opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 6.2008

Wracając z Normandii do Paryża wydłużyłem trasą, aby odwiedzić kilka miejsc. Widzieliśmy śliczne mosty normańskie, ujście Sekwany, pare zabytków.

Jumieges jest jednym z miejsc, które mi sie podobały najbardziej, olbrzymie ruiny romańskie, wieksze od paryskiej Notre-Dame.
Trochę pobłodziłem i dojechałem do resztek klasztoru, wzdłłuż zakola Sekwany. Polecam ten błąd innym. Jest śliczne.
Ruiny dwóch kościołów. Notre- Dame była olbrzymiim. Jeszcze teraz, po utracie iglic  wieże mają  po 46 m.  Nawa była z XI w, chór z XIII. ale tylko troche kamienii pokazuje  gdzie był.
 Imponujące.
Obok mniejszy kościól św. Piotra, tylko dla mnichów. Przedsionek i pierwsze przęsła miał z czasów Karolingów, reszta to 13 i 14 wiek.
Wiecej http://architecture.relig.free.fr/jumieges.htm



Saint Martin de Boscherville
posiada dobrze zachowany kościół romański Saint Georges z 1080-1125. Jednolity. Bardzo ładny. Sklepienie późniejsze, z XIII wieku. Na lewo znajduje się ciekawy kapitularz. Niestety, nie wiedziałem i nie zadzwoniłem do bramy.


Caudebec jest prześlicznym miasteczkiem. Na zdjeciu interesujący kościół budowany od końca XIV wieku do XVI. Henryk IV nazwał go najpiękniejsza kaplicą królestwa. Nie zwiedziłem go bo był pogrzeb. Jest też tu Dom Templariuszy, którego nie miałem czasu znaleźć. Jednak największą zaletą miasteczka jest jego historyczny klimat. Robi wrażenie przeniesionego z innej epoki. Renesans? Nie wiem.

Edyta próbuje uczyć Julkę co to jest matczyny autorytet. Ja na wszystko sie zgadzam, chyba że jest to niebezpieczne dla Julii. Edyta czasem próbuje coś wyegzekwować bo to tylko zeby potwierdzić swój autorytet. Byłem bardzo z siebie zadowolony bo miałem wrażenie, że jesli mówie zdecydowanie  Nie!  Julia mnie zawsze słucha. Ale przed ostatnia kąpięlą, kiedy tłumaczyłem, że trzeba, że będzie czyściutka itd. usłyszałem Nie! identyczne jak moje. Krótkie, zdecydowane. I moja koncepcja autorutetu rozsypała się jak domek z kart.

Wakacje 2007: Falaise

Brak komentarzy


Falaise było celem pierwszej z wycieczek po Normandii. Jedna z ważniejszych twierdz Wilhelma Zdobywcy, jak widać bardzo duża.

 
Donżon Henryka I Beauclerca i wieża Henryka II Plantageneta. Ogólnie denerwują mnie takie zamki. Odnowione ślicznie w środku, z jakimiś wystawami pseudo-historycznymi za które sobie nieźle liczą. Juz wolę zwiedzać ruiny. Eh! Jumieges, Lanleff, Tonquedec, Paimpol, Thaon.  Tu, najciekawsze sa makiety średniowiecznych machin wojennych.
 
Kościoł Sait Gervais na pół nawy romańskiej (na zdjęciu) pół gotyckiej. W sumie kazda epoka cos dorzucała. Strasznie zdewastowany w 1944.

Poniżej bardziej romański kośćiół Notre-Dame w Guibray . Kiedyś to było pod Falaise, teraz w Falaise. Chór z absydamii z końca XI wieku(przypominający St-Ouen w Caen), w środku podobno ciekawe kapitele romańskie  – transept i nawy boczne. Nie zwróciłem uwagi, musze popatrzec na zdjecia.

Ogólnie wycieczka raczej rozczarowująca. Wszystko takie nijakie.

Julka mówi coraz więcej. Od 2 tygodni tatuś, od tygodnia mamusia. Dzisiaj rano Edyta była w kościele, Julia przyniosła spódniczkę, odchyliła gumkę piżamek, pokazała między nogi i powiedziała : Nie ma kuku. Zamarłem, czego sie uczą w tej garderii?. Nadzieja zauważyła spódniczkę i spytałem: Nie ma majtek?. Potwierdziła.

Bedąc w Normandii jak zwykle szukałem czegoś ciekawego i mniej znanego i po długim i wyczerpującym śledztwie wyszło mi, że czymś takim może być zamek w Courcy. Jak wynika m. in. ze strony www.mondes-normands.caen.fr
powstał w XII i XIII wieku. W tym czasie fortyfikacje były potrójne. Z obwarowań miasteczka nie zostało nic, z niższych fotyfikacji zamku niewiele. Pozostały okazałe fortyfikacje zamku. Podjechałem z trudem, bo nie było żadnych oznakowań. W fosie pasły się krowy i gęsi, na obwarowaniach bramy podobizna dużego psa i informacja, że to on tu trzyma straż. Po wahaniach pojechałem dalej. Powiedziałem o tym znajomym. Usłyszałem, że Normanowie nie są skłonni do współpracy. Zacząłem szukać na necie i z radością zobaczyłem, że fotograf strony, skarbca wiedzy o świecie normańskim, też nie wszedł dalej niz ja. Dopiero autor pagesperso-orange.fr/chateaux-forts-normands pokazał wiecej ale zakazywał innym zwiedzania, gdyż widok dewastacji jakich dokonał właściciel miejsca, galijska wersja taliba, grozi atakiem serca.

Ciekawostka miasteczka jest to że właściciele posesji sa poodgradzani od ulixy i od sąsiadóe ponad  dwumetrowymi kamiennymi murami. To tez charakterystyczne dla mentalności normańskiej.
Kościół w miasteczku (Saint-Gervais albo Saint-Germain) posiada chór romański, ciekawy zwłaszcza na zewnątrz. We wnętrzu nie było nic ciekaewgo – tak mi się wydawało. Cyknąłem tylko zdjęcie tablicy ku czci 1 Armii Kanadyjskiej, nawet na nią nie spojrzawszy. Dopiero w domu zobaczyłem, że są to oznaczenia Brygady Maczka. Przeczytałem więc stronkę o bitwie pod Falaise i się dowiedziałem, że ów słynny korek od butelki, czy jak to nazwano, był właśnie w Courcy. Odwiedziłem średniowieczne kościoły wokół Courcy i uderzyło mnie, że prawie wszędzie ulice przedkościelne nosiły miano 1 Polskiej Dywizji Pancernej.


Cmentarz polski w Urville-Langannerie napotkałem  jadąc  z Caen do Falaise, tuż przy drodze. Ponad 700 mogił żołnierzy brygady Maczka. Przeczytałem tablice kolegów z Ameryki, którzy przeżyli i dosyć często myśle teraz o gościach, którzy zginęli za wartości, które teraz, w dobie Unii Europejskiej są bez wartości. Jak wielu innych zginęło przez wieki.



  • RSS