opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 8.2004

Upadek autorytetu

4 komentarzy

Co dwa tygodnie jest we francuskiej jedynce jakies podsumowanie. Pisalem o komediach, wspominalem o piosenkach, ale najwiecej jest ocen roznego rodzaju dowcipnych wydarzen. Gafy politykow, artystow i dziennikarzy, przypadkowo zarejestrowane, badz badace efektem pulapek dowcipnych dziennikarzy. Dziwne reakcje. Niespodziewane zdarzenia. Kulturalna dyskusja, po chwili wyzywanie od Zydow i chlapanie woda. Rekoczyny po klotni. Dziennikarze prowadzacy dyskusje tracacy nad nia kontrole. Spikerzy ktorym smiech nie pozwala mowic. Motocyklista, chyba rajdu Paryz-Dakar, ktoremu bagno calkowicie polyka potocykl. Inny, ktory komentujac swoja jazde przez mikrofon, po trzecim upadku w ciagu 30 sek., zaczyna wyzywac mikrofon, jako sprawce dekoncentracji. Motokrosista, ktory nie mogac po raz n-ty wyjechac z dolka, najpierw mowi, nastepnie pokazuje kamerzyscie co ten powinien zrobic, a w koncu zaczyna ze wsciekloscia rzucac kamieniami. Przy tym spokojny komentarz drugiego, niewidocznego bohatera wydarzenia. Punkowie przerywajacy wywiady. Jospin, ktory najpierw przewraca sie jak dlugi, a potem sobie przytrzaskuje teczke. Johny Holliday, najwieksza gwiazda piosenki francuskiej, zapytany czy sie interesuje futbolem, opowiadajacy o swej znajomosci z Zazim. Itd. Najlepsze dla mnie bylo jak inna, niezyjaca juz legenda piosenki francuskiej, Serge Gainsbourgh, ktorego piosenke „Je t’aime. Moi, non plus”, spiewana z zona, Jane Birkin, slyszal kazdy, wita w Paryzu Whitney Huston. „Jestes genialna (po fr.). I want fuck you (org.)”. Do tego reakcje prowadzacego Michela Druckera i samej interesujacej. Super. Lubie te programy, choc komentarze ze studia sa tak denne, ze wykorzystuje je do zrobienia herbaty itp. Rzecza, ktora mnie ostatnio w nich zainteresowala, jest czeste pojawianie sie w nich Chiraca. Jak czytam polski net, to instytucja prezydenta jest przedstawiana jako tabu dla mediow francuskich i autorytet dla spoleczenstwa. A teraz dostrzegam, ze od czasu konfliktu z Sarkozzym media masowo smieja sie z prezydenta. W dwoch ostatnich ocenach smiesznych sytuacji, raz pierwsze, i raz drugie miejsce, zajal Chirac, skandujacy wraz z tlumem nazwiska pilkarzy francuskich przed finalem MS98. Nieznajacy zadnych poza Barthezem i Zidanem, zagubiony, z rozpacza w oczach szukajacy w glowie nazwiska, przewaznie potrafiacy dopowiedziec tylko ostatnia sylabe, a czasem nawet tej nie, robi wrazenie zalosne. Umarl krol…

