opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 11.2008

Przegrywam. Idąc koło parku w Sceaux, słyszałem kiedyś rozmowę dwóch blondynek. Matka mówiła po polsku, córka po francusku. Podobno to częste. Chciałem tego uniknąc, ale przegrywam. W zasadzie jestem zdecydowany się poddac, stawiam tylko symboliczny opór. Pod wpływem szkoły Julia mówi o sobie: Żulia. I co raz wiecej francuskiego. Wprawdzie jestem jeszcze tatą, ale kiedy dzisiaj ja bawiłem się z misiem, a ona z P(B)abouchkiem, mówiła o sobie papa Żulia. Bierze coś od nas Merci. C’est gentil- tak po francusku, bezpłciowo. I urocze mieszańce „Sioku encore”. Od Edyty przyjęła czysto polski zwrot a może nie?. Przy okazji mam dowod, że Edyta nie kupuje wszystkich ciuchów jakie ogląda.
Mimo tego rodzynka, pogodziłem się z klęską.

Gorzała

Brak komentarzy


Zobaczyłem dzisiaj reklame wódy, Sobieski. Wydała mi się debilna z powodu napisu Made in Pologne. Na końcu znajdował się odsyłacz na dól, gdzie objaśniono: Fabrique en Pologne. Nie wiem czy to pół po angielsku, pół po francusku to pomyłka i nie wiem po co to objaśnienie. Ale w sumie początki są zawsze trudne, zwłaszcza promowania marki POLSKA we Francji.
Trzy lata temu z powodu plakatu reklaującego Wyborową stałem się zwolennikiem Kaczyńskich. Wcześniej uważałem ich za hałaśliwych pajaców.
Kilka tygodni przed wyborami czytałem o tym jak sobie francuski właściciel Wyborowej robi sobie jaja z umowy prywatyzacyjnej. Zwalnia ludzi, ogranicza produkcje, czyli odwrotnie niż sie zobowiązal, a zajmuje sie upychaniem po Polsce swoich win.
I kilka dni po zwycięstwie Pisu, zobaczyłem na wszystkich ulicach reklamy Wyborowej. Dwa dni później w gazetach.
Uwierzyłem, że wreszcie kapitał zagraniczny się kogos przestraszył. I kierowany tą nadzieją bronie Kaczyńskich na necie do dzisiaj
Strasznie dwulicowe wydaje mi się jak Francuzi krytykują nas za korupcje. Jednemu, którego zresztą bardzo lubie i podziwiam, powiedzialem, że ludzie Zachodu maja maja stosunek do korupcji jak antyczni Rzymianie do homoseksu. Byc pasywnym – degeneracja, byc po drugiej stronie – super. Zachod skorumpowal, zdegenerowal naszych poltykow i jestesmy w neokolonializmie, jak Murzyni w RPA 20 lat temu. Od czasow Bieleckiego kazdy rzad broni bardziej biznesu zachodniego niz polskiego.
Nie rozumiem jak to było możliwe, że Telekomunikacja Polska kupiła od France Telecomu prawo do użytkowania jego znaczkaza 1,4 %  OBROTU co roku.
Albo afera Michelina, który transferował zyski z Olsztyna do Francji poprzez zakup starych licencji i maszyn. Rząd nie protestował, dopiero posiadający niemieckiego właściciela BRE. Afera się skończyła wykupem akcji mniejszościowych udziałowców przez Michelina, który pewnie do tej pory spokojnie robi swoje.
Nie mogę rozumiec jak to możliwe, że Ikea, produkująca najwięcej na polskim Pomorzu, drożej o 10 %sprzedaje swoje wyroby na Pomorzu niż w Paryżu.
Jaki pozytek z hipermareketow wyjetych spod prawa polskiego, nieplacacych nic, czyszczacych producentow z gotówki. jaki pożytek z fabryk telewizorow jesli sie placi grosze Polakom a telewizory sprzedaja drozej w Polsce niz za granica.

Dzikowy skarb

2 komentarzy


Tarło ustać nie mógł z radości. Oto walczył pod okiem księcia i w jego obronie. Teraz bitwa się kończy widoczną już klęską wroga, a nim słońce stanie na południu, on już będzie w drodze do swoich, z łaską książęcą, ze sławą i łupami. Jeno przejście odwalić, skoczyć na koniu w skrzęt, pomóc prędzej skończyć. Obejrzał się za Dzikiem, który tą samą myślą wiedziony pobiegł po konie. Nagle Tarło uczuł pchnięcie w piersi. Postąpił krok w tył i zwalił się prawie pod nogi księcia. W błękitnych jego, rozświeconych zapałem i radością oczach zaświtało zdumienie, a potem żal niezgłębiony. Żal za życiem, które się właśnie miało zacząć. Rozkołysane nadzieją, nabrzmiałe uczuciem młode serce przygwoździła zimna strzała. Drgnęło jeszcze parę razy i bezsilnie stanęło.

