opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 4.2013

Klap

1 komentarz

W sobotę dzwoni koleżanka Julii, że się nauczyła jeździc na rolkach i chciałaby pouczyć Julię. OK. Jesteśmy w parku, jeżdzą chodzą na rolkach, w końcu chcą iść na chodnik na ulicy troszkę dalej. Jak zwykle odradzam, ale decyzję pozostawiam. Wychodzimy z parku, kilka kroków, a mój aniołek zaczyna machać rękami do tyłu z szybkością śmigła samolotowego, słyszę Bon! Daccord! … trzecie słowo jest zagłuszone o odgłos klapniecia na chodnik. Krztusząc się ze śmiechu pytam Julii, co powiedziała. Bon! Daccord! Żałuję.
Ale ogólnie jestem przeszczęśliwy patrząc jak sobie radzi, jak świetnie trzyma równowagę.

Obrzydliwe

Brak komentarzy

Wczoraj, o 19-tej na stacji Sebastopol- Saint Denis wsiadłem do pierwszego, bardzo zatłoczonego, wagonu metra linii 4. Zmęczony, zamyślony. Co chwila mnie ktoś poszturchiwał, ale coś w tych poszturchiwaniach obudziło podświadomość. Ruszyłem się, próbowałem spojrzeć za siebie, nic nie zauważyłem. Inni tak. Zapanowało poruszenie. Najbardziej poruszone były dwie dziewczyny na lewo. Bardziej z zachowania niż ze słów domyśliłem się, że jedna informuje nieświadomomą niczego koleżankę, że ta była ofiarą frotteur – ocieracza. Wzburzona chciała wybiec, ale koleżanka ją przytrzyła. Po kilku sekundach niski Latynos/Cygan w dżinsie, stojący w drzwiach tyłem do wnętrza, wysiadł. Usłyszał wściekłe Ah! Oui! Casse -toi pauvre con. Po chwili, jak domyśliłem się, koleżanka poinformowała ofiarę, że ocieracz robił sobie również… Znajdę go i zabiję. Powoli dochodziła do siebie, Jak wysiadałem na Saint Sulpice, zaczynała się śmiać z przygody. Ja nie. Ten sygnał podświadomości. Wolałbym wiedzieć dokładnie co się działo.

Kraina marzeń

Brak komentarzy

Podchodzi Julia rozanielona
- Wiesz tato, jestem jak ty. Z muzyki mam C+
To bardzo słaba nota.
Wczoraj wieczorem spojrzałem na oceny semestralne i byłem przeszczęśliwy. Oceny Julii z francuskiego to średnia klasowa.
Dzisiaj byliśmy na wywiadówce. Nauczycielka poprosiła, żebyśmy się wyrażali w sposób bardziej zrównoważony kiedy mówimy o Polsce i Francji. Bo dla Julii Polska jest krajem idealnym, wymarzonym, doskonałym. I cały czas mówi o tym wszystkim. I nauczycielka podejrzewa, że nie koncentruje się na lekcjach bo marzy o Polsce. Więc tłumaczę, skąd to się wzięło.
- Julia, rower? w Polsce ci kupimy. Tu nie ma gdzie trzymać ani gdzie jeździć.
- Pieska? w Polsce lepiej
- Julia nie skacz bo sąsiedzi będą krzyczeć. Będziemy w Polsce u siebie, to poskaczesz ile chcesz….
itd


  • RSS