Adieu

1 komentarz

Adieu Skladajaca sie z dwoch czesci po 90 min., francuska epopeja o wojnie w Algierii, z 2003, w rezyserii François Luciani. Wyst. Thomas Jouannet (Laurent), Mélanie Doutey (Evelyne), Catherine Jacob (Georgette) i in. Ogladalem poltora roku temu i w piatek zaczalem pisac notke o tym filmie, w odpowiedzi na komentarz Onki, kiedy Korzeniowski popsul mi humor. Dzisiaj przyszedlem do staruszki po 19-tej i zdazylem obejrzec na TV5 ostatnie 40 min. W sumie najciekawsze. Mlody, bogaty idealista, chyba dziennikarz, dostaje powolanie. Bierze udzial w walkach. Sprzeciwia sie gwaltom i mordom. Ciekawe, ze Francuzi bez problemu przechodza nad wyczynami swojej armii i swoich obywateli zwolennikow OAS. Najciekawsza jest jednak koncowka. Nie rozumiejac retoryki de Gaulla porucznik prosi kapitana o wyjasnienie przemowienia. „-To koniec, wycofujemy sie stad – A harkowie? (muzulmanie, Arabowie walczacy po francuskiej stronie) – Nie rozumiesz. Zostawiamy. Jak w Indochinach. Robimy jeszcze raz to samo – Dobrze, ze nauczylismy ich dobrze walczyc. Na pewno sie przebija. w odpowiedzi kapitan spojrzal na niego jak na idiote. W nastepnej scenie kapitan dezerteruje z czescia zolnierzy. Domyslam sie, ze przywiazani do kraju, chca przylaczyc sie do Arabow, ale nie jestem pewien. Zwierzchnicy, po przybyciu na miejsce, rozdzielaja arabski oddzial porucznika, nastepnie rozbrajaja. Bohater filmu interweniuje u przelozonych: – Zostawmy ich chociaz bron. -Badzcie realista. Z bronia czy nie i tak sa juz zabici przez FLN. Porucznik sie chce zbuntowac ale zostaje ogluszony. I potem najpiekniejsza scena. Francuzi odjezdzaja, a Harkowie gonia samochody, probuja na nie wejsc, zlapac sie, sa odpychani kopani. A w dali juz czekaja Arabowie z FLN z flaga i pistoletami… Jedno z pytan we francuskiej edycji „Milionerow”: Jakiego napisu nie ma na fladze francuskiej. Wolnosc. Rownosc. Braterstwo. Wiernosc. Za 1500 €.

Korzeniowski

4 komentarzy

Po zdobyciu zlotego medalu dziennikarze francuskiej telewizji spytali go czy bardziej czuje sie Francuzem niz Polakiem, czy bardziej Polakiem niz Francuzem. Odpowiedzial dyplomatycznie, ze bardzo wazna jest dla niego Normandia, ze czuje sie tam kochany itd. W porownaniu z Normandia Krakow wypadl cienko. Nie wszystko zrozumialem, ale cos mowil, ze Francja w tej dziedzinie nie ma tradycji medalowych wiec ten sukces… Mam prawo do niesmaku? Myslalem, ze dla kogos silnego istnieje na to pytanie tylko jedna odpowiedz „zdecydowanie bardziej Polakiem” i mozna gadac o drugiej ojczyznie itd. W sumie raz tylko widzialem go w realu. Podjechal zlotym Citroenem, ktorym jechal po zloto w Atenach (taki byl napis) na Pachonskiego 8 i znajacy go od lat parkingowy pobiegl mu pokazac jego zdjecie z audiencji u papieza w gazecie. Super podobalo mi sie jak rozmawiali. Ideal skromnosci. Zreszta identycznego wywiadu Korzeniowski udzielil francuskiej telewizji po zdobyciu zlota na MS w zeszlym roku w Saint Denis. Myslalem, ze zle zrozumialem. Szukalem tego wywiadu w polskim necie. Nie znalazlem. Poszukam jutro we francuskim. Wiem. Jestem zawiedziony.

