opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 4.2011

Tabula rasa?

1 komentarz

Było sie prawdziwym katolikiem. Potem się zostało agnostykiem. Wina życia. Skoro zmusiło, żeby się kierować bardziej rachunkiem prawdopodobieństwa niż wiarą czy nadzieją, to trudno było uwierzyć, dlaczego z dziesiątek tysięcy bogów jakich zna historia i niewiadomo ilu, o których zapomniała, jeden miałby być prawdziwszy. Mimo to jest fanem Kościoła Katolickiego. Pasjonatowi historii ciężko wyobrazić sobie cywilizację bez religii. Kilka, które doszły do tego etapu, szybko odchodziły na śmietnik. (Ciekawe, w co teraz wierzą Chińczycy?) Jako pasjonat również antropologii społecznej widzę Kościół, szamanów itp. jako drogowskazy wskazujące społeczeństwom co w długim terminie jest dobre. Wystarczy popatrzeć na imigrantów we Francji, czy posłuchać Tuska, płaczącego, że nie będzie kto miał pracować na nasze emerytury, żeby wiedzieć, że aborcja to zła rzecz. Zakaz rozwodów jako ochrona dzieci. W gruncie rzeczy bardziej podoba mi się katolickie zadowolenie ze spełnienia obowiązku niż hippisowska pogoń za sczczęściem. Wg mnie propaganda Kościoła, byle byłaby głoszona z wysoką kulturą literacką, jest dobrą przeciwwagą dla filozofii życiowej proponowanej w telewizjach podczas przerw na reklamy…
Ze wstępu robi się credo.
Tak więc z obłudą obłudnego pseudo-katolika postanowiłem dać Julii to co sam dostałem – wychowanie w nie-wierzonej wierze. Rok temu poszedłem z nią ze trzy razy do kościoła i jakoś prezestałem. Teraz mieliśmy problem z nauką dni tygodnia, więc żeby wprowadzić w tych dniach jakiś porządek: niedziela – dimanche -koniec tygodnia - chodzi się do Kościoła, No więc znów trzy razy do kościoła. Raz na mszę dla dzieci, dwa razy dla dorosłych. Ładnie jej wszystko tłumaczyłem -dlaczego ksiądz trzyma ręce do góry, -dlaczego na sercu, -dlaczego pani mówi mówi -iśmy. Lekko spocony i bardzo czerwony obiecałem wytłumaczyć w domu, dlaczego jako jedyny w kościele, nie idę do komunii. Czyli reagowała jak dziecko.
Za to w domu dysputa teologiczna na wysokim poziomie. Zwłaszcza w kwestii śmierci i życia pozagrobowego. W pewnym momencie serce się ścisnęło, jak z żalem, oburzeniem powiedziała, ce n’est pas juste, że ona umrze i pójdzie, a nas tam nie będzie. Zapewniliśmy, że będziemy.
Troche zadowolony, że nie pyta dlaczego nie poszedłem do komunii, bardzo zdziwiony skąd u niej tak wiedza. Nie ode mnie, nie od Edyty, na pewno nie ze szkoły francuskiej, czy od francuskich dzieci w parku. Zadnych filmów religijnych też nie oglądała.
Uwierzyłem freudystom, że doświadczenie, przeżycia, zwłaszcza z dzieciństwa, warunkują wszystko. Ale chyba ta tabliczka nie jest taka czysta.

Alaska

Brak komentarzy


Life należy do kilku moich ulubionych seriali. Przeglądając biogram odtwórcy głownej roli drugoplanowej ze zdziwieniem odkryłem, że grał w Przystanku Alaska. Jak zernkąłem na you.tube nie mogłem uwierzyć, że Adam to on. Ale te kilka minut you.tuba sprawiło, że poprosiłem siostre i wczoraj dostałem drugi sezon. Po polsku. Po 20 latach ubaw jest taki sam. To chyba najzabawniejszy serial amerykański, zagraniczny.

Znowu

Brak komentarzy

Jak 1 marca 2005. Znowu o 9,30, znowu telefon ze szpitala Saint Joseph, znowu po 6 dniach na pogotowiu i szpitalu. Wtedy niedziela, dziś sobota. Też w przddzień miałem iśc do szpitala. Też nie poszedłem.
W początkach swej kariery francuskiej wpadałem do niej dwa razy w tygodniu coś sprzątnąć, coś kupić.
Lubiłem ją. Hrabianka z feudalno-patriarchalnym podejściem do wszystkich. Idealistka, która zaciągnęła sie do armii angielskiej. Jako tłumacz uczestniczyła w negocjacjach pokojowych. Opowiadała o tabletkach, uodporniających na wódkę, które dostała przed imprezą z Ruskimi. Niestety nazajutrz nie działały. Jako pielęgniarka wyruszyła na wojnę do Indochin. Jak mówiła miała potem świetną pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, ale ją rzuciła, bo mąż zginął w wypadku samochodowym. Po dwu latach została z dwójką dzieci.
Nie znosiłem jej mieszkania. Coby nie zrobić, w dwie godziny później wracało do punktu wyjścia. Więc jak tylko mogłem scedowałem robotę Edycie. Od czasu do czasu jej pomagałem.
Przez kilka lat kontaktu z osobami starszymi, zobaczyłem to po raz czwarty. Moment, w którym gaśnie chęć życia, wiara w sens jego kontynuowania. Dwa razy potem alkohol. Zawsze potem szpital, z którego się nie wraca. 
 


  • RSS