opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 9.2010

Z jakiegoś filmu o piratach: Synu! Nie czytaj książek. Raz czytałam i zostałam zgwałcona. Raz sobie umieściłem komentarz na zupka.blog.pl. O 1:20 I wyjrzałem przez okno. 
 

Pomyślałem, że napewno ktoś zadzwonił po strażaków. Motocykl później, słysząc ciszę a nie sygnał strażaków, zadzwonłem - powiedzieli, że są au courant. 4 motocykle potem przyjechali. To były 4 bardzo długie motocykle. Widziałem jak najpierw siedzenie topnieje, potem pojawia się na nim ogień , posuwa się do przodu, ąz do wybuchu baku. I za chwilę następny. Zacząłem się bać, że sąsiednii budynek zacznie płonąć. Wybrałem ponownie numer straży, kiedy przybyli. Myśle, że OSP jest sprawniejsza. Latali chaotycznie wte i wewte, dopiero 3 motocykle po przybyciu zaczęli gasić.
filmik
Gaszenie trwało 1 motocykl. Nastepnie po drabinach wchodzili przez okna do sąsiedniego budynku, chyba sprawdzić czy nikt nie zaczadział. Tu mi gość zaimponował kiedy szalał na czubku drabiny. Zdjęcia mu nie kliknąłem, bo nie chciałem żeby przeze mnie wylądował na trupach 10 motocykli. Czasy się zmieniły Jak dawniej 10 robotników stało opartych o łopaty a jeden pracował, tak teraz jeden strażak działa a pieciu fotografuje. Jak już motocykle zgasły przyjechały 2 następne wozy.
 
O trzeciej było po wszystkim, tylko pani komisarz robi zdjęcia. Taka spokojna dzielnica, taka spokojna ulica, a ja spać nie mogę;(

Dużo się mówi w Paryżu ozagrożeniu terrorystycznym, ja jednak podejrzewam o podpalenie któregoś z artystów wspólczesnych, bo to zostało kojarzymi mi się z kilkoma eksponatami Muzeum Sztuki Współczesnej w Centrum Pompidou.
 

Bezrobotny

Brak komentarzy


Jak dowiedziałem się z zappingu na Canale+ w piatek do Urzędu Pracy 15dzielnicy w Paryżu wkroczył siwy, nie bardzo stary mężczyzna. Urzędnicy nie próbowali mu nawet szukać pracy, ale obietnica 36 „kuroniówek” 5600 euro każda, spowodowała, że popołudnie nie zostało zmarnowane.
Informacja ta pochodziła z programu „100%foot”, co ciekawe, prowadzonego przez żonę nieszczęsnika, który dopiero co otrzymał 1 mln odprawy. Niestety, nie znalazłem tego programu na stronie kanału M6.
5 lat temu spotkałem gościa pod domem. Zastanawiam się czy jakbym znowu go spotkał, mówić mu o Wiśle? W końcu to specjalista od „espoirs”.

Julia

Brak komentarzy

W wakacje małoletnia sąsiadka świętowała urodziny, więc Julia dopytuje się ciągle kiedy ona będzie miała swoje. W końcu Edyta odpowiada Jak będzie padał śnieg. Z rozpaczą w głosie Dlaczego śnieg nie pada codziennie?

Julia bawi się z kotkiem Justyny. Po chwili przybiega, pokazuje paluszek i się skarży:
Kotek mnie zjadł

Julię zachwyca księżyc. Wiec pewnego wieczoru siedząc mi na ręce pyta A dlaczego księżyc się tak rusza? W pierwszej chwili potraktowałem pytanie jako to z fizyki/astronomii, i chciałem jak zwykle objaśniać, ale wobec stopnia komplikacji, postawiłem na filozofię i odpowiedziałem
Tak jest i nikt nie wie dlaczego. Dostałem olbrzymiego buziaka w policzek.

Koniec wakacji. Edyta i Julia jadą na na tydzień na chrzciny go Polski. Na dworcu w Caen, ja ze współczuciem, Edyta ze strachem rozmawiamy o perspektywie 20 godzinnej podróży autokarem.
- A Julia się wcale nie boi. No tak, ona się niczego nie boi. Julia czego ty się boisz?
-Życia
(z westchnieniem)

Kupiłem kiedyś działkę z Polsce z jakąs ruderą do wyburzenia. Edyta myślała że Julka się przestraszy, a ta była szczęśliwa 
Mój ogród ! Moje kwiaty! moje drzewa! moje stawy! tylko domek trochę popsuty, tata musi przyjechać i naprawić. 
Po powrocie w Paryżu siedzimy w jakimś parku i z nostalgią wspominam, że lepiej, spokojniej byłoby na naszej trawie w Polsce.
- Ale trawa w Polsce jest MOJA
- nasza
- Nie, MOJA!

Edyta kończy ostre kazanie:
- No i co tak patrzysz na mnie
- Bo taka ładna jesteś -
bez emocji w głosie 

Pięć i pół 


W sobotę włóczyłem się z Julia po pałacach Marais. Ciągle dopytywała się o karety. Więc wyjaśniłem, że w Paryżu było za mało miejsca na trzymanie karet, więc księzniczki miały karety w zamkach pod Paryżem i kiedy chciały wyjechać wzywały je. Tak więc w niedziele nie miałem wyjścia, trzeba było jechać do zamku. Długo wahałem sie czy do Vaux-le-Vicompte czy Chantilly? W żadnym nie byłem, miałem chęc na Chantilly, żeby przy okazji zwiedzić Senlis, ale opinie znajomych i lista filmów kręconych w Vaux-le-Vicompte zdecydowały. 
 