Zakupy

1 komentarz

Razem z Edyta, postanowilismy wczoraj zrobic wieksze zakupy spozywcze. Najtansze sklepy w Paryzu to „Ed”. Niestety nie ma zadnego w poblizu Ogrodu Luksemburskiego. Przynajmniej ja nie znam. Majac do wyboru ten w strone Alesii, w strone Montparnasu i ten na Rivoli. Wybralismy ten ostatnii, najdalszy. Na most Saint Michel musielismy wchodzic przejsciem podziemnym metra, bo skrzyzowanie Quai de Conti i bulwaru St. Michel bylo zabarierkowane. Przedarlismy sie, lecz przed Consiergerie napotkalismy nastepny, jeszcze silniejszy punkt oporu przeciwnika. Dokonalismy proby obejscia od strony katedry, ale na nastepnym moscie napatkalismy obwarowania nie do przejscia. Wprawdzie wywiad doniosl, ze nastepny most jest nie broniony, ale podejrzewajac probe wciagniecia nas w zasadzke, wycofalismy sie, lupiac w drodze powrotnej sklep „Fromprix” na ulicy Mazarina. Niestety, nie obeszlo sie tam bez strat. Duza czesc Paryza wylaczona z ruchu, nawet pieszego, mnostwo policji itd. Francuzi swietowali 60 rocznice oswobodzenia Paryza, wkroczenia do niego 2 dywizji gen. Leclerca. W calym Paryzu bylo mase imprez. Glowne uroczystosci calkiem jak w czasach Brezniewa w Moskwie. Choc tak maszerowac nie naucza sie do konca zycia. Jak sie na to patrzy to z jednej strony odzywaja sie kompleksy, z drugiej rozbrzmiewa smiech politowania. Hitler po wizycie w Paryzu mial powiedziec ze kiedys trzeba go bedzie zniszczyc. Dowodcy go nie posluchali. W tym samym czasie w Warszawie nie mieli skrupulow. Smiech powstaje jak sie widzi rozmach uroczystosci i porownuje z wkladem francuskim w walki. Czytalem w historii II wojny sw. Olgierda Terleckiego, ze wiecej walczylo wowczas w regularnych armiach Polakow niz Francuzow. Teraz slysze historykow francuskich, ktorzy prawie z placzem mowia o wielkiej porazce, jaka byla nieobecnosc Francji w Jalcie. Smieszy mnie ten ich patos. Przeciez ostatnio przegrywaja wszystkie wojny. Mimo wszystko dopatruje sie w tych obchodach jakiegos sensu. Budowanie poczucia wiezi, patriotyzmu itp. Nie moge zrozumiec tylko o co chodzilo w czerwcu z, rowniez, 60 rocznica ladowania Amerykanow w Normandii. Jak to skomentowal jeden z autorow dowcipow rysunkowych, to nie bylo ladowanie tylko inwazja. Wszystkie gazety, non stop telewizja, przez dwa tygodnie walkowaly ten temat. Czyzby juz zaczynali wchodzic Amerykancom… Mimo wszystko zazdroszcze im tego, ze zawsze sa po wlasciwej stronie.

Anegdota

Brak komentarzy

W tym samym tomie dziennika Herling opowiada anegdote. Zaraz po wojnie rzad emigracyjny wyslal profesora Folkierskiego do Watykanu z ostrzezniem, ze wyslanie legata do ZSRS katolicy polscy moga uznac za uznanie wladzy sowieckiej. Pius XII odpowiedzial „Tak, ale nam chodzi o Rosje”. I tu wg mnie jest pointa anegdoty. (Dla Grudzinskiego jest nia riposta Folkierskiego, ktory na slowa papieza „Ale coz zrobic, Rosja nie chce” wykrzykuje „Niech beda dzieki opatrznosci, ze przynajmniej Rosja nie chce!”). Zmienilo sie chyba tylko w Watykanie. Dla Francuzow jestesmy malym krajem kolo Rosji. I moze jestem prymitywem, ale choc nie lubie ruskich, to zawsze mam radoche jak Francuzi zle wychodza na wlazeniu im w ….

Swarzedz

Brak komentarzy

Pierwszy raz, odkad tu jestem, uslyszalem wiesci z Polski, jako jedne z pierwszych w glownych wiadomosciach na jedynce. Zreszta wogole to chyba czwarty raz sobie przypomnieli, ze jest taki kraj. Uslyszalem jakis wykrzyknik oburzenia(niewiarygodne, niesamowite) i Polska wiec popedzilem przed telewizor. Pokazali tak jakas fabryczke z oddali, ze wydawala sie mniejsza od typowej mleczarni na wsi. Powiedzieli o absurdalnych oskarzeniach, no bo jak to mozliwe, zeby Francuz byl terrorysta. Przesunely sie w tle jakies olbrzymie pojemniki, ale jakbym nie czytal netu, do glowy by mi nie przyszlo, ze to gaz. Potem juz rodzina, czlonkowie jakiegos konkursu, chyba fotograficznego. To taki dobry chlopak jest. Turysta. Fotograf. Pasjonat. „Jak tak, to wszyscy jestesmy terrorystami”. Potem doslownie przetlumaczyli rzecznika sadu w Poznaniu, ale tylko zarzuty. Sami dodali strasznie watpiacym tonem, ze sie mowi, ze mial slady materialow wybuchowych na rekach. A on tylko objechal fabryke i ja sfotografowal. „W Polsce po jej zaangazowaniu w Iraku bardzo powaznie bierze sie zagrozenie terrorystyczne” Ogolna wymowa: „wspanialy mlodzieniec francuski padl ofiara polskiej paranoi.”

