieszkał długi czas we wsi samotnej i spokojnej, blisko morza. Rzymianie źle znosili jego nieobecność i nie raz, w teatrach skandując jego imię, wyrażali szcere pragnienie jego powrotu. W końcu, zobowiązany uczestniczyć w ofiarach słonecznych, wierząc zresztą, że odzyskał zdrowie, wrócił do rzymu i składał ofiary wraz z innymi kapłanami, otoczony niezmierzonym tłumem, pełnym zadowolenia. Następnego dnia, złożył bogom inną ofiarę, zeby podziękować za swe uzdrowienie, po czym pozostał u siebie i się położył. Nagle, zanim zdołał zauważyć zmiany w swoim zdrowiu, stracił przytomnośc i zaczął majaczyć. Dwa dni później zmarł (160). Emiliusz Paulus połączył w swojej osobie wszystkie dobra i wszystkie zalety które ogląda się jako źródła szczęścia człowieka. Jego kondukt pogrzebowy zawierał podniosłość i żarliwość, które uwypuklały cnotę tego wielkiego człowieka poprzez najwymowniejsze świadectwa czci. Jego zasługi nie przejawiały si w złocie, ani kości słoniowej, ani bogactwem ani rozrzutnością lecz przywiazaniem, poważaniem i entuzjazmem, który ogarnął nie tylko obywateli rzymskich, ale i cudzoziemców. Wszyscy znajdujący się w Rzymie Iberowie, Ligurowie i Macedończycy, uczestniczyli w jego pogrzebie. Młodzi i silni nieśli łoże pogrzebowe, starsi podążali za nim, nazywając Emiliusza Paulusa dobroczyńcą i zbawcą ich ojczyzny. Rzeczywiście, nie zadawalając się traktowaniem ich w czasach podboju z łagodnością i humanizmem, nie przestał pomagać im w ciągu całego życia, okazując tyle zainteresowania co przyjaciołom albo krewnym. Mówi się, że cały majątek, który zostawił wart był zaledwie 370 tys. drachm. Dziedziczyło dwóch synów, ale Scypion, bogatszy, bo przez adopcje wszedł do najbogatszego domu, a mianowicie Scypiona Afrykańskiego, zrzekł się sukcesji na rzecz brata. Takie były, według Historii, obyczaje i życie Emiliusza Paulusa.

