Wsiadamy do tamwaju. Wszystkie mijesca siedzące zajęte. Julia robi mały spacerek i wzdycha oh, non! Mechants!. Jakaś facetka się roześmiała i próbowała ustąpić jej miejsca.
To mechante jest częste. Dziecko zabierze zabawke. Mama nie te ubrania chce założyć, tata za wolno Dorę włacza.
Ale gorsze jest angielskie fak! Coś upadnie, nie działa – od razu jest fak! tak naturalne, że mimo postanowienia  ignorowania  śmiejemy się ciągle. Chciałbym to nagrać.