FASADA ZACHODNIA

Jest chyba najbardziej symetryczna ze wszystkich na swiecie.

Mozna rozroznic piec poziomow:

  • 1. trzy portale, przedzielajace wsuniete w nisze posagi kolejno od lewej, sw. Szczepana (Saint Etienne), personifikacje Kosciola i Synagogi, oraz sw. Dionizego (Saint Denis)
          
  • 2. galeria krolow.

    border=”0″>Obecnie wiekszosc zrodel podaje, ze 28 posagow przedstawialo podobizny starozytnych krolow Izraela. Poniewaz fasada zachodnia jest poswiecona Marii, mialo to podkreslac pochodzenie Marii. Tak to widzial glowny rekonstruktor swiatynii, genialny Viollet le Duc. Jednak odtwarzajac kosciol po zniszczeniach rewolucyjnych, posiadal swoja wizje idealnej katedry i ona miala glowny wplyw na jego decyzje. Odtwarzal katedre nie taka jaka byla ona ok 1340 roku, lecz taka jaka wedlug niego powinna byc. Jesli ktorys z tworcow sredniowiecznych nie rozumieli tak dobrze ducha sredniowiecza jak dziewietnastowieczny wizjoner, musieli po wiekach uznac swoja nizszosc. Niektorzy uwazaja, ze byly to podobizny krolow francuskich. Tak sadzil Bernard de Montfaucon, uczony benedyktyn z Saint Germain des Pres i tak sadzil motloch paryski kiedy zrzucal ich glowy podczas wielkiej rewolucji. (Podobny problem dotyczy portalu kosciola Saint Germain des Pres.) W 1977 odkryto pod hotelem Moreau 21 orginalnych glow i umieszczono je w Muzeum Sredniowiecza Cluny. Szacuje sie ze pochodza z okresu 1220 – 30. Poniewaz glowy maja roznorodne typy, przypuszcza sie, ze pracowali nad nimi rozni rzezbiarze.

      

  • 3. pietro rosety, poprzedza ja tzw. galeria Dziewicy zlozona z balustrady i posagow (Dziewica z dzieciatkiem w centrum, Adam na prawo, Ewa na lewo). Roseta jest miedzy dwoma oknami z podwojnymi arkadami.. Wypelnienie nad nimi jest ozdobione „slepym okiem” (oculi aveugles).

        
    Adam powstal ok. 1258 i pierwotnie znajdowal sie w poludnowym ramieniu transeptu, na zewnatrz. Tak jest widoczny na rysunkach z XVIII. Orginal zachowal sie do naszych czasow, jest w Cluny, lecz podobnie jak katedra, moze nawet jeszcze bardziej, tak zawziecie byl rekonstruowany w XIX w, ze nie wiadomo, ile jest tego prawdziwego orginalu:).

  • 4. sliczne arkady z znajdujaca sie nad nimi galeria (tzw „a jour”- dzienna). Z niej robilem zdjecia umieszczone 7 lutego. Arkady spoczywaja na smuklych kolumienkach. Posrodku, miedzy arkadami przeswituje szczyt nawy i iglica
  • 5. dwie wieze o kwadratowych podstawach, przebite dwoma otworami okiennymi wyposazonymi w „abatsons”. Nigdy nie posiadaly przeznaczonych im iglic. Wzbogacil je za to le-Duc o maszkarony i inne detale: kilka pokazalem 7 lutego. Inne
       
  • Poza tym dzwony. Widzialem ten w wiezy poludniowej (lewej). Cienizna.

