opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 6.2016

O Brexicie myślałem od dawna. Koncepcja była taka, że w piątek rano, po ogłoszeniu brimain zamykam grudniowe warranty call 100000 na daxa i czekam na spadki żeby zarabiać na wrześniowych warrantach put caca 4200 i krótkich cfd na s@p. Jakby rosło pakuję corz więcej turbos put na caca.
Pierwszy numer w czwartek rano. Wychodzę do roboty i myślę sobie, że dax nie pójdzie wyżej niż na 10290 więc daje sprzedaż warrantów po 1,66€. Przyjeżdzam do roboty przed 11-tą włączam CNBS, dax po 10300, więc cieszę michę i luz. Po jakims czasie włączam komputer, najpierw patrze, że dax miał maxa po 10347, potem patrze, że dalej mam tę warranty. Patrze na zlecenia, nie ma śladu -musiałęm jeden raz za mało kliknąć myszką, zdażyło się już kilka razy od przebudowy stronki bincka. Ale nieważne, warranty są po 1,66€ więc mogę sprzedać jak chciałem. Ale stwierdzam, że skoro o tej porze było już 10347 czyli przeliczająć na warranty 1,72€, to dam 1,72. A jak nie wejdzie to i tak przecież miałem sprzedawać w piątek. Konsekwencja.
2. Cały dzień odpuszczam. Wieczorem siedzę przy tv bfmbusiness, ale muszę wyskoczyć na godzinkę do roboty. Wracam o 22:10 i widzę, że właśnie zamknęli mi po 2016 cfd na sp. Trochę mi przykro zastanawiam się czy odnowić, ale dalej rosną i euforia odnośnie sondaży. Po chwili sp 2027,5 zastanawiam się znowu nad odnowieniem, ale euforia w telewizjach coraz większa. Myślę sobie, nie będę wkładał palcy we drzwi, rano będzie + 5%, wtedy odnowię. Znowu cieszę michę patrząc na cfd daxa 10445, przeliczam, że to co najmniej 1,77€ na warrantach- dobrze, że nie sprzedałem. Spada trochę, ale idę spać spokojnie.
3. Budzę się o 7-ej. Sp 100 pkt mniej, dax 700 i się wacha. Na pierwszym straciłem zainwestowane 20 euro i nie zarobiłem 70€, na drugim przewiduję, że stracę 80€ z zainwestowanych 200€. Ale spoko, liczę, że cac powinien spaść ponad 300pkt co powinno podnieść wartość warrantów put ze 130 do 400. Nie ważne czy rośnie czy spada, im większy ruch w jedną stronę, tym więcej zarabiam. Więc niech spada. I spada. Dax ponad -1000 po 8-ej. Więc tylko czekam, żeby zamknąć warranty na caca. Czekam i czekam. I nic. BNP nie składa swoich ofert. O 8:35 FCE Caca po 3923, palce swędzą żeby zamykać ale na warrantach nie ma ofert kupna a na cfd świnie dwukrotnie podnieśli pokrycie i 10-krotnie spread. Nie będę się bawił zapałkami w stodole. Czekam. O 9-tej cac otwiera się z opóźnieniami. Dużo spadków po -7%, Nokia -1,7, Total -10. Index 4060 FCE ponizej 4000, więc banki się otworzą -20% finansów pierwsza Axa -19. Dzwonię do Bincka spytać się czy BNP ma obowiązek złożenia ofert kupna na sprzedane już warranty. Głupie pytanie, ale podczas rozmowy świta mi, że nawet jak to zrobią, to świnie zwiększą spread. Więc myslę sobie, kupie sobie po otwarciu akcje BNP za 2 tys€. Otwiera sie po 38,6€ i wacha więc o 9:10 kupuję 55 sztuk. I liczę do ilu może odbić. Wychodzi mi, że że 40,3€. Składam zlecenie i widzę że było przed chwilą po 40,7€ i jest po 40,3€. Chwila wahania i składam o 9:14 sprzedaż po 40,6€. Spada w kierunku 39 odbija się, ale o 9:42 stwierdzam, że poprawią maxa i zmieniam limit na 40,94€. Dochodzi do 40,95 sprzedaję, potem 40,5€ i 41,3€.
Zamierzałem kupić Axę, która dlugo się trzymała na -19%, ale wtedy akurat podniosła się na -13%, podobnie Arcelor, więc się skupiłem na SG, które w końcu kupiłem po 28,74€ chciaż otworzyło się rano po 25€.
O 9:45 BNP zlożył ofertę kupna na moje warranty, po 1,65. Zaproponowałem sprzedaż po 1,8€, ale spadało przez cały dzień nawet coś w okolice 1,2€. I tak 100% zarobku, ale pokryło tylko straty z DAXa i S@P.
Zostało tylko 120 euro na BNP. Kilkaset przeszło koło nosa.83,3

Sympatia

Brak komentarzy

Założyłem profil na sympatii.
Troche dziwne, bo choć stworzenie pelnej, szczęśliwej rodziny było celem życia, a kiedyś biznes tylko zabawą, to klęska w biznesie była ciosem, który mnóstwo zmienił, a upadek najważniejszego marzenia, jest niczym upadek Ikara u Bruegla, prawie niezauważalny.
83,5

Ideał

Brak komentarzy

84,2 Gramy w pingponga w parku. Obserwuje nas malutka dziewczynka. Kiedy kończymy chce grać. Daje jej matce rakietkę, a ta pyta czy ja mogę zagrać z jej córką. Zagrałem. Następnego dnia Julia, rzuca:
- Pamietasz tą dziewczynkę, z która grałeś w pingponga?
- Pamietam.
- To dziwne, ale ona jej matka to jakby cię podrywała (draguer)
- A dlaczego dziwne?
- Bo nie jesteś w typie wspólczesnych kobiet. Nie jesteś sexy. Masz za mało mięśni. I ogrągłą twarz, a kobiety wolą carre. I nie jesteś malarzem ani piosenkarzem ani poetą

Telle fille

Brak komentarzy

Tradycją paryską są ciągłę ulewy podczas Rollanda Garrosa. Trochę się przejaśniło, więc poszliśmy z Julią zagrać w pinponga. Ale jakaś dziewcwynka, której imienia obiecałem nie podawać, bardziej niż grą, zainteresowana była podrzucaniem i łapaniem rakietki. Szło jej to genialnie, az w pewnym momencie rzuciła „Poczekaj”, zamknęła oczy i rzuciła rakietką do góry. Siniak nie jest duży.


  • RSS