Wychodzę sobie dzisiaj rano do pracy. Szukam 25 euro, które wczoraj wieczorem położyłem na biurku. Jest 5 euro. Przypomina mi sie, że wczoraj widziałem Julkę spłukującą toaletę i szybko się ewakuującą.
Kilka godzin później poinformowana o wczystkim Edyta dzwoni. Dała Julii 5 euro i spytała:
-Co to jest?
-Fujcik.
-Co z tym trzeba zrobić?
-Do kosza.
- Nie do kosza. Za to można kupić ciastka czekolady…
- Fujcik!
Pocieszam się, że pięcioeurówka stara i zniszczona a dwudziestoeurówka była nowiutka, więc może się jeszcze znajdzie.