Attention … cz. 3

Brak komentarzy

cz. 1 21 maja W ktorym roku powstal pierwszy parlament swiata? 930 Islandia ile Francuzow na 100 przymierzalo ciuchy partnera? 56 ile singli sprzedal Presley w liczbie ponad miliona egzemplarzy za swojego zycia? 27 ile przygod bez „pojutrze” miala srednio Francuzka? 5 ile Francuzow na 100 zaakceptowaloby udzial w reality-show? 20 Ile czlonkow zalogi ma Quen Mery II 1253 w ile minut po rozpoczeciu „Odysei kosmicznej 2001″ poda pierwsze zdanie? 24 ile miliardow ludzi zylo do dzisiaj (17 I 2OO4)? 81 ilu Francuzow zostalo kanonizowanych 578? (16 stycznia 2004) ile lat miala najmlodsza nr 1 tenisa? 16, Martina Higgins

Saint-Julien-le-Pauvre

Brak komentarzy

Kosciol sw. Juliana polozony na brzegu na przeciw katedry istanial juz w 507. Jest wiec jednym z najstarszych kosciolow Paryza. Byl jedna z szesciu bazylik merowinskich, ktorych istnienie w 582 roku potwierdza Grzegorz z Tours. Biskup-kronikarz podczas pobytu w Paryzu mial sie zatrzymac w jego zabudowaniach. Sa spory co do patrona. Jeden z trzynastowiecznych poetow nazwal go meczennikiem przypisywano wiec patronat kilku swietym Julianom: de Brioude, (od miasta w ktorym zostal sciety w 304), du Mans, l’Hospitalier (Szpitalnikowi) lub le-Pauvre (Ubogiemu). Poniewaz kosciol, polozony nieopodal mostu (Petit Pont), na skrzyzowaniu najwazniejszych tras, od niepamietnych czasow, oferowal podroznym schronienie, najlepiej nadawal sie na glownego patrona ten ostatni swiety, zyjacy w IV w. w Galii. Kiedy podczas polowania gonil on jelenia, ten zawolal do niego: „Julianie! Julianie! Powstrzymaj sie, ty zabijesz swojego ojca i swoja matke”. Udal sie wiec do Germanii. Tam wskutek osobistych zalet objal wysoka funkcje na dworze, ozenil sie i zyl szczesliwie. Jakis czas pozniej, kiedy byl na polowaniu, przybyli jego rodzice i jako biedni cudzoziemcy zastali polozeni przez pobozna malzonke w lozu malzenskim. Kiedy Julian wrocil, myslal, ze zabija niewierna zone i jej kochanka. Chcac odkupic zbrodnie, rozdal wszystko ubogim, nastepnie razem z zona zamieszkal nad brzegiem Aube, w Plancis, kolo miasta Arcis w Szampanii. Poniewaz byly to niebezpieczne okolice zbudowal tam schronisko dla podroznych i osobiscie przewozil ich przez rzeke. Pod koniec zycia przyjal w schronisku tredowatego. Zajal sie nim wraz z zona. Rankiem nastepnego dnia chory zniknal, a w jego pokoju malzonkowie znalezli krucyfiks i pismo informujace, ze pokuta dobiegla konca Kosciol zostal zniszczony, calkowicie lub powaznie, podczas najazdow normanskich w IX w. Wspolnota 50 benedyktnow z Longpont zalozyla tu w 1120 klasztor i poczawszy od 1160-1165 rozpoczela budowe kosciola, w duchu przesiaknietym sztuka romanska, co wyjasnia miedzy innymi jego plan architektoniczny, charakterystyczny dla XIw. Czuc rowniez wplyw katedry, ktorej pierwsza czesc okonczono ok. 1170. Budowe kaplic i czesci dolnej choru szacuje sie na1165-1170, 1170-80 nawy, a 1210-40 gornej czesci choru i pierwotnej fasady. Stal sie jedna z wazniejszych parafii Uniwersytetu, ktory rozwijal sie w XII w. wokol ulicy obok. Nazywala sie ona kolejno des Écoliers, rue des Écoles, rue du Feurre albo du Fouarre(Scholarzy, Szkol i ?:(nie znalazlem ).Ta ostatnia nazwa pochodzi od slomy na ktorej siedzieli scholarze, podczas gdy prowadzacy zajecia korzystali z krzesel i ambon. Mimo ze mieszkal tu Dante, modlil sie w tym kosciele, okolica miala wtedy zdecydowanie zla slawe. W XIII w mieszkal tu rozpustnik(?) Nicole. Obok