Dla mnie rozczarowanie. Już na wejściu nic nowego dla kogos, kto widział parę zamków w Polsce
Jedyne co zachwycało to olbrzymie ryby w fosie i potem w kanałach. W środku sale z epoki, trochę figur woskowych, eksponujące wydarzenia z 1661. Tu odbywało się słynne przyjęcie podczas którego Dumas próbował osadzić na tronie „żelazną maskę” i jesli chodzi o fakty, to poruszony przepychem, Ludwik XIV zdecydował się odsunąć i uwięzić wszechwładnego ministra, właściciela zamku, Nicolasa Fouqueta. 50 lat później właścicielem zamku był diuk de Villar, bohater jednej z moich ulubionych anegdot. Stąd jego olbrzymie i słynne pamietniki wypełniają jedną z sal.

  

Tylko jedna osoba była szczęśliwa, bo wchodząc do pałacu można za 4 euro wynając stroje z epoki dla dzieci. Więc wkońcu przez 2 godziny księżniczka Julia mogła tańczyć po salonach ubrana w swój ukochany różowy kolor.

No i powozownia z kolekcją pojazdów XIXwiecznych, która potwierdziła moje sobotnie słowa

.

Wdrapaliśmy się na kopułe, chyba najfajniejsza rzecz, niestety Julia z powodu wzrostu nie została wpuszczona.

Potem weszliśmy do piwnic i tu dałem się nabrać. W salce poświeconej architekcie ogrodów, le Notre, usłyszałem o niespotykanych odczuciach optycznych pod statuą Herkulesa na samym końcu ogrodu. Szczególnie miało zachwycić lustrzane odbicie pałacu w kwadratowym zbiorniku pośrodku ogrodu. Poszliśmy! 40 min w jedną stronę! Obeszliśmy kanał poprzeczny z zazdrością spoglądając na mędrców, którzy wynajęli melexy. I … nic! Czy to wietrzyk poruszał wodę i niszczył doznania, czy wody było za dużo albo za malo, czy to ściema.

 Byłem zbyt zmęczony by się wściekać.


 

Następnie podjechałem kilka kilometrów i w Blandy-les-Tours znalazłem prześliczny zamek, z którego właśnie wychodzili ostatni klienci. Coś takiego lubię.
 


Wazny punkt w systemie obronnym Kapetyngów od strony Szampanii obecne obwarowania uzyskał w środku wojny stuletniej za Karolów V i VI. W 2007 ukończono restauracją, o czym informuje 12 minutowy filmik, może trochę zbyt artystyczny, ale dobrze ukazujący zamek i koloryt francuskich dni patrymonium.


Tak jak pisałem opiekując się staruszkami słyszałem wiele ciekawych historii. Pewna staruszka, którą można zaliczyć do elity francuskiej, trochę mnie zdziwiła rzucając podczas rozmowy o antykoncepcji kiedys i dziś (albo o pierwszych razach):
- A mnie mama powiedziała, żebym nigdy! nie odmawiała mężowi.
Obydwie dziewice aż do dnia ślubu, żarliwe katoliczki, matka do tego stopnia, że nie wpuściła przez całe życie do swojego pałacu synowej- ex-rozwódki, a tu taki „zbereźny” tekst 70 lat temu.
Obydwie szczęśliwe mężatki.

Nie jestem krowa

Brak komentarzy



Leżymy koło siebie we trójkę, z dwa miesiące temu:
- Mój jest tata -Edyta prowokuje, usta Julki przyjmują kształt odwróconej podkówki, więc Edyta się wycofuje:

- Tata jest nasz
.
- Jestem wasz. – potwierdzam
- Nie jestes vache, nie masz corde - Julka z kochanym oburzeniem No to wyjasniam i kończę
- Po francusku votre po polsku wasz
Po francusku vache po polsku klooowa – mój kochany, uparty Koziorożec zdecydowanie (z takim kochanym polskim akcentem). Zmęczony byłem, kolejną lekcję gramatyki polskiej odłożyłem na później, ale teraz już jest ok. W tym samym czasie Julia straciła trzy ząbki mleczne. Wzdycha przed lustrem:
- Juz nie jestem mignone.

Arystokrata

Brak komentarzy

Słucham jednym uchem na radiu BFM wywiadu z Henri de Raincourt, ministrem d/s relacji z Parlamentem. Wywiad merytorycznie przenudny, minister odpowiada niczym rzecznik prasowy, ale silnie wyczuwalne napięcie przyciąga uwagę. Dziennikarka jest agresywna, co jest podwójnie dziwne, 1, bo to we Francji 2, bo liberalne radio BFM nie atakuje wprost rządu. Minister odpowiada tenem wyższości, cierpko od czasu do czasu krytykując rozmówczynię. Często wchodzą sobie w słowo , mówią jednocześnie, podnoszą lekko ton, przechwalają się. Dziennikarka kończy z uśmiechem a Wikipedia podaje, że jest pan potomkiem markiza de Sade. to prawda? Zaskoczenie, chwila milczenia, odpowiedź niepewna, choć głos stanowczy: Dokładnie…dodaję często mrużąc oko, że to dodaje koloru życiu.


  • RSS