opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 3.2010

Sądy

Brak komentarzy


Od stycznia znów gram na giełdzie, przez co mniej pisze. Bo gra na giełdzie ma swoje zalety np. wywołuje impotencję, przez co nie traci się czasu na głupoty, ale też i skutki uboczne jak debilizm. Dowód? jak nie gram na giełdzie, to grając w szachy na kurnik.pl mam w rankingu ponad 1400, kiedy gram ok. 1100. Oczywiste, jak sie kilkanaście godzin na dobę myśli o tym co będzie góra za 5 minut, próbować przewidzieć dwa ruchy do przodu – niemożliwe.  I trudno sie pisze z tak ograniczonym umyslem.
W połowie tygodnia sąd francuski skazał na wiezienie bez zawieszenia lekarzy, którzy przez zaniedbanie odpowiedniej dezynfekcji zarazili operowanych groźną chorobą. Bardzo mi się spodobało, że rok wiezienia i 30 tys. grzywny dostał, bezpośrenio niewinny, dyrektor szpitala. I tak według mnie być powinno. Nie tylko kasa, ale i odpowiedzialność. A nie jej przerzucanie.
Ciekawa sprawa, francuskie sądy nie uzasadniają wyroków, są z tego powodu objeżdzane przez Brukselę. Jednak mają olbrzymi autorytet, oprócz skazanych nikt nie kwestionuje wyroków, nikt nie mówi o stronniczości. Są niezależne i kierują sie bardziej duchem prawa niż jego literą.
W Polsce raz miałem do czynienia z sądem. Było ślisko, zjeżdzałęm z góry, na dole Samara próbowała skręcić w lewo, ale nie wyhamowała i stała na środku drogi czekając na możliwość zawrócenia. Ja miałem na pace tylko 750 kg, ale chwilę wcześniej zdjąłem 750 kg i nie chciało mi się rozłożyć reszty, więc wszystko było na przedzie. Chwilę potem Łada wystartowała, poszybowła z 15 metrów i wylądowała na zaśnieżonej łące. Kierowca wyskoczył i zaczął się chwalić Widziałem, widziałem i wiedziałem, że tak będzie. Prorok czy co? Spisaliśmy, poszedłem do swojego ubezpieczyciela, bo miałem autocasco i zaczęły się schody. Samochód kupowałem od byłego szefa, nie spłaciłem jeszcze i był zarejestrowany na niego. Przyczepili sie do ładowności. W dowodzie rejestracyjnym cześciowo na masie całkowitej cżeściowo na ładowności wpisane było 3t. Masy własnej nie było wpisanej. Uznali, że 3t to dopuszczalna ładowność, samochód waży przynajmniej tonę, więc jechałem bez uprawnień. Najweselsze, powtórzyli to w sądzie i wygrali. A nie, jeszcze weselsze było to, że sąd wzywając mnie na rozprowę, poinformował, że, ponieważ oni zapłacili szkodę, to ja musze udowodnić niewiność. Miałem na rozprawie nowy dowód z odpowiednimi cyferkami. Miałem umowę tegoż towarzystwa z taryfą do 3,5 tony. Byłem pewny, że to formalność. Nie miałem adwokata. Dostałem uzasadnienie. Rżniecie głupa i kpina w żywe oczy. Polski niezrozumiały. Kiedys tu je zamieszczę. Jak sie dowiedziałem później, powinienem był poprosić o ekspertyzę samochodu. Więc poprosiłem o obrońcę z urzędu i odwołalem się prosząc o ekspertyzę. W kwestii adwokata bez odpowiedzi. Na rozprawie usłyszałem że moja prośba jest słuszna, ale takimi rzeczami zajmuje się pierwsza instancja, więc skoro tego nie zrobiłem tam, to teraz jest za późno. Nie powiedziano od czego jest druga instacja. 3900 zł + odsetki za 2-3 lata + koszta. Osobiście nie przejąłem się. Jak normalny polski biznesman nic na siebie nie miałem, na etapie bankrutowania potrafiłem się obejść bez przelewów, w miejscu zameldowania nie bywałem, zresztą w kieleckim sami swoi, nawet komornicy. Ale niech coś takiego się trafi gościowi, który za oszczędności życia i kredyt kupił właśnie mieszkanie….
Podobny problem. Syn jednej staruszki, monarchista, z zachwytem opowiadał jak książe Hanoweru (?), ma zapłacić 200 tys. euro za spoliczkowanie dziennikarza. Bo sąd mu wymierzył karę proporcjonalnie do dochodów. W Polsce nie mogłem pojąć dlaczego sklepik na placu targowym płaci takie same kary jak hipermarket. No na początku. Bo potem jakoś kontrolerzy zaczęli się bać dawać mandaty, nawet takie, hipermarketom.

