opdar blog

Notre Dame de Paris, plein soleil, harmonie bleue

Wpisy z okresu: 11.2003

Prawdziwe Paryzanki

Brak komentarzy

Nie gram na gieldzie. Wtopilem w poniedzialek i czwartek i robie sobie przerwe. Wiec dzis zrobilem eksperyment. Kiedys czegos potrzebowalem i kliknalem kilka osob, nikt nie odpowiedzial. Wiec teraz powiedzialem czesc wszystkim Polkom na gg w Paryzu, majacym adnotacje dostepny lub zaraz wracam. Bylo ich dokladnie 15 sztuk. Odpowiedziala jedna. Powiedziala czesc i wlaczyla niedostepny. Kiedys gosc z czata gieldowego, dal mi nr swojej kolezanki. Odezwalem sie, mowiac ze jestem jego znajomym. Powiedziala, ze wychodzi. Po dwoch tygodniach powiedzialem „czesc”, dostalem automatycznie blokade. Nie potrafie zrozumiec, co one widza w tych Arabach.

Wieczor

Brak komentarzy

Wczoraj, o 19-tej na Arte lecial film dokumentalny o Narwi, zielonych plucach Polski. To straszne. W latach 70-tych rzad dokonal regulacji 40-km odcinka rzeki, nie pytajac miejscowej ludnosci o zdanie. Byly obrazki chlopow wozacych mleko do mleczarnii w bankach na rowerach, ich zon dojacych recznie (dojarka tez), wozow ciagnietych przez konie, starych Ursusow. Ale ogolne wrazenie bylo pozytywne. Raj dla lubiacych spokoj. Potem zaczalem ogladac francuski film podobny do JAGa. Glowna role grala Alexandra Vandernoot. Grala cienko, bardzo cienko. Swoja droga, jak 10 lat temu ogladalem film, w ktorym wygrala 13 mln frankow (tytul chyba „13 mln zyczen”) wydawala mi sie ludzaco podobna do Sharon Stone. Tylko mnie? Podczas ogladania zajalem sie obrobka zdjec w komputerze znlazlem funkcje laczaca kilka zdjec o wspolnych elementach. Niestety tylko w poziomie, np. w panorame. Nie potrafilem znalezc funkcji laczacej w pionie. Musialem je ogracac o 90°, laczyc i odwracac z powrotem. W dodatku, strasznie sie zwieksza objetosc zdjec przy laczenie. Z dwoch zdjec – ok 450 kB kazde powstalo jedno 7.7 mB. Dopiero kiedy na jedynce skonczyl sie film, zauwazylem, ze na „m6″ leci „Buntownik z wyboru”(m6 zostawila chyba amerykanski tytul „Will Hunting”). Ogladalem kiedys ten film w telewizji, bardzo mi podobal i bardzo go chcialem zobyczyc. Jest super, nawet z ta zalosna scena psychoanalizy („to nie twoja wina, to nie twoja wina, to nie twoja wina”) A tu taki pech. Nie jechalem rano metrem i nie wzialem gazety z programem. Przelaczylem raz w toku filmu, zeby zobaczyc co tam leci, ale jak zobaczylem emanujacego dobrocia Robina Williamsa, to przelaczylem. Lubie bardzo tego aktora, tylko patrzec na niego nie moge. Nawet „Stowarzyszenie Umarlych Poetow” ogladalem tylko 15 min. Dziwna sprawa. Tak cenie dobroc u ludzi, a nie potrafie przetrawic najbardziej dobrotliwej twarzy jaka znam. Genialni sa w „Buntowniku” Matt Damon i Ben Affleck. Dla pierwszego to wg mnie najlepsza rola w zyciu. Drugiego zauwazylem dopero wczoraj, jak ogladalem ostatnie 30 min. Potem zaczela sie „American History X”, zaczela sie ciekawie. Edward Norton gra neofaszyste, ktoremu zlodzieje samochodow, przerwali otrzymywanie przyjemnosci od innego (tez chyba neofaszysty). Zastrzelil dwoch z trzech. Nie wiem czy jako zlodziei, czy jako Murzynow, czy sie zdenerwowal bo mu samochod zdewastowali czy chodzilo mu o tego goscia zostawionego w lozku. Fakt ze z tatuazami, swastykami Norton wygladal orginalnie. Ale nie chcialo mi sie slychac na sluchawkach wiec wylaczylem. Kiedys obejrze.

