Nie rozumiem, jak można lubić piłkę nożną i nie zachwycać się grą Argentyny. Pisalem w czerwcu 2010 w notce Jezuita. Mecz z Holandia to prawie perfekcja. Był zdziwiony , że obie drużyny zagrały tak deliktnie, jak na swoje zwyczaje. Serce drżało, jak Argentyńczycy , kilka razy próbowali niby przypadkowo, kopnąc przeciwników, upadając na ziemie po faulu. Na szczęcie nie trafiali. Nieudolnośc czy gra psychologiczna? Poza tym, perfekcja. Z kim? Z Holandią, która poradziła sobie z Brazylią nie korzej niż Niemcy. Widać, która para półfinałowa była silniejsza. Nie rozumiem dlaczego Argentyna jest gorzej widziana. Bronia się w 11-u, ale pozwalają nie grają nigdy z kontry, więc kiedy atakują przeciwnik też broni się całą jedenastką. W czym są gorsi od Niemców, którzy jedyne co potrafią robić, to w tempo kopać piłkę do skrzydłowych, którzy po sprincie wkopują ją w pole karne. Gdzie tu jakakolwiec subtelność, inteligencja. Jak na to patrze, to nawet tik-taka jest fajniejsza. Albo Holandia, czy jest w ataku bez Robena. W sumie i Niemcy i Roben, mieli te same założeniana mecze z Argentyną, znależć się koło piłki w polu karnym i się przewrócić. Zwłacza Muller. Niech mi kto powie, że nie był żałosny. A Argentyczycy genialni, zero fauli w polu karnym. W sumie poza jednym Mascherano zero fauli związanych z grą przeciwnika. Tylko te niesportowe. Ale tu pisze się o sporcie.:) Zresztą czy sportowe jest symulowanie fauli. A co powiedzieć o N.

I kibice argentyńscy. W 2002 kiedy mieli najlepszą ekipę na świecie i nawet podobającą się „znawcom”. Z powodu mniejszej ilości strzelonych bramek nie wyszli z grupy śmierci z Anglią, Szwecją i Nigerią. Nikt nie miał żalu do piłkarzy. Pech, zdarza się. W 2010 wracająch Brazylijczyków, którzy zaszli dalej obrzucono kamieniami, Argentynczków witano z jak przyjciół. Nie lubię tego elementu kultury amerykańskiej Skopcie im tyłki itd.

I podobało mi się zachowanie zawodników po gwizdku końcowym. Tak się przegrywa.