opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z tagiem: dniowki

Pokolenia

Brak komentarzy

A: Nie chce już kupować tego domku
J: Jak to, jak tyle zrobiliśmy, żeby go kupić
A: Trzeba umieć przegrywać
J: Trzeba umieć walczyć.

Drivy

Brak komentarzy

Drivy

Około 20-ej

1 komentarz

Znowu błednie powiedziałem „Do jutra”

Rocznica

Brak komentarzy

Szampan

Brak komentarzy

Od przybytku głowa nie boli. Podobno. Edyta dostała na święta od szefostwa szampana. Wart ponad 250 euro. I co z tym zrobić?

Licytacja

Brak komentarzy

Velib

Brak komentarzy

Załamka

Brak komentarzy

Spoglądam czasem na stronę notariuszy i patrzę co tam sprzedają na licytacjach. I wdzę tydzień temu jakąs totalną ruinę studia, parter z oknem na podwórko. Jakiś Kameruńczyk umarł 10 lat temu, nie znaleźli spadkobiercy, więc sprzedają. Mam wrażenie, że już to widziałem, sprawdzam, faktycznie – pól roku nikomu nie przypadła do gustu cena wywoławcza 70 tys. Wieć teraz 52,5 tys. Kombinuję, że jakby poszło za 60-64 tys, to można kupić. Co pieniądze mają leżeć na liwretach A. A przyda się Julii gdybyśmy nie mieli roboty i więcej w Polsce siedzieli.
Początek zeszłego tygodnia spędziłem wydzwaniając i pisząc meile, żeby móc zobaczyć lokal, bo termin wizyt minął. Ma maile zero odpowiedzi, w na telefony- zostawcie nr, koleżanka oddzwoni.
We wtorek poszedłem zobaczyć jak wygląda licytacja. Wrażenie pozytywne. Żadnej dominacji mafii manipulatorów, spekulantów jak przy samochodach, tylko ludzie nastawieni na zakup konkretnego lokum, kilka rodzin z dziećmi.

Francuz

Brak komentarzy

Byliśmy znowu w Polsce. Kupowaliśmy znajomej papierosy. I kilka razy przydarzyła mi sie ta sama scenka.
- Poprosze LMy
- Proszę
- Mogę karton?
- Oczywiście – i zero reakcji.
- Mogę karton?
- Oczywiście – i zero reakcji.
- Mogę 10 paczek?
- Oczywiście, Przepraszam, myślałem/am, że pan chce kartą płacić

Nie rozumiem, jak można lubić piłkę nożną i nie zachwycać się grą Argentyny. Pisalem w czerwcu 2010 w notce Jezuita. Mecz z Holandia to prawie perfekcja. Był zdziwiony , że obie drużyny zagrały tak deliktnie, jak na swoje zwyczaje. Serce drżało, jak Argentyńczycy , kilka razy próbowali niby przypadkowo, kopnąc przeciwników, upadając na ziemie po faulu. Na szczęcie nie trafiali. Nieudolnośc czy gra psychologiczna? Poza tym, perfekcja. Z kim? Z Holandią, która poradziła sobie z Brazylią nie korzej niż Niemcy. Widać, która para półfinałowa była silniejsza. Nie rozumiem dlaczego Argentyna jest gorzej widziana. Bronia się w 11-u, ale pozwalają nie grają nigdy z kontry, więc kiedy atakują przeciwnik też broni się całą jedenastką. W czym są gorsi od Niemców, którzy jedyne co potrafią robić, to w tempo kopać piłkę do skrzydłowych, którzy po sprincie wkopują ją w pole karne. Gdzie tu jakakolwiec subtelność, inteligencja. Jak na to patrze, to nawet tik-taka jest fajniejsza. Albo Holandia, czy jest w ataku bez Robena. W sumie i Niemcy i Roben, mieli te same założeniana mecze z Argentyną, znależć się koło piłki w polu karnym i się przewrócić. Zwłacza Muller. Niech mi kto powie, że nie był żałosny. A Argentyczycy genialni, zero fauli w polu karnym. W sumie poza jednym Mascherano zero fauli związanych z grą przeciwnika. Tylko te niesportowe. Ale tu pisze się o sporcie.:) Zresztą czy sportowe jest symulowanie fauli. A co powiedzieć o N.

I kibice argentyńscy. W 2002 kiedy mieli najlepszą ekipę na świecie i nawet podobającą się „znawcom”. Z powodu mniejszej ilości strzelonych bramek nie wyszli z grupy śmierci z Anglią, Szwecją i Nigerią. Nikt nie miał żalu do piłkarzy. Pech, zdarza się. W 2010 wracająch Brazylijczyków, którzy zaszli dalej obrzucono kamieniami, Argentynczków witano z jak przyjciół. Nie lubię tego elementu kultury amerykańskiej Skopcie im tyłki itd.

I podobało mi się zachowanie zawodników po gwizdku końcowym. Tak się przegrywa.


  • RSS