Opdar

Brak komentarzy

Drugi raz przyjechalem do Paryza 1 lutego 2002 r. Nie mialem pracy, wiec przesiadywalem w kafejce EasyInternetCafe na Saint-Michel. Ktoregos dnia siedzialem kolo Rumuna, ktorego matka byla Polka. On przesiadywal na IRCu i miedzy innymi na kanale „polska”, gdzie flirtowal z przemila „julka” z Gdynii. Troche mu pomagalem w dyskusji i mnie to tak zaciekawilo, ze spytalem sie go jak wejsc i sam sprobowalem. Czat wtedy widzialem go jako zbiorowisko zboczencow i zlosliwcow, ktorzy wszystko wykorzystaja przeciw mnie, wiec wymyslilem jakies falszywe imie – Darek i nazwisko. Probowalem wejsc pod roznymi pseudonimami, ale na IRCu jest tak, ze jesli tam napiszesz nick ktory juz ktos ma to cie wywala. A ze to chyba najpopularnijszy czat na swiecie wiec mnie wywalalo i wywalalo az wpisalem opdar i przeszlo, i zostalo. Dobre jest bo nikt takiego nie ma, nie myli sie wiec. Nie brzmi ladnie, wiec nie jestem nagabywany. Nie jestem do konca pewien, ale chyba jest od „OPcja DARek”. Jak w koncu wszedlem to zaczepila mnie „nika^^” i byla tak mila osoba, ze czatowalismy mnostwo. Obiecalem, ze sie spotkamy, ale jak po kilku miesiacach napisalem, ze jestem w Polsce, to… znikla. Ale jak na czacie pojawila sie „julka” to mnie rece swedzialy i nie wiedzialem jak zaczac gadac. W dodatku bylo mi glupio przed Ilie, ze mu dziewczyne zaczepiam. Prawie mnie zatkalo, jak drugiego dnia czatowania ona mnie zaczepila. Smiesznie sie udowadnialo na dwa komputery, ze nie jestesmy ta sama, robiaca sobie zarty osoba. IRC ma te zalete, ze widac IP komputera rozmowcy. Nie ma tej zalety inny czat, na ktorym momentami duzo bywalem, czat na wp. Tam sie pojawilem rok pozniej. Siedzialem sobie wieczorem w kafejce w styczniu 2003, kiedy przeszly dwie sliczne dziewczyny i siadly naprzeciw mnie za przegroda. Po chwili slyszalem „wybierz randka”, „nie wpisuj paulina, bo jestich mnostwo”. Mialem akurat otwarta „wp”, wiec kliknalem „czat”, byla m. in. randka, wiec kliknalem, wpisalem opdar, zobaczylem „paulinkaaaaa” wiec kliknalem, napisalem „czesc” i uslyszalem okrzyk paniki: „odezwal sie, odezwal sie ktos co robic?” i spokojny glos „spytaj sie ile ma lat i jak mniej niz 30, to niech spada”. Potem spytalem „skad klikasz?” i uslyszalem „nie pisz! i tak nie uwierzy”. Napisala jednak, ze z Paryza. Potem w toku rozmowy spytala, czy znam kogos w Paryzu. Odpowiedzialem, ze znam ja i zza przegrody uspakajacy glos „tylko tak bajeruje”. Widocznie im sie bilet skonczyl, bo wyszly w pol slowa. Widzialem je potem pare razy w kafejce, nawet swoj komputer udostepnilem, ale nie przyznalem sie do tej rozmowy.

