opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z tagiem: francja

Lafarge

Brak komentarzy

Wczoraj. Lafarge bije się w piersi. Finansował państwo islamskie. Opłacał za ochronę swojej fabryki, zamkniętej w 2014, nie wiedział komu, ale okazało się, komu.
I dziennikarz do prezesa „jaką lekcję z tego wyciągniecie”. Zero potępienia. Raczej ofiara jakiegoś nieprzewidzianego rozwoju wydarzenie. I na otwarciu +2,2%.

Drivy

Brak komentarzy

Drivy

Licytacja

Brak komentarzy

Velib

Brak komentarzy

Załamka

Brak komentarzy

Spoglądam czasem na stronę notariuszy i patrzę co tam sprzedają na licytacjach. I wdzę tydzień temu jakąs totalną ruinę studia, parter z oknem na podwórko. Jakiś Kameruńczyk umarł 10 lat temu, nie znaleźli spadkobiercy, więc sprzedają. Mam wrażenie, że już to widziałem, sprawdzam, faktycznie – pól roku nikomu nie przypadła do gustu cena wywoławcza 70 tys. Wieć teraz 52,5 tys. Kombinuję, że jakby poszło za 60-64 tys, to można kupić. Co pieniądze mają leżeć na liwretach A. A przyda się Julii gdybyśmy nie mieli roboty i więcej w Polsce siedzieli.
Początek zeszłego tygodnia spędziłem wydzwaniając i pisząc meile, żeby móc zobaczyć lokal, bo termin wizyt minął. Ma maile zero odpowiedzi, w na telefony- zostawcie nr, koleżanka oddzwoni.
We wtorek poszedłem zobaczyć jak wygląda licytacja. Wrażenie pozytywne. Żadnej dominacji mafii manipulatorów, spekulantów jak przy samochodach, tylko ludzie nastawieni na zakup konkretnego lokum, kilka rodzin z dziećmi.

Przeczytałem wspomnienia dziennikarza sportowego po Euro2016. Ubolewa nad nieznajomością angielskiego przez Francuzów. 15 lat temu przyjechałem do Francji. Każdą rozmowę zaczynałem mówiąc po francusku „Wybaczcie mi, że słabo mówię po francusku”. KAŻDY rozmówca przechodził automatycznie na angielski. Wydaje mi się, że Francuzi nie nie znają angielskiego. Nie akceptują tylko założenia, że powinni znać angielski.

Rozmarzony

Brak komentarzy

Wczoraj dyrektor finansowy Electricite de France podał się do dymisji nie akceptując zbyt ryzykownych, według niego, działalań szefa firmy. O tym marzę. Sędzia nie może sądzić sprawiedliwie, więc sie podaje do dymisji. Urzędnik nie może dobrze wykonywać swojej pracy, pa pa. Ktokolwiek ma wątpliwości moralne rzuca pracę. Ale kto teraz ma wątpliwości moralne przy podejmowaniu decyzji? Nieważne. Nie podoba się komuś praca, szef -adieu.
Tak było kiedyś we Francji. Na nizszych stanowiskach ludzie nie pozwalali sobą pomiatać. Nie tak jak zdesperowani Polacy. Wyżej: znajomy regionalny dyrektor sprzedaży Danona rzucił pracę, żeby pojeździć rowerem po świecie. Po roku wrócił i zaczął gdzie indziej sprzedawać paneele słoneczne. Nie wiem jak było wśród urzędników. Nie wiem czy kryzys coś zmienił, odizolowałem się.
Pomińmy Polskę – zbyt skomplikowane, ale szokowali mnie genialni lekarze w „Dr. House”, szmacący sie, byleby tylko nie podpaść szefowi.
Lubię Francję.
Chociaż pewnie dyrektor finansowy nie kierował się wątpliwościami moralnymi. Moje wątpliwości są inne. Kurs spadł 7%. Kto wiedział mógł zarobić fortunę. Zarobił ktoś?

Obrzydliwe

Brak komentarzy

Wczoraj, o 19-tej na stacji Sebastopol- Saint Denis wsiadłem do pierwszego, bardzo zatłoczonego, wagonu metra linii 4. Zmęczony, zamyślony. Co chwila mnie ktoś poszturchiwał, ale coś w tych poszturchiwaniach obudziło podświadomość. Ruszyłem się, próbowałem spojrzeć za siebie, nic nie zauważyłem. Inni tak. Zapanowało poruszenie. Najbardziej poruszone były dwie dziewczyny na lewo. Bardziej z zachowania niż ze słów domyśliłem się, że jedna informuje nieświadomomą niczego koleżankę, że ta była ofiarą frotteur – ocieracza. Wzburzona chciała wybiec, ale koleżanka ją przytrzyła. Po kilku sekundach niski Latynos/Cygan w dżinsie, stojący w drzwiach tyłem do wnętrza, wysiadł. Usłyszał wściekłe Ah! Oui! Casse -toi pauvre con. Po chwili, jak domyśliłem się, koleżanka poinformowała ofiarę, że ocieracz robił sobie również… Znajdę go i zabiję. Powoli dochodziła do siebie, Jak wysiadałem na Saint Sulpice, zaczynała się śmiać z przygody. Ja nie. Ten sygnał podświadomości. Wolałbym wiedzieć dokładnie co się działo.

Nasi?

Brak komentarzy

Zamiast Mentalisty francuska tf1 prezentuje, ponoć hicior w USA, Person of interest. I w piątym odcinku głowny bohater walczy w NY z epigonami rozbitego przez Interpol gangu pruszkowskiego. Twardziele. O ile trzech Kolumbijczyków gość rozwala ze związanymi rękami, to z członkami najgroźniejszej mafii Europy Wschodniej musi się napocić i nakrwawić. Chociaż jeden głodzony przez kilkanaście godzin, za kanapkę wydobywa pięścią zeznania z kolegi. ?


  • RSS