znajdowal sie kwartal rzeznikow. Wiekszosc studentow byla zebrakami, wagabundami spiacymi pod golym niebem i zywiacym sie obierkami, zyjacymi blisko zlodziei i innych zloczyncow. Kiedy jednak uniwersytet przeniosl sie na wzgorze sw. Genofewy i jego okolice rozpoczal sie upadek klasztoru. W dalszym ciagu wybierano tu rektorow, aż do 1524 r., kiedy to studenci, niezadowoleni z wyniku, wywołali burde. W 1651 r. kosciol byl tak zniszczony, ze musiano rozebrac gotycka fasade i dwa pierwsze przesla oraz odnowic sklepienie nawy. Longpont sprzedal go w 1653. Nabywca, Hotel-Dieu, uczynil z niego prosta kaplice podlegajaca Kosciolowi sw. Seweryna. Zamkniety w 1793, stal sie spichlerzem z sola i pozostal magazynem az do 1826. (Chociaz gdzie indziej przeczytalem ze w 1805 cesarz zwrocil go szpitalowi, ktory uczynil z niego kaplice dla zmarlych.) Przywrocony wtedy do kultu, zostal nieco przerobiony przez Gau i Huvé. Wraz z rozbiorka starego Hotel-Dieu, kosciol „zawieszono” i rozwazano umiejscowienie tam lapidarium lub Szkoly Sztuk Pieknych. W 1889 zostal przekazany kosciolowi melchickiemu, czesci kosciola bizantyjskiego, ktore uznalo autorytet papieza, lecz podlega patriarsze Antiochii. Jego jezykiem liturgicznym jest grecki lub arbski; msza odprawiana jest wedlug porzadku, rytu wschodniego wymagajacego obecnosci ikonostaza (przegroda z trzema drzwiami oddzilajaca nawe od sanktuarium). Ten wykonany przez artyste z Damaszku, posiadajacy 4 ikony po bokach drzwi, ponad srodkowymi ukrzyzowanego Chrystusa, a NMP i sw. Jana nad bocznymi, postawiony zostal w 1901. Saint Julien jest budowla mala – dlugosc 21,8m (do 1651 28m) szerokosc 16,4, wysokosc 10,6 – na prostym planie czteroprzeslowa nawa, z bocznymi, ale bez transeptu, zakonczona chorem w ksztalcie absydy. Dwie apsoidalne kaplice zamykaja nawy boczne. Elewacja dwupoziomowa. Nie wiem czy to widac na zdjeciu, ale sciany zawnetrzne naw bocznych, jak ta widoczna na zdjeciu ponizej nie sa pionowe, lecz odchylone na zewnatrz Drzewa skweru René-Viviani, wsrod nich najstarsze drzewo w Paryzu, przyslaniaja nieco przypory nawy polnocnej, ale absyda i absydiole sa widoczne doskonale, ze swoimi przyporami i wystepami (weskok, ryzalit), ze swoimi oknami otoczonymi obramowaniem doryckim, ze swoim gzymsem (corniche) de modillons i gzymsem (moulure) ciaglym, od nizszych okien absydy, ktory sie przedluza na absidiole poludniowa. Ta jest wyposazona w wiezyczke z kretymi schodami. Jak to zobaczylem pierwszy raz przypomnial mi sie rysunek w ksiazce do V klasy podstawowki jednego z pierwszych, romanskich kosciolow w Polsce, sw. Idziego w Krakowie. Absidiola polnocna jest zreszta krotsza z powodu obecnosci kolo „chevet” cudownej studni, po ktorej pozostal slad: kwadratowy kamien, ktory ja kiedys przykrywal (tak pisze slownik; bylem; kamienia nie znalazlem). Ponad powstalym w 1651 portalem, wznosi prosty fronton przebity przez okulus. Portal sklada sie z czterch pilastrow doryckich, dzwigajacych entablement (?)i metopy. Jest poprzedzony przez dziedziniec zajety po prawej przez donice rzymska, znaleziona na ulicy Saint Jacques. W tym miejscu znajdowala sie studnia cembrowana. Pierwotnie wewnatrz kosciola, w 1927 umieszczona zostala za nim. Po lewej znajduja sie resztki fasady gotyckiej z wystajaca przypora i kolumienkami zaznaczajacymi poczatek galerii. Za nimi znajduje sie obecnie zachrystia posiedajaca kilka kapiteli lisciastych (à feuillage), pochodzacych ze starego portalu. Mozna tam