opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Kamyk

1 komentarz

Bitwa pod Kannami. Jedna z najsłynniejszych bitew w dziejach. Nie potrafię zrozumieć dlaczego wszyscy historycy pomijają milczeniem podstawowe fakty. Piszą o geniuszu Hannibala, przewadze jazdy afrykańskiej, ale dopiero po przeczytaniu Plutarcha prawda wychodzi na jaw. Kiedy dzielny konsul rzymski, galopował na czele swojej kawalerii, żeby roznieść wroga, kiedy sie już zbliżał do nieprzyjaciół, jego konia opanowała pycha z powodu roli jaka odgrywa w kształtowaniu dziejów. I odegrał jeszcze wiekszą. Zadarł nosa, nie zauwazżył kamyka, potknął się, i Emiliusz Paulus przeleciał mu przez łeb, lądując na ziemi. Pędzacy u jego boku przyjaciele zeskoczyli z koni i rzucili sie osłaniać go tarczami przed zbliżajacym sie wrogiem. Widząc to, reszta jeźdźców rzymskich, sadząc, ze taki wydano rozkaz, zrobiła to samo. Hannibal, widzac to z oddali, rzucił, że wcale by nie bylo lepiej, gdyby walczyli zwiaząni. Otrzymawszy ten dar losu, wodz kartaginski zniszczył około 80-tysieczna armie rzymska, potem tocząc przez 14 lat okrutna wojne zabil wielu Rzymian, zrujnował kraj, zniszczył rolnictwo. Po kilkudziesieciu latach Rzymianom zaczelo brakować obywateli, żolnierzy-rolników, zaczeli zatrudniać najemników, ci zaczęli walczyć przeciw innym obywatelom. Państwo się zdegenerowało, osłabło, nie miało sily do kontynuowania podbojow. I tak przez jeden kamyk łacina nie jest naszym jezykiem ojczystym.

Reklamy

Brak komentarzy

W Polsce, wsrod znajomych, w dobrym tonie bylo krytykowanie reklam telewizyjnych. Mnie sie niektore podobaly, zwlaszcza te w „Magazynio”. Ciekawe, co by znajomi powiedzieli widzac reklamy francuskie. Sa tak idiotyczne, ze ciezko jakas sobie przypomniec. Chociaz kilka jest dowcipnych. Listonosz odchodzac upuszcza paczke chipsow. Para staruszkow zaczyna sie scigac; podkladaja sobie nogi, czolgaja sie, szarpia – w koncu on dopada do torebki i smiejac sie wykonuje gest jakby zdobyl kosza. Na to ona tez sie usmiecha promiennie, wyciaga reke i ma w niej jego zeby. Za jego mine w tym momencie dalbym mu Oskara. Ciekawe czy to francuska reklama? Druga napewno. Kamera ukazuje naprzemian zblizajacych sie z roznych stron do skrzyzowania radosna rowerzystke i zawzietego motocykliste. Dojezdzaja do skrzyzowania i kiedy kolo niego parkuja on uderza ja kaskiem w glowe: „Kask u rowerzysty nie jest obowiazkowy, jest niezbedny”. Uderzyly mnie francuskie reklamy srodkow czyszczacych. W Polsce wszystkie sa jednakowe. Ktos ma przyjsc i nagle trzeba posprzatac bo co sobie pomysli. Nie znosze tego rodzaju myslenia. I chyba wlasnie za to lubie najbardziej Francuzow, ze zyja nie przejmujac sie co sasiad o nich mysli, ze zyja wedlug siebie i dla siebie. Czatowalem z dziewczyna i powiedziala, ze musi isc do domu bo zobaczyla, ze ma plame i sie boi, ze ktos zobaczy. Tego samego dnia w popularnym teleturnieju „Big Dil” o glowna nagrode grala panienka w jasnych dzinsach, z olbrzymia tlusta plama na udzie. Albo nikt tego nie zauwazyl, albo to nie mialo znaczenia. Ani dla niej, ani dla nikogo. Podoba mi sie takie podejscie. Swoja droga ciekawe, ze w konkursie reklam rok temu, moze dwa, wygrala poska, zarowek (chyba) Philipsa. Facet sie ubiera w skupieniu, bardzo grubo sie ubiera; bierze ksiazke i idzie do lodowki czytac: „mozna inaczej oszczedzac…” Ciekawe, ze w Polsce jakos nie zwrocila ona mojej uwagi, ale teraz mi sie podoba. I jeszcze jeden polski akcent. Toyota na warszawskich numerach pod ktorym paryskim hotelem. Facet szpanuje przed panienkami kluczykami – nagle samochod odjezdza. W niedziele leci na M6 ok 23-iej „Culture Pub”- przegad reklam z roznych krajow. Chyba to ogladalem w Polsce jako „Camel tropi reklamy”. Kilka z nich podobalo mi sie szczegolnie. Podjezdza facet na stacje benzynowa i pyta jak dojechac do …. -Pojedzie pan…, skreci…., dojedzie…, skreci…, przejedzie…, skreci… i podobnie dwoch nastepnych. Przyjezdza Jeep (albo Landrover) -Za ta gora Inna. Sklep. Chyba Boris Becker robi zakupy z dzieckiem. Nagle dziecko dostaje szalu, rzuca sie na polki drac sie w nieboglosy, tarza po podlodze i trwa to dlugo. Wszyscy z wyrzutem patrza na ojca: „Prezerwatywy …” Inna. Troszke perwersji. Ona na plecach przykuta do lozka, on nad nia. Nagle on pada. Zawal. Ona zaczyna niesmialo krzyczec i probuje go z siebie zepchnac. Kamera sie oddala i z coraz dalszej odleglosci widac samotny domek w gorach w okolicy zasypanej sniegiem: „Pozytywnym aspektem calej sytuacji jest to, ze Mark i Zofia korzystali z prezerwatyw…. Przypominaja mi sie dwa dowcipy 1 Samochod jakiej marki byl dla najwiekszej liczby osob pierwszym samochodem widzianym w zyciu? 2 Noc poslubna w hotelu. On 81 lat, ona 18. Cala noc chlopiec hotelowy czeka pod drzwiami z komorka w reku, zeby na czas wezwac erke, a tu tylko odglosy zadowolenia. Nad ranem wychodzi wyczerpana pani mloda „No mowil, mowil, ze cale zycie oszczedzal, ale ja glupia myslalam, ze pieniadze” Wracajac do reklam, to chce jeszcze wrocic do tego czerwcowego dnia, chyba niedzieli w 1990 r. Byl to dzien tragiczny dla wszystkich znajacych sie na futbolu, powiedzialbym „czarny”, ale raz, ze to dwuznaczne, dwa, ze niektorzy wszedzie widza rasizm. W piwnicy akadamika na Bydgoskiej 19C ogladalismy inauguracyjny mecz mistrzostw swiata. W przerwie zobaczylismy jakiegos pilota, ktory jakos skrzywil usta, dmuchnal, komus podwialo fartuszek czy sukienke i uslyszelismy „Guma do zucia Stimorol posiada atest Sanepidu”. Huknelo smiechem. I tak sie zaczelo ogladanie reklam telewizyjnych.

