To jedno w większych miasteczek Ile-de-France. Z tydzień temu w wiadomościach tv zobaczyłem info stamtąd. O pierwszej w nocy dwóch gości popijało na balkonie. Znudzeni, zaczęli strzelać w mur naprzeciwko. To chyba niezbyt rozrywkowe, bo wkrótce zaczęli celować w okna, gdzie się świeciło. Potem w przechodniów. Oddali prawie 100 strzałów i najciekawsze, nikt nie złożył skargi. Jedyny, który o tym opowiadał (przez tłumacza) to armeński imigrant nie znający francuskiego. I tak legło w gruzach jedno z moich wyobrażeń o Francji, przekonanie, że Francuzi ufają instytucjom swojego państwa