opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 10.2011

Francuski pocałunek

Brak komentarzy

Francuzi cmokają dzieci naokrągło. W policzki. Bisous. W naszych domach,  jakoś rodzice nie całowali dzieci, więc uznając to za błedne, nie żałujemy Julii całusów. Ale mając w serdecznej pogardzie franuską grzeczność, a więc i bisous jako jej element, obdarowaliśmy Julkę cmoknięciami w usta. Nikt nigdy nie zesztywniał w mojej obecności tak, jak trzy lata temu pierwsza nauczycielka Julii, kiedy ta mnie cmoknęła. Jednak teraz przeszliśmy na te judaszowe, francuskie pocałunki w policzek. Czasem tylko mnie cmoka w usta w parku ostentacyjnie przy koleżankach i jeszcze się tym chwali. Nie bardzo rozumiem dlaczego.

Negocjator

Brak komentarzy

W piątek wieczorem Edyta wróciła o 21-tej i nakrzyczała na Julię o to, że jej rzeczy są wszędzie. Broniłem Edyty, że tyle pracuje, że jest jest zmęczona, ale moje wysiłki zniweczyła Edyta warcząc nie jestem zdenerwowana. Pomogłem ukłądać rzeczy Julii płaczącej, że mama jest niedobra, a kiedy Julia usnęła, próbuje deliketnie Ale byłaś zdenerwowana. Reakcja deja vu. Bo musi się nauczyć porządku.
Moja koncepcja jest inna. Dziecko ma być przede wszystkim inteligentne, a wpajanie zamiłowania do porządku zabija kreatywnośc. Niestety, czasy kiedy Edyta lubiła moje koncepcje, minęły. Ją mama nauczyła. Kiedyś czytałem Koheleta i totalnym absurdem była dla mnie zdania Kto przysparza wiedzy, przysparza problemów. Odkąd żyję w parze poznaje coraz to nowe potwierdzenia. I to nie pojedyncze przypadki, ale coraz to inne koncepcje logiczne, potwierdzające mądrość Eklezjastesa. Bo oto przykład niemożności skorzystania z posiadanej wiedzy. Wiem, że to bzdura, że ją mama nauczyła. Może próbowała, ale jak się poznaliśmy, byliśmy takimi samymi bałaganiarzami. Odnalazła przyjemnośc w sprzątaniu w czasach kiedy pracowałem non stop i wpadałem do domu na kilka godzin. Wtedy musiała sprzątać. Ale moją mądrość mi mówi, że lepiej tej wiedzy nie wykorzystywać. Więc argumentuję, że Julia nie umie sprzątać i trzeba ją nauczyć. Mimo to rano, kiedy Julia ciągnie Edytę do telewizora, pokazując reklamę -To chciałabym, żebyś mi kupiła - rzucam: A mama chciałaby, żebyś po sobie sprzątała. To co, dogadacię się? Julia myśli i myśli -Nie dogadamy się.

Głębia

Brak komentarzy

Przeglądamy zdjęcia. Wzdycham
- Ale jestem brzydki.
- Jesteś piękny. Jak Quasimodo.

Start

Brak komentarzy

Na BFM-ie jakiś ekspert ekonomiczny posługuje się dowcipem jako metaforą:
Na zabitej dechami wsi irlandzkiej, ktoś się pyta tubylca jak dojechać do Cork(u). 
- Panie, jak się chce dojechać do Cork(u), to nie stąd. 

Rugby

Brak komentarzy

Nie oglądałem kilka lat rugby. Ale finał MŚ trzeba było. Nic się nie zmieniło. Finał jak to finał, dwie najlepsze drużyny, wyrówna walka, brak spektukularnych akcji,  - a i tak przyjemniejsze do oglądania od piłki nożnej. Już zresztą pisałem. I dużo bardziej emocjonujące. Bo akcje dłużej trwają.
Oglądałem od 30 min. Francja była ambitniejsza. Mogła wygrać – brakło szczęscia. Dwa wolne niewykorzystane, jeden minimalnie.
Przed mistrzostwami dziennikarze francuscy jeździli po trenerze gorzej niż polscy po jakimkolwiek, gorzej niż po Domenechu.