Grecy

2 komentarzy

Ciekawa była reakcja ekonomistów francuskich na kryzys grecki. Pytani czy Grecja powinna opuścić strefę euro? kolejno odpowiadali, że nie ma o tym mowy, ale dobrze byłoby gdyby tę strefę opuściły Niemcy. Właśnie odkryli, że w epoce euro Niemcy jako jedyny kraj strefy sie rozwija się… kosztem pozostałych. Myślałem, że Schroeder to ciota, widząc jak Chirac robi z nim co chce, a tu… po cichu… za jego zasłoną dymną Niemcy dymali wszystkich.
Wczoraj francuska minister sie wygłupiła w wywiadzie pokazując, że nawet nagłówków ekonomicznych nie rozumie. Najdowcipniejsze, zarzuciła Niemcom dumping socjalny, obniżanie kosztów produkcji przez redukcje wypłat. Tu nawet dziennikarze francuscy rechotali porównując siłę nabywczą robotników francuskich i niemieckich. A ekonomistom chodzi o to, ze dodatni bilans Niemiec wzmocnilby ich walute, zwiekszajac konkurencyjnosc innych krajow.
Poszukałem tego wywiadu na onecie, nie znalazłem żadnego komentarza. Szkoda, bo jak przeczytać to widać kto korzysta na euro.


Uważam się za liberała, jeśli chodzi o pryncypia. Bo jeśli chodzi o praktykę, to uważając, że globalizm wypaczył liberalizm, stałem się ostatnio bardziej socjalny, Ale Francuzi, to po prostu komuniści.
Total w 2008 zarobił 13 mld euro, w 2009 8. Najlepsza firma francuska, choć chyba 80% kasy trzepie za granicą. Jeśli chodzi o traktowanie pracownika – ideał (tzn. na terytorium Francji:) ).
We Francji Total ma 6 rafinerii, do których dokłada co roku 1 mld euro. Wobec strat, ekologii i konieczności okresowej kontroli instalacji, której koszt to 60-80 mln euro, dyrekcja rok temu ogłosiła zamiar zamknięcia rafinerii w Dunkierce. Wobec licznych inwestycji w nowocześniejsze źródła energii, obiecano nikogo nie zwolnić, wiekszośc przekwalifikować i zatrudnić w tym samym zakładzie, część gdzie indziej. Nie wiem komu nie obiecano pieniędzy – miastu, departamentowi, regionowi. Rządowi obiecano, że w ciągu pięciu lat Total nie zamknie żadnej innej rafinerii, Od września rafineria nie pracowała, ale płacono jakby pracowała. Nie wystarczyło. Tydzień strajku wszystkich rafinerii Totalu, a tydzień temu związkowcy próbowali opanować siedzibę firmy. Liczyli, że sypiając z dyrekcją, zmuszą ją do nie-zamykania Dunkierki. I potraktowano ich gazem. Chciałem zobaczyć to radosne, pokazowe zdarzenie, ale w związku z wyborami jakoś ciężko było cos znaleźć w telewizji i Figaro. Szukam sobie dzisiaj w necie i szok. Wszyscy, nawet wielcy prezenterzy telewizyjni, uważają ten gaz za niewyobrażalny skandal. I zapłakani zagazowani, którym nie pozwolono sparaliżować światowego koncernu: potraktowano nas jak g…, jak terrorystów, a my tylko chcemy pracować w swoim zawodzie.
Tak sie zastanawiam jaka jest roznica miedzy komunist
ą a terrorystą?