rowniez zobaczyc dziwna rzezbe brodatego krola, „wypalana w ziemi”, (glina?), znaleziona w 1826. Nawa glowna i boczne sa szersze niz znajdujace sie na ich koncu absyda i absidiole, co jest modyfikacja planu po 1170. Kosciol liczy ok 150 kapiteli, wszystkie oprocz jednego z roznorodnymi motywami roslinnymi. Jednak nie wszystkie sa orginalne, wiele ,z nich to efekt rekonstrukcji i uzupelnien Nawa polnocna, jak i konczaca ja kaplica (niegdys swietych Blazeja i Ludwika) jest sklepiona przez krzyzujace sie ostre luki, tworzace cztery cwiartki. Te opadajac na sciane kosciola wspoltworza tam filary wiazkowe, skladajace sie na przemian legle z 3 lub 5 kolumienek. Kropielnica kaplicy zostala ustawionawa w miejscu drzwi, dajacych dojscie do Hotel-Dieu. W tej nawie bocznej znajduje sie rowniez piekny pulpit, wykuty w XVII w w zelazie. A takze nagrobek zmarlego w 1820 filantropa, barona de Montoyon. W kaplicy spoczywaja szczatki Juliena de Ravelet i pieknej Margueritte, jego siostry. ostatnich przedstawicieli znanego juz w sredniowieczu z powodu ciagu zbrodni rodu Ravelet z zamku Tourlaville kolo Cherbourga. Biedacy mieszkajacy wokol niego mieli drzec, kiedy sie mowilo o Raveletach.Jeden z nich po zgwalceniu corki wasala, „posadzil” ja w ziemi na stojaco i w grze w kregle zabil ja uderzeniem kuli. Inny zabil ksiedza podczas mszy. Julian i Malgosia byli znani w calej Normandii z igraszek kazirodczych. Zostali scieci 2 grudnia 1603, na placu Grève. Poludniowa nawa zostala przerobiona, naprawiona w 1651, a jej sklepienie zostalo odrestaurowane w 1826 i pozniej w 1836 przez Halleya. Opadaja na filary wiazkowe z trzech kolumn. Kaplica, widoczna w glebi na zdjeciu nizej zbudowana na takim samym planie jak analogiczna w chorze, sklada sie z jednego przesla ze sklepieniem podzielonym na 6 czesci i absidioli na koncu, sklepionej polkoliscie z czterema ostrolukami opadajacymi na kolumienki. Wczesniejsze przesla sa maja tradycyjnie sklepienia podzielone na cwiartki Nawa ta ma 38 kapiteli. Rzuca sie tu w oczy NMP wykonana w drewnie z XVIIw i kamienna plaskorzezba zmarlego w 1445 Henry Rousseuau, wychodzacego z grobu i blagajacego Chrystusa na krzyzu. Nawa glowna ma sklepienie kolebkowe. Prawdopodobnie kosciol nigdy nie posiadal planowanego sklepienia gotyckiego, a w 1651 drewniana prowizorke zastapiono obecnym sklepieniem. Przed chorem sa na nim dwa luki opadajace na cztery filary o ksztalcie krzyza. Dwa oddzielaja chor od kaplic bocznych. Bardziej znane sa te miedzy nawa glowna a bocznymi. W kapitelu zachodniego filara liscie akantu zostaly opracowane szczegolnie finezyjnie; w poludniowym wystpuje jedyny motyw figuratywny: cztery harpie z rozpostartymi skrzydlami, rozdzielone przez liscie akantu (podobne w Saint-Germain-des-Pres i Notre-Dame). Te czesc oswietlaja dwa blizniacze okienka . Chor konczy polkole na trzech scianach. Cztery ramiona sklepienia ostrolukowego lacza sie w „kluczu” z glowa ludzka. Podstawa oltarza glownego ozdobiona jest plaskorzezba z XIVw ukazujaca Chrystusa na krzyzu. Niestety, przyslania to ikonostaz. Kosciol jest maly, ciezko jest zrobic z tego powody zdjecia. Dlatego kilka jest skladanych i jak widac komputer mial problemy z perspektywa. Zeby zrobic zdjecia oswietlonego kosciola pojawilem sie w niedziele ok 13, kiedy konczylo sie nabozenstwo melchickiego. Niechcialem cykac podczas mszy wiec czekalem. Caly czas zawodzili, troche mi to sie kojarzylo z mnichami buddyjskimi, az zaczela mnie glowa bolec.

