opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 3.2011

Marketing

2 komentarzy

Francja posiada genialny samolot bojowy -Rafal, którego nikt nie chce kupić, mimo, że pracuje nad tym cały rząd francuski i cała dyplomacja. Już prawie wepchnęli je Brazyli, gdy jeden sam sie rozleciał w locie, co stało się elementem jednego z lepszych gagów Guignoles

http://www.youtube.com/watch?v=zbHtzWbwCtQ

(Obama – dobry policjant, Sarkozy – zły, Ahmadinejad sugeruje, że powinni się zamienić rolami…
Bo co on mi może zrobić? wysłać armię francuską?
O. -On ma rację, To ja powinienem grać złego
S. -Dlaczego?
O. -Wiesz, Nikola, Ta twoja armia…
S. -Co moja armia?
A. -Jest wspaniała, Przyślijcie mi ją. Co tylko Afganie ją mają mieć… I nie zapomnijcie samolotów, co się rozlatują, zaoszczędzimy na rakietach
S. -To nie była wina samolotu, tylko pilotów
O. -Wiadomo… Pomylili rozkład na Charles-de-Gaule
A. -O Charles-de-Gaule, zapomniałem o nim i coś mówi o jakiejś szalupie, rzucaniu kamieniami i natychmiastowym poddawaniu się.
S. -Barak, ty mnie rozczarowujesz, a ty przygotuj się na najgorsze…
A. -A najgorsze to wojna…
S. -Dokładnie
A. -Zwłaszcza dla Francuzów )
Więc teraz Francja próbuje udowodnić, że jej sprzęt nadaje się do użytku.
W kanadyjskiej wersji Kasii i Tomka, wizytyjący Paryż odpala przechwalającemu się Francuzowi Jak to się stało, że wasza wspaniała armia nie wygrała od 150 lat żadnej wojny. Statystycznie patrząc, zaangażowanie się Francji źle wrózy temy konfliktowi.  

Kobieta idealna

Brak komentarzy

Wchodzi Edyta do pokoju, spogląda na mnie i pyta:
 -O czym myślisz?
 -Nie chcesz wiedzieć.
Minęlo kilka dni i nie wróciła do tej kwestii, ani nie wyraziła niezadowolenia.
A może to facet jest idealny, skoro mu się tak ufa.
Zawsze przedkładałem prawdę nad skromność.

Logika dziecięca

Brak komentarzy

Przygotowałem obiad. Na wierzchu był jedyny talerz nie od kompletu, więc na wszelki wypadek wołam Julię
- na który ci mam nałożyć
- a co jemy?

Wieczorem puszcza bańki mydlane i rozlała wodę
- Tatuś, uważaj bo w kuchni jest glisko. (po francusku śliski to „glisą”) 

Adrianna rzuciła Krystiana. Nie tolerowałem dzikusa. Gość, który wchodzi na boisko, żeby fizycznie wyeliminować przeciwnika, powinien siedzieć z wyrokiem jak zwkły bandyta. Ale co oczekiwać od kogoś, kogo własna matka oddała swojej siostrze. Tak rozumiem zdanie w Wikipedii, że był wychowany po kanacku. A Francuzi go lubią. Gość ostro najeżdza na nich za kolonizację, za okupację Nowej Kaledonii, a oni go lubią. Może tylko potrzebowali kogoś do czarnej roboty, Kożmiński gra za dobrze… wchodzi Karembeau i po zawodniku. Nie ma czerwonej kartki no to jeszcze Kosecki… W innym meczu w ciągu minuty: wszedł na boisko, odesłał gościa do szpitala i zszedł z boiska. Równie zdolny był tylko Rumun Vladoiu.
Widocznie Adrianna lubiła dzikusa z każdą nogą, krótszą od swojej o 70 cm.
Krystian udziela wywiadu w radiu, powołują się na Paris Match, gdzie na pierwszej stronie Adriana mówi, że miedzy nimi koniec. czy to prawda?
-Nie czytałem
-Ale czy jesteście w separacji.
-Przeczytam.
No to mu rzucają Paris Match. Każdy by zgłupiał. Ale jemu było jakoś do twarzy.
Prawdzie trzęsienie ziemii. Nie to co w Japonii. I analizy ekspertów. Że ona ma rację, bo on był macho i gdzie dostał kontrakt tam ją ciągnął. 
 

Odkrycie

Brak komentarzy

Julia powiedziała coś zadziwiającego, widząc moją reakcję, potwierdziła: Naprawdę, nie kłamię (z wymową jak się pisze).
Znowu załamka. Do tej pory mogłem się łudzić, że moja córka jest doskonała. Teraz bolesna prawda uderzyła jak obuchem.
Moja córka nie jest z kieleckiego. 

Pionier

Brak komentarzy

Zapping Canal+ pokazał narodziny nowej świeckiej tradycji, mecz Ekwador – Chili.



Chciałem zobaczyć wypowiedż dyrektora Diora, Johna Galliano, w wyniku której zasilił szeregi bezrobotnych;

http://www.youtube.com/watch?v=Lt5xbZ-jVz4&feature=related

Jak zobaczyłem to sobie skojarzyłem, że go wiziałem trochę temu pod domem. Przypiąłem rower do płotu, i spojrzałem na gościa i pomyślałem, że jakiś może-homoseksualista bawi się w piątego muszkietera. Ale w Marais to nie dziwi. Dziwne było, że patrzył na moją reakcję, bo w Paryżu mało kogo obchodzą cudze reakcje. Jeszcze bardziej się zdziwiłem jak się dowiedziałem, która to jest/była jego ulubiona knajpka.  Tuż obok, często wesoła i bardza sympatyczna, ale czasem jest zatłoczona, na wzór pedalskich knaj dwie ulice dalej, na Archives. Ludzie tam tłoczą sie jak sardynki stojąc na zewnątrz i w pewnym momencie tłok się kończy i zaczyna pustka. I nie rozumiem jak taki esteta mógł się przeciskać przez taki ścisk


  • RSS