Wczoraj dyrektor finansowy Electricite de France podał się do dymisji nie akceptując zbyt ryzykownych, według niego, działalań szefa firmy. O tym marzę. Sędzia nie może sądzić sprawiedliwie, więc sie podaje do dymisji. Urzędnik nie może dobrze wykonywać swojej pracy, pa pa. Ktokolwiek ma wątpliwości moralne rzuca pracę. Ale kto teraz ma wątpliwości moralne przy podejmowaniu decyzji? Nieważne. Nie podoba się komuś praca, szef -adieu.
Tak było kiedyś we Francji. Na nizszych stanowiskach ludzie nie pozwalali sobą pomiatać. Nie tak jak zdesperowani Polacy. Wyżej: znajomy regionalny dyrektor sprzedaży Danona rzucił pracę, żeby pojeździć rowerem po świecie. Po roku wrócił i zaczął gdzie indziej sprzedawać paneele słoneczne. Nie wiem jak było wśród urzędników. Nie wiem czy kryzys coś zmienił, odizolowałem się.
Pomińmy Polskę – zbyt skomplikowane, ale szokowali mnie genialni lekarze w „Dr. House”, szmacący sie, byleby tylko nie podpaść szefowi.
Lubię Francję.
Chociaż pewnie dyrektor finansowy nie kierował się wątpliwościami moralnymi. Moje wątpliwości są inne. Kurs spadł 7%. Kto wiedział mógł zarobić fortunę. Zarobił ktoś?