Przypadkowy bohater

Brak komentarzy

Znajoma powiedziala na gg: „ale i tak smutno- umarl Milosz”, skwitowalem odruchowo „e tam”. Tlumaczac jej swoj punkt widzenie tlumaczylem jednoczesnie sobie swoij punkt widzenia”. Ze poezji nie lubie, pisalem juz. Z jego prozy czytalem tylko „Rodzinna Europe” i przegladalem „Zniewolony umysl”. Z „Rodzinnej Europy” pamietam tylko rozdzial o wyzszosci jezyka rosyjskiego nad polskim w liryce. Przekonywujacy. Pare razy widzialem go w telewizji. Zdobyl moj szacunek jako erudyta.Utkwilo mi w pamieci jak czytal Stepy Akermanskie w telewizji. Przeszedlem wszelkie szczeble edukacji i nie wiedzialem ze sie „burzany” czyta przez „r z” jak „marznac”. Zreszta Edyta Gorniak tez do tej pory nie wie. Nie wiem dlaczego nie podoba mi sie, ze „Zniewolony umysl” byl skierowany do czytelnika zachodnioeropejskiego. Moze chodzi mi o to, ze nic nie skierowal do Polakow. Zwlaszcza po 1989. Znajoma mowi, ze rozslawil imie Polski, sprawil, ze sie o niej mowilo. Mysle, ze bylo odwrotnie. Gustaw Herling- Grudzinski w „Dzienniku pisanym noca” w 1970 czy 1971 nabija sie sie z Iwaszkiewicza. Ten mianowicie zalil sie, ze Nobla dostal ktos z owczesnej Europy Wschodniej (chyba jakis Czech), nie Polak. W zwiazku z tym, ze nagroda literacka jest przyznawana kolejnym srodowiskom geograficznym lub jezykowym, bal sie ze perspektywa wyroznienia Polaka odsunela sie na dalsza przyszlosc. Herling wysmial przy tym „ambicje” Iwaszkiewicza, ktory sie uwazal za najbardziej godnego Nobla. W 10 lat pozniej kolo zatoczylo krag, padlo na Polaka, padlo na Milosza. Stal sie autorytetem. Nie mozna miec do niego zalu, ze sie nie zajal ratowaniem „biednego kraju”, ze wolal propagowac poezje itd. Nie powiem zlego slowa o Miloszu. Ale mnie denerwuje robienie z niego nadczlowieka, nie wiem kogo… Byl sobie poeta, pisarzem. Umarl. Kwiatki. Zaduma. Ale teksty w necie „Wszyscy wielcy wyybrali sobie ten rok na odejście… kto bedzie walczył o ten świat, gdy tylu Wielkich juz nie ma??” mnie mecza. To znaczy ze jakby pociaganal 10 lat dluzej byloby lepiej? Aha, no tak, umarlo kolejne marzenie ze ktos za nas odwali robote. I jest coraz ciezej bo ich coraz mniej. Moze mi ktos znajomy scharakteryzowac i ocenic poezje Milosza, w oparciu w wlasna lekture? Prosze na GG.


  • RSS