Roznica

Brak komentarzy

Zimno, w nocy sa podobno ujemne temperatury. W sobote wyciagnalem polbuty i kurtki. Nawet zalozylem. Kto wie czy sa dla mnie tenisowki, wie teraz, ze do Paryza zbliza sie sroga zima. Albo ja sie starzeje Ogladalem film „Le Parisien du village” . Paryzanin, doradca finansowy, dziedziczy po babci posiadlosc wiejska i po okolo 70 minut wahan, cala rodzina tam sie przenosi. Jedna z ostatnich scen przypomniala mi cos. Bohater i jego nowy przyjaciel (lat ok. 50-60) siedza nad rzeka i lowia ryby. Ex-paryzanin pyta „Jakbys mial teraz zaczynac zycie od nowa, to co bys zrobil?”, odp „Pojechalbym do Afryki nawadniac… za 15 dni bede w Sehal (czy cos takiego, domyslam sie, ze to w Afryce)”. Jeszcze w Polsce ogladalem jakis amerykanski film o dobrym bankierze, delegacie banku na jakiejs wsi, ktory widzac problemy finansowe rolnikow, pomaga im ze szczerego serca i ze wszystkich sil. Udziela im kredytow, dzieki ktorym ich gospodarstwa nie upadaja. W pewnym momencie jeden z rolnikow go przeklina. „To przez ciebie tu siedze i sie mecze. Jakby nie ty to bym 10 lat temu, majac 50 lat i …(imie kobiece), mogl zaczac zycie od nowa. I kilka mysli. Pierwsza, ze nie zawsze pomaganie jest proste. Ale bardziej chodzi mi o to zaczynanie od nowa. Jak to jest, ze na zachodzie, zdrowy czlowiek okolo 50-tki jest zawsze czlowiekiem majacym przed soba cale zycie. Ktos kto nie dostal sie na studia spada w oczach wszystkich, nawet w swoich jedna kategorie nizej. Jedna porazka, przekresla wszystko. A jesli sie ja ponioslo, nie mozna sie do niej przyznac, trzeba robic dobra mine. Jesli sie wybralo durny kierunek studiow nie mozna przerwac trzeba skonczyc. Bo jak to zmarnowac rok czy dwa? lepiej zmarnowac 5. Fajnie to myslenie przedstawil Hlasko w ostatnim akapicie „Pieknych dwudziestoletnich”. Skoro przez kobiete stracil przyrzady do golenia, to zeby to strata miala jakis sens , ozenil sie z nia. Moze to osobiste, bo przez bankructwo biznesowe, stalem sie dla niektorych debilem. I ta niewiara w nauke na bledach meczy i denerwuje. Obowiazkowy jest optymizm, niedopuszczanie mysli o porazce. Nie wiem kogo Komar cytowal w „Sztuce spekulacji”: „Ludzie nie planuja przegrywac – dlatego przegrywaja”, ale chyba jakiegos rodaka.