Praca

1 komentarz

moja zaczyna sie ok 19-tej. Opiekuje sie w nocy staruszka. Po przyjsciu podaje jej kolacje. Przewaznie je kawalek camemberta, maly serek Danona i jakis owoc. Czasem cos podgrzewam, ale nie pamietam kiedy ostatnio. Myje po tym dwa sztucce, zamykam okiennice i odkrywam lozko w jej pokoju. O 20-tej ogladamy dziennik i po nim jakis film. Okolo 22:30 chodzi spac i wstaje ok 7-ej. Robie jej kawe, ktora je wraz z krokma chleba lub kawalkiem bagietki, z maslem i dzemem, otwieram okiennice, zakrywal jej lozko i ok 8-ej wychodze. Jestem po to zeby ja asekurowac kiedy chodzi, bo choc chodzi samodzielnie opierajac sie na czteronoznej lasce to dwa razy upadla i byla w szpitalu. Drugi powod to wstawanie. Czasem jest tak slaba, ze nie potrafii sama wstac z lozka tzn z poziomu przemiecic sie do pionu. I jesli by w nocy potrzebowala isc do toalety, powinna mnie zawolac. Teoretycznie. Bo w praktyce jest tak mila, ze wstydzi sie wolac i jak sobie mowimy dobranoc, prosi, ze jesli w nocy sie obudze, zebym do niej zajrzalal. I faktycznie chodze, zagladam i 1-2 razy na noc idzie do toalety. Ostatnio bierze srodki nasenne wiec przewaznie raz. Dwa razy mnie zdziwila, bo zobaczylem ja w przedpokoju. Okazalo sie, ze sama wstala z lozka i poszla do ubikacji. Wprawdzie argumentowala, ze juz wczesniej byla dwa razy i nie chciala mnie fatygowac trzeci, ale fakt ze sobie poradzila beze mnie i widmo utraty pracy mnie przerazily. W tej pracy wysypiam sie lepiej niz kiedy pracowalem. Wczesniej myslalem, ze w Paryzu nie da sie isc spac wczesniej niz o drugiej. Teraz chodze ok 23. Poza tym nie spotkalem osoby ktora znosilaby tak dobrze francuski. Jak mowie ze czegos nie rozumiem, od razu wyjasnia innymi slowami tak ze rozumiem. Jestem zmuszony do ogladania filmow francuskich, albo po francusku co tez dobrze wplywa na moj jezyk. Tak, ze wstyd sie przyznac, ale jak staruszka czuje sie lepiej, to mnie ten fakt martwi. Nie rozumiem skad u niej tyle pogody ducha. Urodzila sie w Belgii, uwaza sie za Belgijke, a mieszka we Francji i nie lubi Francuzow. Jest antysemitka a nazywa sie Hoffmann. (tlumaczy, ze ilosc „n” czy „f” dowodzi ze nie jest to zydowskie nazwisko tylko niemieckie). Nie znosi Arabow, a po smierci meza w 1969 r. dostala mieszkanie w dzielnicy, gdzie biala ludnosc sie wyprowadza, a naplywaja Murzyni i Arabowie, stanowiac w tej chwili zdecydowana wiekszosc. Jest rasistka, a ma dwoch synow. Jeden ma czarna zone z Martiniki, drugi zyje z jej kuzynka ponad 40 lat. I ta synowa to faktycznie zolza. Jej maz, syn szefowej byl w dyrekcji poczty, wiec ma super emeryture, a ona kradnie tesciowej podczas wizyt butelki z woda po 0.28€. To jakas paranoiczna nienawisc. Jak sie matka zali synowi, to on do mnie, ze to dziwaczenie z powodu starosci. A staruszka ma racje, choc tez nie moglem uwierzyc, bo jakby mi ta butelke wody dawala za darmo to nie wzialbym, bo nie chcialoby mi sie niesc. Zreszta jaka staruszka? W lutym bedzie miala 97 lat. Mowila zreszta, zebym za 10 lat jej dal znac, co u mnie slychac. Opowiadala, ze jak syn przedstawil narzeczona, to jej maz sie spytal:”Z tym chcesz sie zenic?”, a ona uspokajala, ze lepsza dobra czarna niz zla biala. I w nagrode dostala 40 lat nienawisci i przekabacono jej dobrego syna. Mimo to jest bardzo wesola osoba. Chyba cierpi, ze nie wszytsko rozumiem. Ale podczas wizyt osob mowiacych plynnie po francusku smieje sie i zartuje jak nastolatka. Najfajniej jak sie z syna nabija, ze nie jest Francuzem tylko pol-Belgiem. Jego autentycznie trafia. Ostatnio jej mowilem zeby sie spytala, czy ten jego akcent to flamandzki