Prowincje rzymskie

Brak komentarzy

 
Galia w 395

Jeleń

1 komentarz

To był cięzki dzień. Wszystko bolało. Łeb w pięciu miejscach. Niewsypanie. Wczoraj koło 21-tej obróciłem się na giełdzie z krótkich na długie 3124 – 3126. A rano spada. Troche tradingu, odrobiłem poranne straty i znowu lekko krótki. A tu wzrosło na 3135, dobrałem jeszcze jedną krótką, dziubnąłem 120 euro i widzę, że coś mam mało pieniędzy. No tak, nie wiem jak się to stało, ale mam jeszcze krótką po 3116. Jakbym wiedział że ją mam mogłem ją zamknąć ze 140 euro zarobku, a tak to 300 straty.  I futy sobie chodzą sobie tak w kanaliku, żeby można dziubnąc parę euro, ale ja nie mogą. Krótkiej nie otworzę, po już mam dwie, więc trzy za dużo przy tym poziomie, długiej nie otworzę, po jestem pewien, że zaraz spadnie na 3100, Więc się stresuję, że kasa przechodzi pod nosem, aż w końcu trzecia krótka genialnie wzięta po 3143,5. I odrazu do zamkniecia po 3125,5. 180 euro drogą nie chodzi. Spada natychmiast, przez godzinę chodzi 3126-30 i wzrasta na 3148. W wieku 40 lat po raz pierwszy gryzę paznokcie. Aż wreszcie się wali. OK.
Drugi problem, to drugi rachunek, Edyty. 3111 warrantów put na CAC z terminem realizacji realizacji grudzień 2011 po 2900. Warte 1600 euro, ale jesli giełdy szybko dużo nie spadną warte bedą 0. Więc chce się ich pozbyć Z rana jest fajna cena, próbuje sprzedać, komputer się zacina. Sprzedałem 3111 dwa dni temu. Było to samo. Zadzwoniłem, powiedzieli, że mają kłopoty i ża trzeba telefonicznie, ale ja nie mogę, bo mam męski głos. Ale po dwóch godzinach im coś się odwiesiło i sprzedałem. Więc dzisiaj cały dzień, próbuje, bezskutecznie. W końcu przychodzi Edyta,dzwonimy – nie mogą przyjąc zlecenia bo system nie rozpoznaje naszego hasła.
I tak się cały dzień stresowałem, aż przychodzi 17.29. Warranty są warte 120 euro wiecej niżbym chciał, za minutę rynek zamykają. Próbuję wszystkiego zmiany hasła, transakcji przez inną ich platformę. W końcu w chwili jakiegoś zaćmienia, robię jedyną rzecz bezsensowną jaką można zrobić na giełdzie. Daje zlecenie – po każdej cenie. Na warrantach. Nie patrząc jakie są oferty kupna.
Gdyby BNP zdjął swoją ofertę 50 000 sztuk, i ktoś miał refleks dać żlecenie po 0,01 zamiast 1900 euro miałbym 30.
Taka głupota po 18 latach gry na giełdzie.
Starość?

Sceptycyzm

Brak komentarzy

Wchdzę do kuchni, Julia wcina gofra ze śmietaną, o jeszcze jeden, ostatni, czeka na nią na stole.
- O gofry, ja też chcę
- To ostatni
- Na szczęście, moja kochana córeczka, podzieli się nim ze mną.
- Naprawdę?

Koniec wojny

Brak komentarzy

Eksperci BFM-u szczęśliwi. Za 3 lata setna rocznica wybuchu, a oni stwierdzają, że wreszcie wojna jest skończona. Bo znikła niechęć francusko- niemiecka. I ciągle mówią o małżeństwie franko-niemieckim, o dwóch najwiekszych ekonomiach strefy, itd…
Ciekawe jak ten związek widzą Niemcy. Niemcy, którzy niedawno zapłacili ostatnią ratę reparacji za Iwojnę światową.

Wyjdź!

1 komentarz

Po ponad 15 latach postanowiłem wziąźć udział w wyborach. Kiedyś byłem fanem Mazowieckiego, kiedy walczył z Wałęsą o prezydenturę. Lubię to przypominać, żeby mnie ktoś nie posądzał o antysemityzm, no przynajmniej ten skrajny, bo jak się w Paryżu słyszy od prawie każdego Żyda, że Polacy to mordercy Żydów, to się człowiek staje… zmęczony.
Potem było sie skrajnym liberałem i głosowało się na Korwina. Aż sie uznało, że Korwin to albo od komuchów, albo od tych z Agory, co w sumie jedno i to samo. Bo tyle sobie samobójów strzelił, że byłem i jestem przekonany, że taką wybrał formę głoszenia liberalizmu, żeby większośc ludzi do niego zrażać, a nie zachęcać. I jestem przekonany, że mistrz w brydzu nie mógł tego robić, bo się pomylił, źle ocenił sytuację. Musiał to robić świadomie i podstępnie. Słowem gorszy niż te, co ciało sprzedają.
No to nie było na kogo głosować. Na kogo mógł głosować antykomunista, skoro, jeśli o umiejętnośc rządzenia, to najlepsze były rządy Oleksego i Cimoszewicza.


  • RSS