Pod koniec podstawówki Bunsch był moim ulubionym autorem. Czytałem wielokrotnie prawie wszystkie jego powieści. Teraz moje lęki przywołuję często powyższy fragment.
   Cztery ostatnie lata były ciężkie. Edyta się zajmowała Julią. Ja musiałem pracowac 6 dni w tygodniu wychodząc o 8, wracając o 22. Pomagałem chorej, przemiłej staruszce. Niestety jej najstarszy syn, zarozuumiały debil, stary kawaler przeszedł na emeryturę i wrócił do matki. Jego obecnośc zmieniła idealną pracę w udrękę. Nie chciałem ryzykowac bezrobocia, więc się męczyłem. Ostatni rok był pechowy.
Kupiłem samochód, nie sprawdziwszy kosztów, zarejestrowalem go we Francji – ponad 1000 euro.
Zamknąlem stratne pozycje giełdowe 31 grudnia, zaksięgowane zostały 3 stycznia – zapłaciłem 1500 podatku od pieniędzy, których nie zarobiłem. No w sumie powyższe to może raczej głupota niż pech, ale zawsze dobrze zwalic winę na kogoś.
Popsuły się komputer, pralka, mnóstwo czajników i mnóstwo małych rzeczy.
Edyta kupiła pracę za 1500 euro, poza tym musiałem wziąśc tydzien wolnego żeby poznała pracę co kosztowało ponad 400 euro. Ta która sprzedawała pracę to według mnie cos pośredniego miedzy cwaniarą a oszustką.
Nawidziło nas sporo lekkich chorób.
Nie wiem dlaczego URSSAF domaga sie ode mnie 15 tys. euro.
Zabrali nam CMU- pelne ubezpieczenie zdrowotne.
Spadki na giełdzie.
I wreszcie powinno się zacząc dobrze dziac. Julka poszła do szkoły. Edyta pracuje. Przenegocjowałem sobie godziny pracy teraz pracuje dwa razy po 12 godzin i 4 razy po 4,5 za te same pieniądze. I znacznie zmniejszono mi zakres obowiązkow.
Staruszka której kiedyś pomagałem poprosiła mnie, żebym kilka nocy w tygodniu i wieczorów spedził u jej ciotki. Pieniązki są bardzo sympatyczne i nie musiałbym nic robic. Tak, że chyba wreszcie bede mogł pisac tego bloga i drugi o historii, czego pragnę od 3 lat. I oszczędzac pieniądze.
I będąc na progu szcęscia, boję się. Nie czytałem Fausta. Z tego co slyszałem jak tylko gośc stwierdza, że jest szczęśliwy, zostaje pozbawiony wszystkiego.  Coś podobnego razi mnie w nas, Polakach. Boimy się byc szczęliwi, boimy się przyznac, że jesteśmy szczęśliwi. Zazdrościłem zawsze Francuzom, że bycie szczęśliwym uważają za stan naturalny.

Kobieta

2 komentarzy

       Ulubiony rysunek Jujki przedstawia Galla Anonia. Dyktuje: „I tak cesarz Henryk, pokonał króla Bolesława… albo Nie! Napisz! I tak król Bolesław pokonał cesarza Henryka.  Nastepny, Księga henrykowska, pierwsze zdanie po polsku daj a jac pobruszę, a ty poczywaj. Usłyszawszy to kobieta, krzyczy cud się stał , trzeba to w księdze zapisac.
Właśnie taki cud się przydarzył wiec zapisuje. Siedzę sobie po turecku na łóżku, oglądam telewizję, jem pomarańczę. Edyta jak to kobieta Nie możesz sobie talerza podłożyc Odpowiadam Podłożyłem reklamówkę, to praktyczniejsze. i usłyszałem Przepraszam. Takie szczere, naturalne, błyskawiczne. Po tylu latach. No wczesniej zdarzało mi się usłyszec, ale albo z kpiną albo z wsciekłościa.  
Miesiąc temu Edyta poszła do pracy. Nie wiedziała na którym piętrze, nie wiedziała czy w ten wtorek czy następny i spóźniła sie ponad pół godziny. Przez telefon próbuje znaleźc rozwiązanie. W końcu słyszę głos pelen wysiłku: No dobrze, moja wina.
 


  • RSS