Prowincje rzymskie

Brak komentarzy

 
Galia w 395

Branki

Brak komentarzy



Czytam Dymitra Samozwańca Czerskiej.
Po śmierci Borysa Godunowa, jego syn Fiodor został koronowany za cara, ale poza Kremlem, powszechne uznanie uzyskał rywal jego ojca. Szybko Fiodor został zdetronizowany, i wkrótce potem wraz z matką zamordowany. Jego siostrę, Ksienię, Dymitr zmusił do zostania nałożnicą. Czerska zapytuje Co czuła, co myślała Ksenia w objęciach człowieka, który przyczynił sie do śmierci jej ojca i na którego polecenie zamordowano jej matkę i brata?
 Gdy czytałem historie po- trojańskie, uderzało mnie jak łatwo branki akceptowały swój los. W Iliadzie Andromacha jest idealną matką i żoną. Achiles zabił w walce jej męża Hektora. Po zwycięstwie wrogowie zabili jej syna. Według jednej wersji zrobił to Odyseusz, według innej syn Achillesa, Neoptolemos. I ona potem, oddana w podziale łupów temóż Neoptelemosowi, kontynuowała jakby nic bycie kobietą idealną dla człowieka, która zniszczył jej szczęście. Urodziła mu trzech synów… Aż sięgnąłem do dramatu greckiego. Nie pamietam, czy w Andromasze czy w Trojankach Eurypides mówi, że jedna noc wystarczy, żeby zniszczyć nienawiśc kobiety do mężczyzny.
Z punku widzenia męskiego to zapewne rodzaj samosprawdzenia sie, obycia z niebezpieczeństwem. Tylko co myślec o Alboinie, królu Longobardów, zdobywcy Italii. Był geniuszem? Chyba. W 568 przed wyprawą, wspólnie z Awarami zniszczył panstwo Gepidow, rządzonych przrz Kunimunda. Ten, zaatakowany z dwóch stron, zdecydował sie zmierzyc najpierw z Longobardami. Jednak jego armia została rozgromiona a on sam zginął, podobno zabity osobiście przez Alboina. Z jego czaszki Alboin kazał sobie zrobic puchar, patere. Chyba bardzo lubil ryzyko, skoro po smierci pierwszej zony, córki Chlotara frankijskiego poślubił córkę Kunimunda, swoją brankę, Rozemundę.
Wyprawa była pasmem sukcesów, których ukoronowaniem było zajęcie w 572 ważnej twierdzy w Pawii. Wkrótce potem, został zamordowany za sprawą Rozemundy .
Zdenerwowała się nieco wcześniej w Weronie, kiedy się dowiedziała, że właśnie piła z czaszki swego ojca.
Pomogł jej przyjaciel i mleczny brat Alboina, Helmegis, który nosił zaszczytny tytul Skilpor, czyli nosiciel tarczy. To on doradził wciągnąć do spisku siłacza Peredeusa. Ten początkowo nie chciał, ale kiedy zajarzył, że właśnie przeleciał królową, a nie, jak myślał,  jej dwórkę, zmienił zdanie. Swoją drogą ciekawe jakie były motywacje Helmegisa, jeśli zaakceptował sposób argumentowania Rozemundy.
 Jak pisze o Alboinie kronikarz Paweł Diakon, ten najwaleczniejszy i najodważniejszy z ludzi, zginął jak debil, zadźgany podczas sjesty. Modercy działali prawdopodobnie w porozumieniu z Longinem, egzarchą Rawenny, przedstawicielem Bizancjum, bo kiedy nie zdołali przejąć władzy, schronili się u niego, nie zapominając zabrać skarbu królewskiego i jedynej corki Alboina, Albsuindy. Rozemunda mając nadzieje poślubić Longina i powrocić na tron Longobardów, dała do wypicia Helmigisowi trucizne. Ten zorientował się za późno, ale zdążył jeszcze zmusić królowę do skosztowania, pociagając ją za sobą do grobu. Longinus przekazał Albsuinde i skarb do Bizancjum.
To chyba najciekawsza z historii tragicznych branek, potwierdzająca przy okazji przesłania wielu mądrości ludowych.


Kadr, ktory mogby pojawic sie w filmie « Karol, czlowiek, ktory zostal papiezem :
Niegowic, mlody czlowiek pyta publicznie mlodego ksiedza: Czy Rosjanom, ktorzy nas wyzwolili, bronia przed wrednymi Amerykanami, pomagaja w rozwoju, zapewniaja sprawna wladze nalezy sie odwdzieczac wspomagajac, rowniez finansowo, w formie podatkow, te wladze? Mlody ksiadz, prznika intencje pytajacego i prosi o pokazanie pieniedzy. Faktycznie mlody czlowiek, rozmawial nieco wczesniej z tow. Kordkiem, inicjatorem tego niewygodnego dla ksiedza pytania. Bo jesli powie „tak” wierni uznaja go za prawie- Ruska i przestana mu ufac, jesli „nie” – zostanie oskarzony o dzialalnosc antypanstwowa. Tow. Kordek, byl tak szczesliwy, mogac sie przed kims wygadac, ze podzielil sie z rozmowca swoim funduszem reprezentacyjnym placonym w najmocniejszej walucie swiata. I wlasnie te ruble mlody czlowiek pokazal mlodemu ksiedzu, ktory pokazujac oblicze Lenina na banknocie powiedzial: Oddajcie Bogu, co boskie, Leninowi co Lenina. Nieco potem, juz poza zasiegem wzroku ksiedza, osoby trzecie, swiadkowie tej rozmowy, ustawily mlodego czlowieka twarza w kierunku mauzoleum Lenina i  profesjonalnie wprawily go w ruch w tymze kierunku. Potem, na wszelki sposob unikali placenia podatkow, a wspomagali mlodego ksiedza i jego organizacje.
Mam wrazenie, ze nikt nie rozumie tego fragmentu Bibli, wiec go przetlumaczylem z polskiego na nasze. Denerwuje mnie poslugiwanie sie cytatem, bez znajomosci kontekstu, budowanie teorii nauk spolecznych na zdaniu, ktore nie ma zadniej tresci, ot, zwykla odpowiedz wymijajaca, dwuznaczna. Przeciez na wstepie Ewangelista mowi, ze Chrystusa podawano probom, a on potrafil to przeniknac. I podaje ten przyklad. I tylko tyle.