Koncowka tygodnia

Brak komentarzy

Chodzilem w piatek i sobote po ksiegarniach i grzebalem w necie. Zeby poprawic francuski, chcialem kupic bilingwiczne wydanie jakiegos sredniowiecznego historyka, a nastepnie go przetlumaczyc, wspomagajac francuski lacina i odwrotnie. Ale niestety, nie znalazlem nic interesujacego. Pawel Diakon, Kasjodor i Fredegar sa tylko po francusku, a Grzegorza z Tours benedyktyni w Tyncu wydali w zeszlym roku. Troche mi szkoda pieniedzy, zeby kupic osobno po lacinie, osobno po francusku. Zreszta podoba mi sie tak jak to jest w „Belles Lettres” na lewo tekst lacinski, na prawo francuski, nie trzeba wertowac dwoch ksiazek. W sobote jeszcze bylem w katedrze eksperymentowac z aparatem. Przerobilem literke M. W niedziele korzystajac z slicznej pogody zrobilem zdjecia zewnatrz kosciola Saint-Germain-l’Auxerrois. Przy okazji przypomniano mi, ze Karol Wielki zostal kanonizowany.

Rugby

Brak komentarzy

Francuzi przegrali z Anglikami w polfinale australijskich mistrzostw swiata w rugby 7:24. Tu, ten sport jest popularniejszy niz w Polsce i czesciej go mozna ogladac Zmienilem zdanie w jego temacie. Kiedys wydawalo mi sie ze to jest to sport dla silnych tepakow, teraz to chyba najinteligentniejsza gra. Akcje doprowadzajace do tego, ze skrzydlowy, nie niepokojony przez nikogo, swobodnie robi przylozenie, otrzymawszy podanie po wczesniejszym sciagnieciu przeciwnikow gdzie indziej, przypominaja mi szachy. Wspolgranie sily, refleksu, szybkosci i zwrotnosci, tak u zawodnika jak i wykorzystanie tego zespolowo wymaga takiego myslenia jakie mi imponuje. I dobrzy sa w tym Francuzi. Ich druzyny dominuja w pucharach eutopejskich. Ostatnio chyba wygrala Tuluza. Teraz w Australii brylowali tak, ze przed meczem, bukmacherzy angielscy na nich stawiali. Ale, moze to wynik kleski sprzed okolo 2 miesiecy, mieli jakis kompleks, jakis lek, bo zagrali nijako. Pierwsze punkty Anglicy zdobyli przejmujac pilke po tym jak ona kozlowala chwile obok Francuza, ktory tak ja lapal, jak by sie bal, nie tylko jej, ale i murawy. Willkinson dostal pilke i zdobyl 3 pkt kopnieciem. Ciekawe, ze rzadko widuje zawodnika, ktory probuje zdobyc punkty kopnieciem, poza nim. Robi to czesto i skutecznie. Potem Francuzom sedziowie przyznali przylozenie. Obona angielska zaczekala z zatrzymaniem zawodnika do ostatniej chwili i chyba nawet ten ktory przykladal nie wiedzial, czy bylo przylozenie czy nie. Sedziowie ogladali zapis video i zastanawiali sie 5 minut. Potem chyba byl karny i Francuzi prowadzili 7:3. I tyle ich bylo. Poprzedni mecz tych druzyn skonczyl sie wynikiem cos ok. 40:8. Ogladalem tylko te fragmenty, kiedy Francuzi nie zdobywali punktow i nie potrafilem sobie wyobrazic jak to zrobili. W tym polfinale, te 7 pkt, zdobyli fuksem.

