Wydaje się, że dzieci łatwiej łapią francuski niż polski. Większość słów francuskich jest jednosylabowa. Ogólnie sa krótsze. Tak, że Julia łatwo złapała bonjour, au revoire, tiens, oui, po polsku czysto mówiła tylko „nie”. Inne słowa przekręcała niemiłosiernie. Koniec – oki, dziekuje – kuje, upadło – pało. I akcent. Wreszcie dzisiaj usłyszałem polski jak trzeba. Podczas bojki, okładany poduszką usłyszałem „a maś, a maś”. A potem „nóż”, może z takim lekkim „ś” na końcu.