Zart historii

Brak komentarzy


Podobno Napoleon, po slubie z Maria Luiza, mial zwyczaj mowic o Ludwiku XVI, mon pauvre oncle Louis, moj biedny wujek Ludwik. Osoba, ktora mi to powiedziala lubi koloryzowac, wiec moze tylko dowcipnie chciala ukazac, ze Napoleon mial prawo tak mowic, jako maz corki bratanka Marii Antoniny. Pytalem o zrodla tej anegdoty historyka literatury osiemnastowiecznej i innego historyka- amatora, nie slyszeli, ale ich to rozbawilo.

Cudnow

Brak komentarzy


Siostra przywiozla mi swieze ksiazki z Polski, glownie biografie Ossolineum i bitwy historyczne Bellony. Na pierwszy ogien poszedl Cudnow 1660 Romanskiego.  Warta przeczytania, choc mnie denerwuje ten zwyczaj historykow od XVII wieku umieszczania dwustronicowych cytatow z pamietnikow tego okresu. Zeby to akurat jedyne zrodlo, ale nie, jest tych diariuszy w brod, nie rozumiem dlaczego jakis jeden zasluguje na szczegolne zacytowanie.
Trzy rzeczy
1. Piszac o husarii cytuje François- Paulina Daleraca i jego Anecdotes de Pologne. Nie slyszalem o tym ale okazalo sie, ze znajduje sie w to dzielo w bibliotece Google.
O samym autorze znalazlem w necie, tylko na stronie o Wilanowie, ze byl francuskim dworzaninem Jana III i Marii Kazimiery.
2. Hetman wielki Stanislaw Rewera Potocki zazwyczaj jest przedstawiany jako stary zgred, ktorego jedynym osiagnieciem jest zbyt dlugie zycie i blokowanie Czarneckiemu dostepu do bulawy. W kampanii sprawowal sie bardzo dobrze, nie pozostajac w cieniu Lubomirskiego, ani go nie spowalniajac. Anegdotyczne jest jego uzaleznienie od ryzyka i szczeku broni. Swiadome tego, jego otoczenie nie reagowalo kiedy sie narazal na ostrzal podczas bitew. Jednak pod Lubartowem, pierwszej bitwie kampanii, sprzymierzeniec – murza tatarski nie wytrzymal, przypadl do niego z szabla, krzyczac lamana polszczyzna: Twoja Panka! Twoja Hetmanka! Nie trzeba tu;
3. Bitwa pod Slobodyszczami miala przebieg niespotykany. 10 tys Polakow zaatakowala 40 tys okopanych Kozakow i ich wyparlo. Kozacy zaczeli zwiewac do lasu, a Polacy zajeli sie rabowaniem obozu. Kiedy jednak sprzymierzeni Tatarzy, datad bierni, ruszyli do ataku, spanikowanii Kozacy dokonali zwrotu o 180°, i zaatakowali wlasny oboz, wypierajac ostatecznie Polakow. Romanski ten zwrot tlumaczy logika, ze wieksze szanse mieli w walce z spieszonymi Polakami w obozie niz z jazda tatarska w polu. Ale moze Kozacy nie mysleli tak subtelnie. Woleli tylko wszytko inne niz wioslowianie miedzy Soczi i Batumi.


  • RSS