Branki

Brak komentarzy



Czytam Dymitra Samozwańca Czerskiej.
Po śmierci Borysa Godunowa, jego syn Fiodor został koronowany za cara, ale poza Kremlem, powszechne uznanie uzyskał rywal jego ojca. Szybko Fiodor został zdetronizowany, i wkrótce potem wraz z matką zamordowany. Jego siostrę, Ksienię, Dymitr zmusił do zostania nałożnicą. Czerska zapytuje Co czuła, co myślała Ksenia w objęciach człowieka, który przyczynił sie do śmierci jej ojca i na którego polecenie zamordowano jej matkę i brata?
 Gdy czytałem historie po- trojańskie, uderzało mnie jak łatwo branki akceptowały swój los. W Iliadzie Andromacha jest idealną matką i żoną. Achiles zabił w walce jej męża Hektora. Po zwycięstwie wrogowie zabili jej syna. Według jednej wersji zrobił to Odyseusz, według innej syn Achillesa, Neoptolemos. I ona potem, oddana w podziale łupów temóż Neoptelemosowi, kontynuowała jakby nic bycie kobietą idealną dla człowieka, która zniszczył jej szczęście. Urodziła mu trzech synów… Aż sięgnąłem do dramatu greckiego. Nie pamietam, czy w Andromasze czy w Trojankach Eurypides mówi, że jedna noc wystarczy, żeby zniszczyć nienawiśc kobiety do mężczyzny.
Z punku widzenia męskiego to zapewne rodzaj samosprawdzenia sie, obycia z niebezpieczeństwem. Tylko co myślec o Alboinie, królu Longobardów, zdobywcy Italii. Był geniuszem? Chyba. W 568 przed wyprawą, wspólnie z Awarami zniszczył panstwo Gepidow, rządzonych przrz Kunimunda. Ten, zaatakowany z dwóch stron, zdecydował sie zmierzyc najpierw z Longobardami. Jednak jego armia została rozgromiona a on sam zginął, podobno zabity osobiście przez Alboina. Z jego czaszki Alboin kazał sobie zrobic puchar, patere. Chyba bardzo lubil ryzyko, skoro po smierci pierwszej zony, córki Chlotara frankijskiego poślubił córkę Kunimunda, swoją brankę, Rozemundę.
Wyprawa była pasmem sukcesów, których ukoronowaniem było zajęcie w 572 ważnej twierdzy w Pawii. Wkrótce potem, został zamordowany za sprawą Rozemundy .
Zdenerwowała się nieco wcześniej w Weronie, kiedy się dowiedziała, że właśnie piła z czaszki swego ojca.
Pomogł jej przyjaciel i mleczny brat Alboina, Helmegis, który nosił zaszczytny tytul Skilpor, czyli nosiciel tarczy. To on doradził wciągnąć do spisku siłacza Peredeusa. Ten początkowo nie chciał, ale kiedy zajarzył, że właśnie przeleciał królową, a nie, jak myślał,  jej dwórkę, zmienił zdanie. Swoją drogą ciekawe jakie były motywacje Helmegisa, jeśli zaakceptował sposób argumentowania Rozemundy.
 Jak pisze o Alboinie kronikarz Paweł Diakon, ten najwaleczniejszy i najodważniejszy z ludzi, zginął jak debil, zadźgany podczas sjesty. Modercy działali prawdopodobnie w porozumieniu z Longinem, egzarchą Rawenny, przedstawicielem Bizancjum, bo kiedy nie zdołali przejąć władzy, schronili się u niego, nie zapominając zabrać skarbu królewskiego i jedynej corki Alboina, Albsuindy. Rozemunda mając nadzieje poślubić Longina i powrocić na tron Longobardów, dała do wypicia Helmigisowi trucizne. Ten zorientował się za późno, ale zdążył jeszcze zmusić królowę do skosztowania, pociagając ją za sobą do grobu. Longinus przekazał Albsuinde i skarb do Bizancjum.
To chyba najciekawsza z historii tragicznych branek, potwierdzająca przy okazji przesłania wielu mądrości ludowych.

Pierwsze trzy lata w Paryżu mieszkałem na poczatku ulicy Seine. Naprzeciw Luwru, kolo uroczego Mostu des Arts. Panorama z okna tamtejszego WC zdobi ten blog. Potem ulica Honore Chevalier, wprawdzie parter z oknem na ulicę, ale okolica też sliczna, miedzy Ogrodem Luksemburskim a Placem i kościołem Saint Sulpice. Także przeprowadzka w styczniu 2006 do 17 dzielnicy, z pracą w podparyskim Sceaux, coś zmieniła.
Od roku mieszkam w geometrycznym środku Paryża, 3 dzielnica, Marais:) Mimo, że zwiedzam nie kierowany jakąś pasją lecz tylko z pewnego rodzaju żadzy wiedzy, to jednak
kiedy jadę samochodem do pracy,
koło licznych pałacyków Marais przepuszczając bandy żydowskie pędzące do szkół, koło merostwa, wieży św. Jakuba od Rzeźników, przekraczam Sekwanę, przejeżdżam przed katedrą, znozu most na Sekwanie
i albo miedzy kościołami Saint Julien i Saint Severin i potem przed Panteonem i Val de Grace
albo bulwarem nadbrzeżnym aż do Wielkiego Druta
kiedy wracam koło Ogrodu Luksemburskiego, przez plac Saint Michel, przepuszczam na ulicy Archives hordy pedałów przetaczających się z jednej knajpy do drugiej, kiedy patrąc na lesbijki, przegapiam zwalniające sie miejsce do parkowania
to …lubię Paryż.