Romantycznosc

Brak komentarzy

Przyjaciolka pochwalila sie listem od sympatii. Bylo tam tyle przymiotnikow, bylo to tak slodkie, ze chociaz nie powiedzialem jak Brad Pitt w „Siedem” „pier…ne pedalskie g…”, ale mine mialem podobna. Zastanawiam sie czy normalny facet moze szczerze pisac takie rzeczy? A jesli zmysla, zeby zrobic komus przyjemnosc to dowod uczucia czy bajerowanie? Slowa… Przypomina mi sie odcinek „Przystanku Alaska” o pierwszym razie Eda. Spodobala mu sie panienka, wiec poprosil Chrisa (tego od poranku), o napisanie listu w jego imieniu. Caly list to bylo dlugie, rozbudowane porownanie dziewczyny do ukochanego kiedys Harleya; np piersi do rur wydechowych. Dziewczyna sie zgodzila. Na randce Ed tylko cytowal wyuczony na pamiec list. Na dziewczyne dzialalo jak rosyjski na bohaterke „Rybki zwanej Wanda”. Po chwili Ed lezal jak Arnold w „Blizniakach” i sypal swoje wlasne porownania typu: „Kiedys mnie swedzialo, wlozylem patyk i krecilem nim; O! jak mi bylo dobrze! Ale teraz bylo jeszcze lepiej.” Dziewczyna oniemiala…

Film

Brak komentarzy

Ogladalem wczoraj film Michaela Haneke „Pianistka”. Isabelle Huppert byla swietna. Niestety na chwile przelaczylem na inny kanal i nic nie rozumiem. Kto kogo uwodl, kto kogo kochal, o co komu chodzilo, dlaczego tak to sie skonczylo. A nawet nie rozumiem jak to sie skonczylo. Podobno po premierze pewnego filmu, obecnie klasyka, krazyl dowcip: „Przesluchanie podejrzanego: -Gdzie byles wczoraj o 18-tej? -W kinie -Na jakim filmie? -”Zdarzylo sie raz w Marakeszu” -O czym byl ten film? -… Nastepny raz bedzie mogl isc do kina za 15 lat”

Zdziwienie

Brak komentarzy

Mialem dzisiaj po miesiecznej przerwie notowania „on line”. Zadowolony, tak sie zapatrzylem w nie, ze przez caly dzien nie zlozylem zadnego zlecenia. Zdziwila mnie na czacie gieldowym wypowiedz pewnego znanego wszystkim inwestorom gieldowym inwestora gieldowego. Moze nie tyle zdziwila, co przypomniala, jak sie kiedys zdziwilem. Powiedzial, ze on sie potrafi przyznac do bledu. Niecaly miesiac temu widzialem to w praktyce. Szlismy (ja, on i jego zona Ewa) wzdluz obwodnicy do Portu de Clignacourt i kiedy doszlismy do wiaduktu umozliwiajacego przejscie na wewnetrzna strone obwodnicy, znany wszystkim inwestorom gieldowym inwestor gieldowy powiedzial, ze nalezy isc dalej prosto a jego zona, ze nalezy skrecic w prawo i przejsc pod obwodnica. Robotnicy drogowi przychylili sie do jej zdania, skrecilismy w prawo, i kiedy maszerujac prosto prawie dotarlismy do celu uslyszalem: „Jakbysmy poszli, tak jak mowilem, na to samo by wyszlo”.

Na gieldzie

1 komentarz

Odrobilem dzisiaj ok 140 zl. Niestety, nie obylo sie bez tragikomicznego akcentu. Zamknalem stare longi po 1638 i 1645 i zadowolony z pierwszych, zarobionych po przerwie pieniedzy, chcialem je odebrac po 1625.Ustawilem stopa na 1621, chociaz zwykle uzywam 5-punktowego i mimo, ze na 1620 rano ustawialem stopa na zamkniecie longow w przypadku otwarcia ok.1625. A potem…, to byl moment: [14:05:48] Zawarto transakcje FW20Z3 S 1*1621 (zlc. nr 66626618) [14:05:38] Zawarto transakcje FW20Z3 K 1*1625 (zlc. nr 66626502) Czy powinienem to zglosic do ksiegi Guinessa, jako najkrotsze w historii posiadanie kontraktu? W chwile potem kontrakty byly po 1644.


  • RSS