opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 11.2012

Zbieg okoliczności

Brak komentarzy

Julia przegląda książkę dla dzieci, Edyta opowiada mi o jakiejś sytuacji życiowej.  Nagle Julia komentuje O! to jak w „Peau d’ane„. W oka mgnieniu analizuje to co powiedziała Edyta, odnosze do tej bajki, którą wielokrotnie oglądałem z dzieckiem, i z emocjami, zachwytem mówię Brawo Julia! genialnie! na tym polega bycie inteligentnym-kulturalnym,  żeby umieć używać takich porównań. Julia jakby mnie nie słyszała wyjaśnia … cała rodzina ubrana na czerwono. Spoglądam na rysunek i wzdycham… nad samym sobą. A Edyta ma ubaw.

Wreszcie

Brak komentarzy

Ponad 30 lat temu, w „Mówią Wieki”, ktoś żartobliwie napisał, że Robinson Cruzoe, zamieszkując bezludną wyspę przy ujściu Orinoko, byłby poddanym Jana Kazimierza. Zawsze ciekawiło mnie wyjaśnienie i wreszcie w artykule: „Kolonialne projekty dawnej rzeczypospolitej”

http://azjaafrykaameryka.salon24.pl/415517,kolonialne-projekty-dawnej-rzeczypospolitej

znalazłem to:

Po śmierci Władysława IV w Polsce królem został Jan Kazimierz. Kettler ponownie „uderzył” na dwór w Warszawie, oferując suwerenowi udział w spółce handlowej, a równocześnie wspólne rozszerzenie dotychczasowych posiadłości afrykańskich i zbadanie możliwości kolonizacji. Ambitny kurlandzki książę zamierzał także przy poparciu polskiego monarchy i papieża Innocentego X zorganizować flotyllę złożoną z 40 okrętów celem uzyskania terenów w Ameryce.
Założenia planów ekspansji w Nowym Świecie były takie, że Rzeczpospolita otrzyma tereny bezpośrednio na północ od równika, czyli z grubsza obszar dzisiejszej Gujany, Surinamu i północnej Brazylii, a Kurlandia uzyska tereny bardziej na zachód (obszary dzisiejszej Wenezueli i może północno-wschodniej Kolumbii). Pod bezpośrednią władzą papiestwa miały znaleźć się tereny na północ od polskich kolonii, a więc na Karaibach. Jak wiadomo, nic z tych ambitnych projektów nie wyszło.

Ab ovo

Brak komentarzy

Zaczęło się, że Julia nie chciała jeść jajek. Złapałem za głowę, przyłożyłem czoło do czoła, nos do nosa, otwarłem szeroko oczy i grobowym głosem zacząłem powtarzać „Lubiiisz jajka, lubiiiisz jaaaaajkaa…” Spodobało sie. Nie ma tygodnia, żeby mnie nie hipnotyzowała. A dzisiaj nagle przerwała seans i rzuciła „… i nie pachnij kiełbasą.” Bo siostra była na Wszystkich Świętych w Polsce.

Fasolka

Brak komentarzy

Wróciły wczoraj z kościoła. Postawiłem obiad. Edyta, nie dość, że jak zwykle marudzi, że ona zje tylko pół fileta, to jeszcze chce Julce ująć pół, bo za dużo. Prawie obrażony tą ingerencją w moje kompetencje, warknąłem, że chyba wiem ile i co jada moja córka i dlatego dałem dużo mięsa, trochę ziemniaków i fasolki. Po chwili Edyta wchodzi do pokoju i mówi, że faktycznie znam swoją córkę, bo talerz jest już wyczyszczony z mięsa. I wtedy słyszę z kuchni:
- Tato, ty w ogóle nie znasz swojej córki!
- A dlaczego?
- Bo mi dałeś fasolkę…


  • RSS