Nagrywarka

Brak komentarzy

Mlodsza siostra postanowila sobie kupic nowy komputer. Stary notebook, kupiony 31 V 2003 r. Sony fr215c, (procesor Athlon 2200, twardy dysk 40, wewnetrzna 256, czytnik DVD, nagrywarka CD, wspanialy monitor) zaoferowala mi za 1000 €. Zgodzilem sie juz wczesniej i w sobote, razem z druga siostra mowiaca perfekt po francusku uderzylismy do Surcoufa, olbrzymiego sklepu komputerowego, gdzie jest wszystko, co tylko wiaze sie z informatyka, kupowac notebook z nagrywarka DVD. Moj wybor byl blyskawiczny Sony fr315f, (procesor Celeron 2660, twardy dysk 60, wewnetrzna 512 dzielone z karta, czytnik i nagrywarka DVD, wspanialy monitor) za 1699. Niestety mial straszna wade i siostra powiedziala, ze na pewno go nie kupi. Wygladal identycznie jak „moj”. Wiec przez godzine ja mowielem Sony, sprzedawca Acer (za 1599). Nie jestem informatykiem, ale wciskal ciemnoty straszne. Np ze karta 64, jest lepsza od karty 128 dzielonej z pamiecia. W koncu powiedzialem siostrze, zeby brala co chce, tylko przypomnialem, ze Sony wzielismy ze wzgledu na monitor, wiec zeby przed wzieciem zobaczyla jaki jest u Acera. Sprzedawca poproszony o pokazanie, powiedzial, ze taki jak… i pokazal na inny komputer. Wziela Acera, torbe i myszke. Poszlismy kupic karte telewizyjna. Mowiaca perfekt po francusku siostra powiedziala na odpowiednim stoisku sprzedawcy, ze sie nie zna, kupila notebook i chce ogladac telewizje co potrzebuje. Odpowiednik aparat kosztowal 99 €, a sprzedawca jej wciskal za 269€. Takiego wciskania ciemnoty jeszcze nie widzialem. Np. w pewnym momencie mowil, ze ten za 99 jest do stacjonarnego, drozszy do przenosnego. Potem o jakosci nagrywania. Caly problem w tym, ze siostra jest tak dumna ze swojego francuskiego, ze jesli ktos powie po francusku i ona przetlumaczy, to znaczy ze tak jest jak zostalo powiedziane. W koncu sie zebralem i zadalem po francusku jedno pytanie. „Chce naprywac filmy z tv na twrdy dysk, co potrzebuje minimum?” Pierwszy raz widzialem, ze sie ktos tak zaczerwienil. Powiedzial ze to co trzymam w reku i chcialem od 10 minut kupic wystarczy. Wrocilem do kafejki, tylko za jakis czas spytalem siostry o monitor. Powiedziala, ze jest ok. Tylko telewizji nie mogly zainstalowac, wiec przyniosla komputer i poprosila zebym sprobowal. W niedziele po poludniu zainstalowalem bez problemu na „swoim” i przez 4 godziny czekalem na siostre, ktora wyszla na chwile. Nie wiedzialem czy instalowac na jej komputerze, bo wyszly nowe okolicznosci. Podobno jak postawila komputery obok siebie i porownala jakosc monitorow to chcialo sie jej plakac. Zreszta sie jej nie dziwie. Dziwie sie, ze jej sie wieczorem poprzedniego dnia podobac, nawet bez mozliwosci porownania. W koncu przyszla, okazalo sie, ze jej komputer nie czyta CD z programem do karty tv. Wiec dzisiaj trzebabylo oddac komputer. Szczesliwa posiadaczka byla w pracy, wiec z druga siostra, zaraz po 10-tej pojechalismy na av. Daumesnil, gdzie po dlugich ogledzinach i oczekiwaniu dostalismy kase z powrotem. Ale bandyci potracili sobie 25 € za otwarcie komputera i nie przyjeli myszki z powodu uszkodzenia opakowania (nie dalo sie jej inaczej wyjac). Tak, ze po trzech dniach, jestesmy dalej od celu niz bylismy. Swoja droga ciekawe, ze kupilismy tam wczesniej w tym sklepie dwa komputery i mase bajerow i bylo zawsze idealnie. Teraz siostra chce kupic taki komputer jaki sprzedala, zastanawia sie tylko czy z nagrywarka DVD. Ja w sumie ciagle nie rozumiem po co jej ta nagrywarka DVD?