Mogę pomóc?

3 komentarzy

Wysłałem dokumenty, żeby założyć konto giełdowe na platformie internetowej, mającej filię w Polsce. Pojaził sie problem: nie istnieje żaden dokument potwierdzający mój polski adres. Po zymianie licznych maili problem został rozwiązany. I dlatego kocham rodaków, bo większość z nich się stara zrobić wszystko co mozliwe.
 We Francji jest inaczej: masz problem? to masz problemm jak go rozwiążesz, my zrobimy swoje. Chyba dwa lata temu w Carrefourach mieli na plechach Mogę pomóc? He he Spróbuj potrwebować pomocy to się zdziwisz. Jak nie wiesz gdzie co znaleźć co dziesiąty ci wskaże, co trzeci wskaże kierunek regału nie ruszajac sie z miejsca, reszta nie wie albo to nie ich dział.
 Siostra miała ubaw jak nie nawet nie próbowali szukać jej drugiego buta do pary i wysłali ją do konkurencji. A zajmowała sie dziećmi wlaściciela sieci sklepów.
Miesiąc temu mówiło sie o bankach, ktore zamukają rachunki klientom bez krawata, Wystarczy coś powiedzieć, że się bank nie podoba, a dwa dni potem sie dostaje pism, ze w ciagu 30 dni konto zostanie zamknięte, jestem pewien, że ci awanturujący sie to imigranci. Francuzi, są spokojni, wiedzą, że nikt nie jest zobowiązany im świadczyć usługi. I to jest druga strona monety, lepsza dla Francuzow. W Polsce denerwowało mnie przekonanie, że klient ma zawsze racje, pogarda klienta dla sprzedawcy. JA PLACE!!!! Wiec tańcz wokół mnie, bo jak nie to pojde do innego. Pracowalem w hurcie wedlin i ciagle slyszalem placz sprzedawcow, ktorzy żalili sie ze klienci chca tylko środki szynki… itd Nikt nie myslał, że sklep musi zarobić. Jak wyjdę to choćby potop. No i teraz nie ma tych sklepikow, a ja robie na czarno we Francji. Jedną z rzeczy, które tu mnie uderzyły najbardziej, to fakt, że klienci, również u rzeźników, nie wybrzydzaja. Na blogach onetu, IroPolacy wyżywają sie na Polsce i jeden z ulubionych tematów, to debilni, bezczelni sprzedawcy, którzy proszą o drobne.Przecież ich psim obowiazkiem jest je mieć. A tym debilom nie chce sie rano jechać do banku. Znalem mnostwo wlascicieli sklepow i naprawde walcza o bilon. Bilonu jest z definicji mało, bo koszt produkcji przewyższa jego nominał, wieć rząd oszczędza. Z bankow wybieraja markety. Nie stac ich na maszyny. Dawniej ratowali ich ksieza i Cyganie. Cyganie na Zachodzie, ksieza…. Wiec pozostaje tylko pytac klienta. I nie sa jedynii w Europie. To samo mam w piekarniach francuskich, kioskach. Przy biletach do metra pisza, ze jak nie masz odliczone to… i niekiedy sa wrecz chamscy. Miałem ubaw jak kolega zbaraniał kiedy gośc mu powiedział, że mu nie sprzeda biletu. Kolega wielkopańskim, pogardliwym ruchem rzucił drobne, mowiąc o złej pracy sprzedawcy. Ale czy ona była zła? Tak i tych polskich biznesmanów. Czy można im sie dziwić, że nie im nie oplaci jechac do banku zeby moc wydac za gazete na ktorej zarabia 0,3.


     


  • RSS