Szuja

Brak komentarzy

Czytuje jeden blog, najfajniejszej, nastolatki jaka znam. A znam ja z DALnetu. Zawsze ja staralem sie podbudowac, ale ostatnio naszly mnie watpliwosci czy w jednej sprawie postepuje uczciwie i madrze. Skrytykowalem delikatnie, dopytujac sie o szczegoly. Kiedy je poznalem, zastanawialem sie dlugo czy napisac co mysle. Bo raczej wszyscy ja popierali i nie chcialem wyjsc na zryzliwego tetryka. W koncu ja w piatek objechalem w komentarzach i czekalem reakcji. Bardziej innych czytelnikow niz jej. Dziewczyna napisala, ze zawiesza pisanie notek, a inni napisali w tym samym duchu co ja. Sprawilo mi to przyjemnosc. Szuja ze mnie.

Porownanie

Brak komentarzy

Poniedzialkowe „Metro”, darmowa gazetka, porownuje ceny w poszczegolnych dzielnicach Paryza i sasiednich departamentach. Najdrozsze sa szosta i siodma (29.08€ i 29.72 za m² wynajetego i odpowiednio 8054 i 7521€ kupowanego). Nastepnie IV, V, I, VIII, XVI. Najtansza XIX (18.03 i 3836), Sposrod departamentow 77, 78, 91-95 Najdrozszy jest 92-gi (17.98 i 3638) najtanszy 77-my (11.86 i 1954).

Proboszcz

Brak komentarzy

Nigdy nie mow nigdy. W Kazdym badz razie w najblizszym czasie nie wybieram sie na msze do kosciola polskiego kolo Concordu. Zwykle szedlem tam spokojny i pelen chrzescijanskich uczuc. Za to jak wychodzilem to sie we mnie gotowalo. Ciekawe czy tylko mnie denerwuje tamtejszy proboszcz. Nie potrafie zrozumiec, jak na czele kosciola polskiego w Paryzu moze stac kretyn ktory nie potrafi powiedziec ani jednego pelnego zdania. I tak mialem szczescie, ze nie slyszalem go nigdy mowiacego kazanie. Chociaz moze mu ktos pisze i przynajmniej przeczytac to potrafi. Ale zwykle pojawial sie przeczytac ogloszenia i w ciagu 10-15 minut psul mi nastroj na caly dzien. Po pierwsze styl wypowiedzi. Zaczynal zdanie, a potem zamiast skonczyc, zawieszal glos i zaczynal nastepne. Po drugie przez 5 minut mowil, to co jest napisane na kartkach, wylozonych przy wyjsciu, ktore mozna bylo zabrac do domu. Na kartkach bylo wszystko krotko, jasno i przejrzyscie. Poniewaz to jest drukowane za pieniadze parafii, chcialem go objechac za marnotrawstwo. Ale teraz sobie mysle, ze moze on o tym nie wie. Jakis dobry czlowiek chce, zeby Polacy wiedzieli co sie dzieje i to drukuje za jego plecami. Po trzecie prowadzi akcje reklamowe. Pana W. ktory ma juz czynny barek, wedlin polskich ktore ma … Rozumiem, ze moze to interesowac Polakow, ale jak Pawlaka i Kargula mnie to razi. Pod oltarzem, w ramach ogloszen. Co on mysli, jak czyta o Jezusie, wyganiajacym handlarzy ze swiatyni? I pomyslec, ze czasem sie zastanawiam czy nie jestem klerykalem.


  • RSS